• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Jak leczymy raka nerki w Polsce? Na liście potrzeb nowe leki, ale nie tylko

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 31 marca 2021 20:01

Jeśli chodzi o dostępność nowoczesnych terapii w raku nerki, mamy kilkuletnie opóźnienie w stosunku do wytycznych Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO) - mówi dr hab. Jakub Kucharz.

Jak leczymy raka nerki w Polsce? Na liście potrzeb nowe leki, ale nie tylko
Przeżycia 5-letnie zależą od stopnia zaawansowania choroby Fot. Shutterstock
  • Nie mamy w Polsce trzeciej linii leczenia raka nerki choć ta jest, według ESMO, wskazana u wybranych chorych - mówi dr hab. Jakub Kucharz
  • Dla pacjentów o niekorzystnym rokowaniu dostępny jest tylko jeden lek, który obecnie nie jest już rekomendowany w zaleceniach ESMO - zaznacza
  • Czekamy ponadto na objęcie refundacją leków dla pacjentów z rakiem niejasnokomórkowym - dodaje

- Na raka nerki zapada w Polsce ok. 5 tys. osób rocznie, przy czym u ok. 50 proc. pacjentów rozpoznaje się ten nowotwór przypadkowo, przy okazji wykonywania badań ultrasonograficznych, czy tomograficznych z innych powodów. Zachorowalność rośnie w tempie ok. 2 proc. rocznie - zaznacza specjalista onkologii klinicznej z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Jak wskazuje, przeżycia 5-letnie zależą od stopnia zaawansowania choroby. W przypadku pacjentów z chorobą ograniczoną do nerki, leczonych radykalnie, chirurgicznie, odsetki przeżyć 5-letnich są w Polsce takie same jak w krajach Europy Zachodniej. W przypadku pacjentów z chorobą przerzutową wyniki leczenia są gorsze, co wynika z braku dostępu do nowoczesnych terapii w pierwszej linii leczenia oraz braku refundacji trzeciej linii w naszym kraju.

Mamy wiele do nadrobienia

- Jeśli chodzi o dostępność nowoczesnych terapii w raku nerki mamy kilkuletnie opóźnienie w stosunku do wytycznych Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO). Dla pacjentów o dobrym i pośrednim rokowaniu w pierwszej linii są u nas dostępne inhibitory kinazy tyrozynowej, przy czym ogranicza się to do chorych z rakiem jasnokomórkowym - mówi Jakub Kucharz.

- W drugiej linii dla pacjentów o dobrym i pośrednim rokowaniu dostępna jest immunoterapia – niwolumab, inhibitory wielokinazowe - kabozantynib oraz aksytynib, a także inhibitor mTOR - ewerolimus. Trzeciej linii nie mamy, choć ta jest, według ESMO, wskazana u wybranych chorych - dodaje specjalista.

Przypomina, że dla pacjentów o niekorzystnym rokowaniu dostępny jest jeden lek - temsyrolimus, który obecnie nie jest już rekomendowany w zaleceniach ESMO. Druga linia leczenia dla tych chorych w Polsce nie istnieje. W przypadku pacjentów z innymi, rzadszymi typami histologicznymi raka nerkowokomórkowego możliwości leczenia są jeszcze bardziej ograniczone.

- Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że zapisy programu lekowego wymagają wykonania nefrektomii przed rozpoczęciem leczenia inhibitorami kinazy tyrozynowej. Tymczasem w świetle aktualnej wiedzy nie jest to postępowanie optymalne. Wiadomo, że część pacjentów leczonych systemowo, bez wcześniejszej nefrektomii, będzie miało nie gorsze wyniki leczenia, niż ci poddani leczeniu chirurgicznemu - mówi dr hab. Jakub Kucharz.

Będą zmiany w programie lekowym?

Wskazuje, że Ministerstwo Zdrowia zapowiada obecnie zmiany w programie lekowym „Leczenie raka nerki”, w którym nowe terapie dodano ostatnio w 2018 r. Oczekiwane jest wprowadzenie w pierwszej linii immunoterapii oraz immunoterapii w skojarzeniu z inhibitorem kinazy tyrozynowej. W pierwszej linii mają także zostać objęte refundacją dwa kolejne inhibitory kinazy tyrozynowej.

- Tyle o oczekiwaniach, jakie można mieć na podstawie informacji płynących z resortu zdrowia. Osobną kwestią jest jednak to, jak powinna obecnie wyglądać modyfikacja programu lekowego z perspektywy potrzeb pacjentów i doświadczenia lekarzy - zaznacza specjalista.

- Na pewno w pierwszej linii leczenia dla grupy o pośrednim i niekorzystnym rokowaniu powinna znaleźć się immunoterapia: skojarzenie dwóch leków immunokompetentnych oraz skojarzenie immunoterapii z inhibitorem kinazy tyrozynowej, w zależności od dynamiki choroby i stopnia nasilenia objawów związanych z nowotworem. Powinien się także zmienić zapis dotyczący nefrektomii cytoredukcyjnej. Powinna być ona podyktowana decyzją lekarza, na podstawie obrazu klinicznego pacjenta, a nie zapisami programu - podkreśla.

Co z rakiem niejasnokomórkowym?

- Potrzebne jest również wprowadzenie trzeciej linii leczenia, która pozwala na wydłużenie przeżycia całkowitego pacjentów. Chorzy, którzy potencjalnie mogliby skorzystać z tego leczenia stanowią ok. 15-20 proc. pacjentów rozpoczynających leczenie systemowe. Mówimy o chorych, którzy mają za sobą niepowodzenie leczenia dwóch pierwszych linii, ale są nadal w dobrym stanie ogólnym. Trzecia linia mogłaby potencjalnie pozwolić na kontrolę choroby, opóźnienie jej progresji oraz nasilenia objawów z nią związanych - zauważa ekspert.

- Czekamy ponadto na objęcie refundacją leków dla pacjentów z rakiem niejasnokomórkowym. Stanowią oni ok. 20% populacji pacjentów z rakiem nerki. W przypadku choroby uogólnionej mamy możliwość leczenia wyłącznie temsyrolimusem, wówczas, gdy spełnione są kryteria niekorzystnego rokowania. Dla pozostałych chorych nie mamy dostępnych żadnych opcji leczenia - podsumowuje dr hab. Jakub Kucharz.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum