• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Łatwiej zbudować nowy ośrodek onkologiczny niż zespół specjalistów

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 13 kwietnia 2017 05:50

Polscy pacjenci onkologiczni są zazwyczaj w gorszym ogólnym stanie zdrowia, niż np. pacjenci w USA czy Europie Zachodniej. To jeden z powodów, dla których tak ważna jest odpowiednia organizacja leczenia osób cierpiących na choroby nowotworowe. W tym zakresie nadal mamy sporo do zrobienia - wskazują eksperci.

Łatwiej zbudować nowy ośrodek onkologiczny niż zespół specjalistów
"Potrzebą chwili wydaje się konsolidacja całego środowiska onkologicznego, bez podziału na onkologię akademicką i inną". Fot. archiwum

- Nasz model opieki onkologicznej jest wzorem dla wielu krajów europejskich - mamy sieć ośrodków onkologicznych obejmującą cały kraj. Kiedy przystępowaliśmy do Organizacji Europejskich Instytutów Onkologii bardzo się dziwiono, że w tak niewielkim mieście jak Kielce także działa takie centrum - mówi prof. Stanisław Góźdź, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.

- Problem polega jednak na tym, że zbyt mało mamy onkologów, radiologów, patologów, biologów molekularnych, genetyków, itd. Same mury nie leczą - trzeba je wypełnić treścią. Podobnie nawet najlepszy system planowania leczenia sam nie rozpocznie terapii przekonuje specjalista.

- Tymczasem kadry nie przybywa, a wręcz odwrotnie. Mamy do czynienia z drenażem i destabilizacją tego, co już istnieje. Dlatego potrzebą chwili wydaje się konsolidacja całego środowiska onkologicznego, bez podziału na onkologię akademicką i inną, aby zapewnić leczenie chorym, którzy przede wszystkim potrzebują dobrego lekarza - dodaje.

Problemy kadrowe
Prof. Andrzej Deptała, prorektor ds. personalnych i organizacyjnych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie przypomina, że według Naczelnej Rady Lekarskiej mamy obecnie 846 czynnych onkologów klinicznych, hematologów - 615, patologów - 300, podobnie jak radioterapeutów.

- Nie ma zatem szans, aby przy takim niedoborze kadr ośrodki onkologiczne były w stanie rozpoznać chorobę nowotworową u wszystkich chorych. Powinny one leczyć, ale samo rozpoznanie musi być domeną także innych zakresów specjalności - ocenił prof. Deptała.

Prof. Stanisław Góźdź zaznaczył, że Świętokrzyskie Centrum Onkologii dostrzega ten problem i organizuje obecnie w każdym szpitalu powiatowym województwa swoją filię. Chodzi o to, aby lekarze z ośrodka onkologicznego nawiązali dialog i współpracę z kolegami w powiatach i na zasadzie wzajemnego uczenia się i przekazywania doświadczeń rozwiązywali problem narastającej zachorowalności.

Jak zauważa Szymon Chrostowski, prezes Obywatelskiego Porozumienia na rzecz Onkologii, taki model sieci - filie ośrodka onkologicznego w szpitalach powiatowych, oparte na wzajemnej współpracy lekarzy - istnieje już wokół Dolnośląskiego Centrum Onkologii.

Głos pacjentów
- Organizacje pacjentów są gorącymi zwolennikami tego rozwiązania i uważają, że powinno ono zostać jak najszybciej wdrożone w skali całego kraju. DCO wypracowało też swój model współpracy ze środowiskiem akademickim, co oznacza, że jest to możliwe. Jedyny problem polega na przeniesieniu tego, co już wymyślono, do innych regionów. Potrzebna jest przede wszystkim dobra wola i chęć współdziałania, ale także koordynacja na poziomie ogólnopolskim - stwierdził Chrostowski.

Ponadto zwracał uwagę, że przy każdym centrum onkologii powinien powstać ośrodek koordynujący działania profilaktyczne w danym regionie. Jest to spójne z ideą sieci centrów onkologii, ponieważ wiedza pracujących w nich specjalistów może być w ten sposób skutecznie przekazywana do lecznic powiatowych i do lekarzy rodzinnych. Potrzebna jest też współpraca centrów onkologii z organizacjami pozarządowymi w województwach.

Prof. Krzysztof Składowski, dyrektor Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie Oddziału w Gliwicach podkreślał, że organizacja leczenia wpływa na sam jego proces oraz wyniki.

Mało czasu na wielodyscyplinarne omawianie przypadków
- Nie zmienia to jednak faktu, że lekarze mają zwykle bardzo mało czasu na wielodyscyplinarne omawianie każdego przypadku, ponieważ jest ich zbyt mało, dlatego nasze możliwości są ograniczone. Próbujemy to robić w ramach tzw. grup narządowych, aby każdy przypadek był optymalnie „rozpracowany” - wyjaśnia prof. Składowski.

- Pamiętajmy także, że polscy pacjenci onkologiczni są zazwyczaj w gorszym ogólnym stanie zdrowia, niż np. pacjenci w USA czy Europie Zachodniej, dlatego też gorzej znoszą ciężkie terapie przeciwnowotworowe. Z tego powodu potrzebujemy często wsparcia internistycznego w zakresie prowadzenia cukrzycy, miażdżycy, leczenia nadciśnienia - wylicza.

- Staramy się uzupełniać zespół o specjalistów z różnych dziedzin medycyny, a pacjenci są bardzo zadowoleni, bo dostrzegają korzyści, które płyną dla nich z takiego rozwiązania. Ma to także duży wpływ na wyniki leczenia, bo nawet najnowocześniejsze i najdroższe terapie nie pomogą, jeśli nie będzie ich można zakończyć ze względu na stan pacjenta - wyjaśniał prof. Krzysztof Składowski.

Nowotwory u dzieci
Prof. Małgorzata Syczewska, dyrektor Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie wskazywała z kolei na problemy w leczeniu nowotworów u dzieci.

- Wielu małych pacjentów trafia do onkologa zbyt późno, ponieważ nikt nie podejrzewa, że 2-3-letnie dziecko, u którego nie występują ewidentne, widoczne zmiany, może chorować na nowotwór. Ponadto dziecko leczone wcześniej na chorobę nowotworową jest odsyłane do nas nawet z drobną infekcją, ponieważ lekarze POZ boją się je leczyć - mówi ekspertka.

- Poza tym wszelkie standardy i procedury opracowywane są pod kątem chorób onkologicznych u osób dorosłych. Kiedy pojawiła się karta DiLO mieliśmy ogromne problemy i długo trwało, zanim udało nam się dostosować sposób postępowania w ramach szybkiej ścieżki onkologicznej do charakterystyki nowotworów u dzieci - przyznaje dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka.

Podkreśla, że choroba u dzieci przebiega bardzo dynamicznie. Często nie ma czasu na postawienie dokładnego rozpoznania, bo leczenie trzeba rozpoczynać natychmiast. - Dlatego, gdyby standardy postępowania uwzględniały specyfikę pediatryczną, pracowałoby się nam znacznie lepiej - zauważa prof. Syczewska.

Różnice pomiędzy regionami
Dr hab. Adam Maciejczyk, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu zwraca natomiast uwagę na różnice pomiędzy regionami. - Terapie są bardzo różnie finansowane w poszczególnych województwach, organizacja lecznictwa onkologicznego także jest odmienna, różne są relacje pomiędzy uczelniami medycznymi a centrami onkologii - zaznacza.

Dodaje: - W tym kontekście najważniejszym dokumentem, który się ostatnio pojawił, są mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie onkologii. Nie jest on perfekcyjny i ma sporo wad, ale otwiera nową przestrzeń w dziedzinie organizacji służby zdrowia - uważa dyrektor Maciejczyk.

Czytaj także: Nadal mamy problemy organizacyjne w leczeniu onkologicznym

W jego ocenie istotne jest, że każde z 16 województw ma swoje centrum onkologii lub jednostkę, która pełni taką rolę. Wskazuje, że najlepszą formą organizacji na przyszłość wydaje się położenie nacisku właśnie na jednostki z największym doświadczeniem w leczeniu nowotworów.

- To one przyjmują największą liczbę pacjentów (da się to policzyć choćby w oparciu o dane z pakietu onkologicznego). Chodzi o to, aby to te placówki miały też decydujący głos w koordynacji leczenia, co uporządkuje system - podsumowuje dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii.

Wszystkie wypowiedzi zanotowane zostały podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum