• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Jak poprawić wyniki leczenia pacjentek z nowotworami ginekologicznymi?

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 24 października 2020 08:15

W skutecznej terapii nowotworów ginekologicznych najważniejsza jest organizacja leczenia oraz dostępność nowoczesnych terapii - przekonywali eksperci uczestniczący w Internetowym XVI Forum Rynku Zdrowia. Polskie wyniki leczenia nowotworów ginekologicznych mocno odbiegają od wyników osiąganych w innych krajach UE.

Jak poprawić wyniki leczenia pacjentek z nowotworami ginekologicznymi?
Dyskusja pt. „Zdrowie kobiet profilaktyka, diagnostyka i leczenie chorób nowotworowych” podczas Internetowego XVI Forum Rynku Zdrowia. Fot. PTWP

- Zostaliśmy daleko w tyle - mówiła podczas internetowej sesji „Zdrowie kobiet profilaktyka, diagnostyka i leczenie chorób nowotworowych” prof. Anita Chudecka-Głaz, z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt SPSK nr 2 PUM w Szczecinie.

Jak przypomniała, rocznie rozpoznaje się w Polsce ok. 3,7 tys. przypadków raka jajnika, a umieralność z powodu tego nowotworu wynosi w skali roku aż 2,6 tys. Z grupy ok. 6 tys. pacjentek, u których rozpoznaje się rocznie raka trzonu macicy, umrze ok. 1,7 tys. Rak szyjki macicy rozpoznawany jest u 2,5 tys. pacjentek rocznie, przy umieralności 1,6 tys. w skali roku.

- Nie wygląda to zatem dobrze. Można powiedzieć, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat efekty leczenia tych nowotworów poprawiły się w naszym kraju, jeśli porównamy wyniki obecne do polskich wyników sprzed kilku dekad. Ale jeśli porównamy nasze wyniki leczenia do tych osiąganych w innych krajach UE, zobaczymy jak daleko zostaliśmy w tyle. W zakresie przeżywalności 5-letniej różnica wynosi aż kilkanaście punktów procentowych - wyjaśniła profesor.

- Nie musimy się przy tym porównywać do krajów najbogatszych, ponieważ okazuje się, że znacznie lepsze wyniki od nas osiągają w leczeniu nowotworów ginekologicznych także takie kraje jak np. Czechy, Słowacja, czy Estonia - dodała.

Profilaktyka. Gdzie jesteśmy?
Dr Aleksandra Łacko, kierownik Zakładu Leczenia Systemowego Nowotworów Litych Kliniki Onkologii Ginekologicznej UM we Wrocławiu zauważyła, że trendy w odniesieniu do raka piersi w Polsce wyglądają równie smutno.

- Rośnie nie tylko zachorowalność - ok. 19 tys. nowych przypadków rocznie - ale również umieralność - 6-7- tys. zgonów w skali roku. Prognozy również nie są optymistyczne, ponieważ we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej wskazują one na zmniejszanie się umieralności, poza Polską. I to się rzeczywiście sprawdza. Jeśli chodzi o przeżycia 5-letnie, różnica pomiędzy naszym krajem, a innymi krajami UE wynosi ok. 10 punktów procentowych - mówiła specjalistka.

Jak wskazała prof. Chudecka-Głaz, w raku szyjki macicy można zastosować zarówno profilaktykę pierwotną (szczepienia przeciwko HPV) jak i wtórną - badania cytologiczne. Problem w tym, że szczepienia nie są standardowo refundowane, a na cytologię zgłasza się niewiele kobiet.

- Z kolei rak trzonu macicy ma określone czynniki ryzyka, takie jak otyłość (to czynnik główny), cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, choroby tarczycy. Działania profilaktyczne powinny być tu zatem ukierunkowane na zmniejszenie zachorowalności na te choroby i leczenie ich. W raku trzonu macicy nie mamy badania skriningowego ani profilaktyki wtórnej, pozostają zatem regularne badania ginekologiczne - podkreślała ekspertka.

- W przypadku raka jajnika ponad 70 proc. pacjentek ma w chwili rozpoznania zaawansowany nowotwór i szanse na wyleczenie są znikome. Poszukiwania metod badań skrinigowych okazały się nieudane, zatem jedyne co można zrobić w ramach profilaktyki, to wykonać operację usunięcia jajników i jajowodów w grupach pacjentek mocno obciążonych ryzykiem wystąpienia nowotworu - wyjaśniła.

Potrzebujemy edukacji
Prof. Adam Maciejczyk, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu przypomniał, że profilaktyka nowotworów ginekologicznych stanowi jeden z zakresów Narodowej Strategii Onkologicznej. Przewiduje ona szczepienia przeciwko HPV, na początku dziewczynek, i to już, zgodnie z harmonogramem, od 2021 r.

- Pozostaje pytanie jak będzie wyglądała dostępność szczepionek, bo z tym na razie jest problem. W zakresie pozostałych nowotworów ginekologicznych potrzebne są szerokie działania edukacyjne, co daje pole do popisu np. organizacjom pacjenckim. Należy jednak zauważyć, że świadomość profilaktyki jest w społeczeństwie bardzo niska - ocenił ekspert.

- W naszych kampaniach o czynnikach ryzyka zachorowania na raka piersi mówimy bardzo wiele, uświadamiając, że szansę daje wczesne wykrycie choroby. Niestety, nadal rak piersi wykrywany jest w zaawansowanych stadiach. Edukacja jest zatem wciąż potrzebna - podkreślała Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki i Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

- Naszą rolą jest dawanie wsparcia i dzielenie się doświadczeniem, ze względu na ograniczone środki finansowe możemy jednak działać tylko w ramach posiadanych możliwości - zaznaczyła.

- Czy nasze doświadczenia dałoby się przenieść na inne nowotwory ginekologiczne? Naturalnie. Istotne byłoby zaszczepienie w tych obszarach takiej działalności, jaką w raku piersi prowadzą Amazonki. Widzimy już pierwsze takie stowarzyszenia i mamy nadzieję, że będą one działały z sukcesem i ich głos stanie się słyszalny - zyskają wpływ na rzeczywistość - mówiła prezes Wechmann.

Decyduje organizacja leczenia
Eksperci odnieśli się również do leczenia nowotworów ginekologicznych w dobie pandemii.

- Nasza klinika ograniczyła planowe przyjęcia dotyczące schorzeń nieonkologicznych. Natomiast nie wycofaliśmy się z leczenia pacjentek onkologicznych, zarówno w zakresie leczenia operacyjnego, jak i leczenia uzupełniającego. Tu wszystko funkcjonuje jak przed pandemią. Ponadto nie zwalnia nas ona od zabiegania o nowe możliwości leczenia i poprawę rozwiązań organizacyjnych, które mogą poprawić sytuację naszych pacjentek. Żadna z nich nie powinna się obawiać, że epidemia będzie miała wpływ na jej rokowania - wskazywała prof. Chudecka-Głaz.

- W skutecznej terapii raka piersi najważniejsza jest organizacja leczenia - przekonywała dr Łacko. - Breast Cancer Unity powstały lata temu i obecnie nie ulega wątpliwości, że chore, które się w nich leczą, żyją dłużej. W Dolnośląskiem ok. 50 proc. chorych na raka piersi leczonych jest w BCU przy Dolnośląskim Centrum Onkologii. W innych regionach ten odsetek może być mniejszy i jest to jedna z przyczyn odpowiadających za gorsze wyniki leczenia w Polsce - dodała.

- Kolejną przyczyną jest brak skriningu systemowego. Nie możemy przekroczyć magicznej granicy 40-44 proc. kobiet poddających się badaniom, a jest to stanowczo za mało - oceniła.

- Jak sobie radzimy w czasie pandemii? Ponieważ wszystko może się zamknąć, ale nie onkologia, działamy zgodnie z tą zasadą. Do tego stopnia, że przy DCO w dalszym ciągu funkcjonuje skrining, który nie działał tylko w marcu i kwietniu. Należy jednak zauważyć, że jego ciężar nie powinien spoczywać tylko na ośrodku onkologicznym. Potrzebna jest dobra współpraca z lekarzami rodzinnymi i ginekologami, którzy powinni przypominać pacjentkom o zgłaszaniu się na badania mammograficzne, ale także cytologiczne - zauważyła dr Łacko.

- Na wyniki leczenia pacjentek z nowotworami ginekologicznymi przełoży się także wdrożenie Narodowej Strategii Onkologicznej i Krajowej Sieci Onkologicznej, jednak pod warunkiem konsekwentnej realizacji założeń, tj. stałego mierzenia ścieżek pacjentów, które są obowiązującymi standardami - przekonywał prof. Maciejczyk.

- W zakresie raka jajnika i raka piersi doskonale widzimy w pilotażu KSO, że poprawa organizacji leczenia przekłada się na przyspieszenie dostępu do świadczeń, co jest szczególnie ważne dla chorych mieszkających daleko od dużych ośrodków. Proste rozwiązania, w tym wskazanie koordynatora diagnostyki i leczenia onkologicznego, znacznie poprawiły efektywność czasową realizacji tych procesów - mówił ekspert.

Jak dodała prof. Chudecka-Głaz, badania przeprowadzone w USA pokazały, że ważnym niezależnym czynnikiem wpływającym na długość przeżycia chorych z rakiem jajnika i rakiem piersi jest liczba ośrodków o tzw. dużym wolumenie, leczących wielu chorych, liczba specjalistów zajmujących się leczeniem danego nowotworu oraz monitorowanie ścieżek terapeutycznych pacjentek, zgodnie z wytycznymi.

Nowoczesne terapie
Profesor Chudecka-Głaz podkreśliła, że ważna jest także dostępność nowoczesnych terapii. - Od dawna uczestniczymy w badaniach kolejnych cząsteczek, mając nadzieję, że poprawią one nasze wyniki leczenia raka jajnika, ale bez efektów. Do czasu, kiedy pojawiły się inhibitory PARP, które zaczęto stosować w grupie chorych z nawrotowym rakiem jajnika - zaznaczyła.

- Wyniki badania SOLO2 pokazującego wpływ tej terapii na całkowite przeżycie zostały przedstawione w maju br. podczas ASCO. Wynika z nich, że zastosowanie inhibitora PARP u pacjentek z mutacją BRCA 1 i nawrotem platynowrażliwego raka jajnika wpływa na czas całkowitego przeżycia zwiększając je o kilkanaście, blisko 16, miesięcy. To pierwsze badanie pokazujące tak dobry wynik w tak trudnej grupie chorych - wskazała ekspertka.

- Jednak odpowiednie leki powinny być wdrażane na jak najwcześniejszym etapie leczenia. W badaniu SOLO1 inhibitory PARP zostały zastosowane właśnie na wczesnym etapie terapii, w podtrzymaniu leczenia uzupełniającego po I linii. Doskonałe wyniki tego badania pokazano miesiąc temu na ESMO - czas wolny od choroby wydłużył się o 42 miesiące - wyjaśniła.

- Są to terapie przeznaczone dla pacjentek z mutacjami BRCA1, BRCA2, najbardziej obciążonych ryzykiem wystąpienia raka jajnika. Okazało się jednak, że leki te są skuteczne nie tylko u nich, ale także w grupach pacjentek z deficytem rekombinacji homologicznej i u pacjentek bez mutacji. Pojawiają się coraz to nowe wyniki badań dotyczące tej grupy leków i są one bardzo optymistyczne - oceniła prof. Chudecka-Głaz.

- Jeśli chodzi o nowe terapie, brakuje nam bardzo TDM1 w leczeniu uzupełniającym chorych na raka piersi, u których nie uzyskano całkowitej remisji. To lek, który wydłuża przeżycie ogólne, jest to zatem kwestia zasadnicza. W leczeniu raka piersi u nosicielek mutacji oczekujemy również na inhibitory PARP - dodała dr Łacko.

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum