PAP/Rynek Zdrowia | 26-08-2017 12:32

Ekspert: większość chorych na nowotwory odczuwa silny stres po leczeniu

Leczenie choroby nowotworowej jest równie traumatyczne, jak jej wykrycie. Aż dwie trzecie chorych na nowotwory odczuwa silny stres po zakończeniu leczeniu onkologicznego - twierdzi psychoonkolog dr Mariola Kosowicz z Centrum Onkologii w Warszawie.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Wykrycie nowotworu jest jednym z najbardziej stresujących wydarzeń, wywołuje lęk i może doprowadzić do depresji. Kierownik Zakładu Psychoonkologii Centrum Onkologii w Warszawie dr Mariola Kosowicz zwraca uwagę, że silnym przeżyciem jest również terapia onkologiczna, często bardzo uciążliwa i skomplikowana dla chorego. Może ona wywołać stres pourazowy, do którego zwykle doprowadza traumatyczne wydarzenie, np. wypadek.

- U chorego lęk wywołuje nie tylko sam proces leczenia, ale również ośrodek onkologiczny, w którym jest ono prowadzone - podkreśla specjalistka. Dodaje, że silny stres odczuwa również 20 proc. rodzin chorego na nowotwór. Bo często jest to choroba całej rodziny, a nie tylko samego chorego, którego trzeba wspierać i razem z nim się zmagać z tym ciężkim schorzeniem.

Według dr Kosowicz zaburzenia depresyjne odczuwa od 23 do 60 proc. chorych na nowotwór, szczególnie w zaawansowanym stadium choroby, kiedy kurczą się możliwości terapii i jest większe zagrożenie cierpieniem. - Silny stres wywołuje brak poczucia bezpieczeństwa oraz lęk przed śmiercią i umieraniem - podkreśla.

Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego prof. Krystyna de Walden-Gałuszko z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego podkreśla, że stan psychiczny pacjenta jest bardzo ważny, ponieważ od niego zależy zarówno jego samopoczucie, jak i efektywność leczenia.

Specjalistka zwraca uwagę na tzw. efekt nocebo. Powoduje on pogorszenie samopoczucia oraz ogólnego stanu pacjenta i jest przeciwieństwem placebo, który ma pozytywny wpływ na chorego. Klasycznym przykładem efektu placebo jest podawanie choremu substancji o obojętnym działaniu farmakologicznym, uznawanej przez niego za lek, który ma mu pomóc. Działa on na zasadzie wiary w pozytywny skutek leczenia.

- U chorego tolerancja bólu jest większa, kiedy jest w lepszym stanie zdrowia. Kiedy niedowierza personelowi, wymaga większej ilości środków przeciwbólowych. Dobra komunikacja między lekarzem i pacjentem poprawia jakość życia chorego - wyjaśnia prof. de Walden-Gałuszko.

Jej zdaniem humanizacja medycyny jest równie ważna, jak skuteczne i nowoczesne leczenie. - Efekt nocebo może być związany ze złą komunikacją między lekarzem a pacjentem. Tymczasem lekarze często muszą przyjąć dziennie 50 pacjentów i nie mają czasu na jakąkolwiek rozmowę z chorym - podkreśla.

Według dr Kosowicz aż 40 proc. kobiet z rakiem piersi za najbardziej traumatyczne wydarzenie uznaje swą chorobę, choć uważają, że wiele już przeżyły w swym życiu.

- Stan psychiczny chorego w znaczny m stopniu zależy od tego, w jakim okresie życia spotkała go choroba, która często wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Z chorobą szczególnie trudno pogodzić się ludziom młodym, jak również kobietom, które dopiero co urodziły dziecko lub dowiedziały się, że przyszła na świat ich wnuczka - podkreśla dr Kosowicz.

Silny wpływ na chorego ma samo leczenie oraz zaawansowanie choroby. - Chemioterapia powoduje objawy neuropsychiatryczne z powodu neurotoksycznego działania. Skutkiem tego mogą być zaburzenia poznawcze, emocjonalne, psychomotoryczne, obniżone libido oraz zaburzenia świadomości i osłabienie koncentracji uwagi - wyjaśnia dr Kosowicz.

Dodaje, że pacjenci onkologiczni często nie są w stanie tak intensywnie pracować jak dawniej, przynajmniej w niektórych okresach choroby. - Ograniczenie pracy na skutek choroby powoduje z kolei zachwianie poczucia własnej wartości. Choremu wydaje się, że jest kimś innym niż do tej pory i ma poczucie degradacji oraz uprzedmiotowienia - podkreśla dr Kosowicz.

Prof. de Walden-Gałuszko zwraca uwagę, że dla chorego najgorsze jest poczucie pełnej bezradności w chorobie.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)