KL/Rynek Zdrowia | 21-01-2015 18:17

List intencyjny podpisany: terapia protonowa w leczeniu nowotworów jeszcze w tym roku

Od października br. pierwsi pacjenci onkologiczni będą mogli skorzystać w Polsce z jednej z najnowocześniejszych metod leczenia, tzw. terapii protonowej, dostępnej dotychczas za granicą. W środę ( 21 stycznia) przedstawiciele warszawskiego Centrum Onkologii i Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie podpisali list intencyjny w sprawie współpracy przy leczeniu raka z wykorzystaniem terapii protonowej.

Napromienianie guza czerniaka złośliwego oka wiązką protonów Fot. Instytut Fizyki Jądrowej PAN

Ośrodek Terapii Protonowej powstaje w Centrum Cyklotronowym Bronowice pod Krakowem, placówce Instytutu Fizyki Jądrowej PAN. Jak wyjaśniał w środę na konferencji prasowej w Warszawie prof. Marek Jeżabek, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, w Bronowicach działa już pierwsze z dwóch stanowisk radioterapeutycznych z obracanym ramieniem, tzw. Gantry, wyposażone w urządzenie do napromieniania protonami pacjentów poddawanych radioterapii. Oba stanowiska będą gotowe na przyjęcie chorych jeszcze w październiku.

- Szacujemy, że w ciągu roku z terapii w ośrodku będzie mogło skorzystać ok. 100 pacjentów z nowotworami oka i 700 z chorobami innych narządów - mówił prof. Jeżabek.

Jak podkreślał prof. Paweł Olko, zastępca dyrektora Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie, pod względem technologicznym ośrodek w Bronowicach jest obecnie wiodącą i najbardziej zaawansowaną placówką w Europie Środkowej. Tego typu terapia dostępna była dotychczas jedynie w placówkach w USA, Japonii czy Szwajcarii.

Z ośrodka mają korzystać pacjenci z całego kraju. Do leczenia będą ich kierowali onkolodzy i radioterapeuci.

Większa skuteczność i bezpieczeństwo
Dyrektor Centrum Onkologii w Gliwicach prof. Bogusław Maciejewski wyjaśnił, że wyższość terapii protonowej wynika z faktu, że wiązka rozpędzonych protonów uderza dokładnie w komórki nowotworowe nie uszkadzając znajdujących się wokół zdrowych tkanek.

- Ma to szczególne znaczenie, gdy nowotwór położony jest w pobliżu ważnych struktur organizmu wrażliwych na uszkodzenia. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko poważnych powikłań - podkreślał specjalista.

- Zyskaliśmy narzędzie gwarantujące nam bardzo wysoką skuteczność leczenia przy niemal całkowitym braku powikłań - zaznaczał prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

- Z nowej metody będą mogli skorzystać pacjenci, u których guz usytuowany jest w podstawie czaszki, w uchu środkowym, przy oku, wewnątrz oka, przy rdzeniu kręgowym, czyli tam gdzie uszkodzenie powoduje bardzo ciężkie, nieodwracalne powikłania lub w miejscach trudno dostępnych, obok narządów, które nie mogą być tradycyjnie napromieniane - wymieniał prof. Maciejewski.

Ekspert dodał, że specjalną grupą kwalifikowaną do tego rodzaju leczenia mają być dzieci.

- W ich przypadku tradycyjne napromienianie groziłoby nowotworem wtórnym lub niedorozwojem narządów. Tymczasem chodzi o to, by w procesie leczenia nie zaszkodzić rozwijającemu się organizmowi i chronić go przed negatywnymi skutkami promieniowania - zaznaczał.

Nowa metoda została już zastosowana u blisko stu chorych z czerniakiem gałki ocznej, a jej skuteczność okazała się wysoka: 95-98 proc. wyleczeń.

Terapia czeka na decyzję NFZ
- Na razie nie wiemy, ile takich procedur zostanie zakontraktowanych - przyznaje prof. Jerzy Jakubowicz, dyrektor Centrum Onkologii w Krakowie.

Podkreśla jednocześnie, że terapia będzie finansowana przez płatnika.

- Z naszych ustaleń wynika, że procedura ta powinna być wyceniona na ok. 150 tys. zł. Być może będzie to kwota niższa, ale nie powinna zejść poniżej pewnego poziomu - wyjaśnia profesor. Dodaje, że to oczywiście dużo, ale biorąc pod uwagę, że koszt terapii np. w USA wynosi 80-90 tys. dolarów, ta wycena nie wydaje się wygórowana.

Ekspercka propozycja wyceny i prośba o sfinansowanie terapii w ramach NFZ trafiła już do resortu zdrowia. Prawdopodobnie finansowanie ze środków Funduszu dostępne będzie od 2016 r.