• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Jak przedłużyć życie pacjentów z nowotworami trzustki?

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 28 maja 2014 16:06

Rak trzustki należy do nowotworów, które najtrudniej leczyć: pacjenci umierają najczęściej wkrótce po postawieniu rozpoznania. Z badań wynika, że zaledwie 5,7 proc. chorych w Europie przeżywa okres pięciu lat. - Jednocześnie w terapii raka trzustki obserwuje się, w odróżnieniu od wielu innych nowotworów, jedynie niewielki postęp, dający jednak szansę na wydłużenie życia chorych - podkreślali w środę (28 maja) specjaliści podczas konferencji w Warszawie.

Wysoka śmiertelność pacjentów z rakiem trzustki wynika głównie z faktu, iż choroba jest wykrywana z reguły w bardzo zaawansowanym stadium, kiedy są już przerzuty, a guz jest nieoperacyjny. Trzustka jest także jedynym miejscem lokalizacji nowotworów złośliwych, w przypadku którego przewiduje się niewielką zaledwie poprawę przeżywalności zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

Co mówią statystyki?

- Rak trzustki jest siódmym pod względem częstości występowania nowotworem złośliwym w Europie (2,8 proc. wszystkich raków u mężczyzn i 3,4 proc. u kobiet). Stanowi także czwartą pod względem częstości przyczynę zgonu z powodu raka ze śmiertelnością sięgającą ponad 95 proc. Według European Cancer Observatory na naszym kontynencie żyje obecnie ponad 103 tys. chorych z rakiem trzustki, prz czym wyniki nadania EUROCARE 4 wskazują, że roczna przeżywalność tych pacjentów wynosi od 11,5 do 28,3 proc. - mówi dr Janusz Meder z Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, prezes Polskiej Unii Onkologii.

- W Polsce liczba zachorowań na nowotwory złośliwe trzustki wyniosła w 2010 r. ponad 3,2 tys.  - po ok. 1,6 tys. u mężczyzn i u kobiet. Większość zachorowań (ponad 90 proc.) występuje po 50 r.ż. Ryzyko zachorowania rośnie wraz z wiekiem i osiąga swój szczyt w dziewiątej dekadzie życia - dodaje.

Przeżycia pięcioletnie wśród polskich pacjentów z rakiem trzustki pozostawały w pierwszej dekadzie XXI wieku u mężczyzn na stały poziomie, tj. ponad 8 proc. W przypadku kobiet nieznacznie w tym czasie wzrosły z 7,4 (lata 2000-2002) do 9,1 (lata 2003-2005).

Nowotwory złośliwe trzustki stanowią w Polsce przyczynę ok. 4 proc. zgonów nowotworowych u mężczyzn i 6 proc. zgonów u kobiet. W 2010 r. zmarło z tego powodu ponad 4,5 tys. osób.

Na świecie nowotwory trzustki rozpoznaje się rocznie u ok. 200 tys. osób, przy czym 52 proc. zachorowań dotyczy mężczyzn. Najwyższe ryzyko zachorowania odnotowuje się w krajach rozwiniętych: USA, Europie (głównie środkowej i północnej), Australii i Argentynie. Najniższe zagrożenie dotyczy Afryki,  Indii, Iraku i Iranu.

Rozpoznanie

- Czynniki ryzyka raka trzustki to głównie: palenie tytoniu, otyłość, wysokie spożycie przetworzonego mięsa, ale także niektóre choroby genetyczne, jak dziedziczne zapalenie trzustki, czerniak rodzinny, zespół dziedzicznego raka piersi i raka jajnika, czy zespół Peutza-Jeghersa - wymienia dr Meder.

Pacjenci, u których diagnozowany jest rak trzustki, zgłaszają się najczęściej z takimi objawami, jak ból brzucha (częsty objaw guza umiejscowionego w ogonie i trzonie trzustki), nudności, utrata masy ciała, żółtaczka (częsty objaw u chorych z guzem zlokalizowanym w głowie trzustki).

- Im wcześniej zmiana jest rozpoznana, tym lepiej, ponieważ stan zaawansowania jest kryterium decydującym o operacji lub odstąpieniu od operacji, ma zatem kluczowe znaczenie. Niestety, zaledwie 10-20 proc. przypadków raka trzustki kwalifikuje się do radykalnego usunięcia w chwili rozpoznania choroby - zaznacza prof. Jerzy Walecki, konsultant krajowy w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej, kierownik Zakładu Radiologii CMKP w Warszawie.

- Najwięcej trafnych rozpoznań dają metody stosowane kompleksowo: EUS (endoskopowa ultrasonografia), tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny - dodaje specjalista.

W przypadku podejrzenia raka trzustki pacjent jest kierowany na badanie tomografii komputerowej jamy brzusznej, które pozwala określić lokalizację guza pierwotnego w odniesieniu do tętnicy krezkowej górnej, żyły krezkowej górnej oraz innych ważnych narządów i naczyń krwionośnych w pobliżu trzustki. Jeśli badanie tomograficzne nie jest w stanie wykryć masy guza, wykonywane jest badanie EUS, które pozwala na wykrycie guzów o średnicy zaledwie 3 mm.

Możliwości leczenia
- Terapia zaawansowanego raka trzustki stanowi największy problem, ponieważ u połowy chorych stwierdza się w momencie rozpoznania uogólniony proces nowotworowy: przerzuty w węzłach chłonnych lub przerzuty odległe. Tacy pacjenci żyliby bez leczenia ok. 2-3 miesięcy, a leczeni - ok. 6 miesięcy. U 30-35 proc. stwierdza się miejscowo zaawansowany proces nowotworowy (nie kwalifikują się do operacji) i zaledwie u 15 proc. chorych można mówić o kwalifikacji do resekcji. Ale nawet w przypadku tej wąskiej grupy, u 80 proc. chorych poddanych operacji, a następnie chemio- i radioterapii, nastąpi uogólnienie choroby w ciągu dwóch lat po zabiegu - wyjaśnia prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologicznej Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie przy ul. Wawelskiej w Warszawie, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej.

Ekspert przypomina, że pierwszy przełom w leczeniu raka trzustki nastąpił pod koniec lat 90. ub.w. Wprowadzono wówczas lek o nazwie Gemcytabina, który poprawiał średnio przeżycie chorych o niecałe 1,5 miesiąca. U co czwartego chorego dochodziło do zmniejszenia się wielkości nowotworu, a przeżycia jednoroczne wzrosły do 20 proc. Od 1997 r. Gemcytabina stała się standardem w terapii chorych na zaawansowanego przerzutowego raka trzustki.

- Następnie próbowano kojarzyć Gemcytabinę z różnymi lekami i zmieniać sposób jej podawania. Bez rezultatów. Pojawił się także problem, co robić z pacjentami, którzy byli leczeni Gemcytabiną, ale nastąpił u nich nawrót (do poprzedniego leku już się nie wraca) - mówi prof. Wysocki.

- Jeśli chodzi o leki ukierunkowane molekularnie, które w wielu nowotworach poprawiły rokowania: były one testowane w przypadku chorych na raka trzustki, ale bardzo droga i bardzo toksyczna terapia powodowała poprawę przeżycia średnio zaledwie o około 10 dni. Od roku 2011 znów zaczęło się coś zmieniać w możliwościach leczenia. Część chorych zakwalifikowano do leczenia agresywnym trójlekowym schematem leczenia (FOLFIRINOX). Efekty były znacznie lepsze niż te osiągane u chorych leczonych Gemcytabiną. Przeżycia jednoroczne wzrosły np. z 20 proc. do blisko 50 proc. Nie jest to nadzywczajna efektywność, ale w porównaniu do tego, co było wcześniej, to jednak duży krok naprzód - ocenia specjalista.

- W ub. r. opublikowano natomiast wyniki badań dotyczących stosowania Gemcytabiny z Nab-paklitakselem. Okazało się, że odpowiedź częściową uzyskiwano częściej, niż w przypadku samodzielnego stosowania Gemcytabiny, a progresja choroby następowała rzadziej. Uzyskiwano przeżycia jednoroczne na poziomie ok. 35 proc., poprawa nastąpiła również w przeżyciach dwuletnich - dodaje prof. Wysocki.

Problemy z rejestracją
- Obecnie mamy zatem dwa schematy leczenia, o których można myśleć w przerzutowym, miejscowo zaawansowanym raku trzustki. W przypadku schematu FOLFIRINOX, średni czas przeżycia to ok. 11 miesięcy, w przypadku Gemcytabiny z Nab-paklitakselem - ok. 8 miesięcy. Przeżycia jednoroczne to odpowiednio 48 proc. i 35 proc. - podkreśla ekspert.

Zwraca jednocześnie uwagę, że schemat FOLFIRINOX może być stosowany, ze względu na dużą toksyczność, jedynie u osób młodszych, silnych, z dobrym ogólnym stanem sprawności, podczas gdy rak trzustki dotyczy głównie ludzi starszych, zazwyczaj z wieloma schorzeniami współistniejącymi. Wyraźna korzyść ze stosowania tego bardzo toksycznego schematu nie dotyczy zatem chorych starszych, z gorszym stanem sprawności, tj. większości pacjentów.

Prezes-elekt PTOK zaznacza, że Nab-paklitaksel jest w Polsce zarejestrowany, ale nie jest refundowany. Bywa czasem stosowany w ramach chemioterapii niestandardowej, ale nie jest dostępny w ramach programu lekowego, który można by stosować w dobrze zdefiniowanej populacji chorych.

- Jeśli chodzi o schemat FOLFIRINOX, jego częścią jest lek Irynotekan, który nie jest zarejestrowany: firmy, które go od dawna produkują, nie są zainteresowane, aby zarejestrować ten lek w nowym wskazaniu, tj. w terapii raka trzustki. W wielu krajach jest on jednak stosowany, ponieważ dane kliniczne świadczą o tym, że stosować go można - mówi Piotr Wysocki.

- W Polsce nowa ustawa refundacyjna wprowadziła zasadę, że lekarzy wiąże Charakterystyka Produktu Leczniczego. Jeśli zatem pacjenci otrzymują Irynotekan, to lekarze narażają się tym samym na poważne konsekwencje ze strony NFZ. Myślimy zatem o najnowszych, drogich technologiach, a nie możemy stosować starych leków, które w badaniach okazały się być naprawdę skuteczne w rozpoznaniu, w którym wcześniej nie były stosowane - podsumowuje profesor.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum