• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Ekspert: w Polsce nie wykonujemy ablacji guzów w płucach i w kościach. "Jest szansa na przełom"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia15 stycznia 2023 12:00

Wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i AOTMiT pracujemy nad poprawą wyceny i zakwalifikowaniem niektórych zabiegów ablacji w chorobach nowotworowych do koszyka świadczeń gwarantowanych. Jest szansa, że w ciągu trzech najbliższych miesięcy będziemy mieli przełom w tej sprawie i zabiegi te doczekają się refundacji z NFZ - mówi dr Grzegorz Rosiak.

Ekspert: w Polsce nie wykonujemy ablacji guzów w płucach i w kościach. "Jest szansa na przełom"
W Polsce niemal wcale nie wykonujemy ablacji guzów w płucach i w kościach - mówi ekspert Fot. Shutterstock
  • Wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i AOTMiT pracujemy nad poprawą wyceny i zakwalifikowaniem niektórych zabiegów ablacji w chorobach nowotworowych do koszyka świadczeń gwarantowanych - mówi dr Grzegorz Rosiak
  • Jest szansa, że w ciągu trzech najbliższych miesięcy będziemy mieli przełom w tej sprawie i zabiegi te doczekają się refundacji z NFZ - wskazuje
  • Chodzi o termoablację w przypadku wątroby, nerek, płuc, nadnerczy i kości oraz krioablację w przypadku nerek, płuc i kości - zaznacza
  • Obecnie w Polsce ablacje guzów wątroby wykonuje się w sporej liczbie ośrodków, ale jeśli chodzi o guzy nerki liczba ośrodków jest bardzo niewielka, a ablacji guzów w płucach, czy w kościach nie wykonuje się praktycznie w ogóle - zauważa
  • Skuteczność metod ablacyjnych, termoablacji i krioablacji, w przypadku przerzutów do płuc mniejszych niż 3 cm wynosi powyżej 90 proc., przy minimalnym odsetku powikłań i prawie zerowej śmiertelności. Trzyletnie przeżycie to 84 proc. w przypadku przerzutów raka jelita grubego - dodaje

"Termoablacji można poddawać guzy wątroby, kości, nerki, nadnercza i płuca"

- Termoablacja jest jedną z metod, jakie radiologia interwencyjna ma do zaoferowania pacjentom onkologicznym. To zabieg polegający na niszczeniu guzów nowotworowych za pomocą wysokiej temperatury, wytwarzanej za pomocą fal radiowych lub mikrofal. Wykonuje się go zazwyczaj przezskórnie, tj. bez konieczności otwierania pacjenta. Termoablacji można poddawać guzy wątroby, kości, nerki, nadnercza i płuca - wyjaśniał podczas spotkania z dziennikarzami dr Grzegorz Rosiak z II Zakładu Radiologii Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak mówił, igła ablacyjna wkłuwana jest przez skórę do guza, pod kontrolą tomografii komputerowej i USG, rzadziej rezonansu magnetycznego. Na końcu igły wytwarzana jest wysoka temperatura, która niszczy guz i niewielki margines tkanki wokół niego. Po zabiegu zostaje blizna, a pozostała część narządu pozostaje nietknięta, co jest istotne dla przyszłego leczenia pacjenta.

Doprecyzował, że gdy w chorobie nowotworowej mamy do czynienia z pojedynczym ogniskiem, zazwyczaj można usunąć je chirurgicznie. W chorobie rozsianej stosuje się leczenie systemowe, natomiast w sytuacji kilku przerzutów - do pięciu, w nie więcej niż dwóch narządach - można stosować metody leczenia miejscowego, takie jak chirurgia, radioterapia, czy radiologia interwencyjna, ponieważ dają one najlepsze wyniki.

Wątroba. Kiedy termoablacja jest metodą z wyboru?

- Termoablację wykonuje się najczęściej w zakresie wątroby. Jeśli chodzi o raka wątrobowokomórkowego, według wytycznych wszystkich towarzystw naukowych istnieją trzy radykalne terapie: operacja, ablacja i przeszczepienie wątroby. Większość pacjentów nie jest poddawanych ani operacji ani przeszczepieniu, ponieważ nowotwór rozwija się u nich na tle chorej wątroby. W sytuacji, gdy chory nie został zakwalifikowany do zabiegu operacyjnego, a występuje u niego np, pojedynczy guz o wielkości do 2 cm, metodą z wyboru jest termoablacja. Podobnie, jeśli mamy do czynienia z większą liczbą niewielkich guzów: do trzech guzków o wielkości do 3 cm - zaznaczył  dr Rosiak.

Przypomniał, że częściej wykonuje się jednak termoablację zmian przerzutowych raka jelita grubego do wątroby. W ok. 20 proc. przypadków są to zmiany operacyjne, w 80 proc. - nieresekcyjne. Stosuje się wówczas leczenie systemowe, jednak u części z tych osób można wykonać termoablację. Wybiera się tę metodę, jeśli występują np. trzy zmiany rozsiane w różnych częściach organu i resekcja wiązałaby się ze znacznym ubytkiem miąższu wątroby.

- Zastosowanie tej opcji terapeutycznej otwiera furtkę dla wszystkich innych opcji, jeśli w przyszłości w wątrobie pojawi się nowy przerzut. Termoablacja, która niszczy wszystkie widoczne zmiany, daje też możliwość uzyskania trwałej remisji - podkreślił specjalista.

"Termoablacja w małych guzach w wątrobie ma skuteczność na poziomie powyżej 90 proc."

Dodał, że termoablacja jest metodą skuteczną. Jak wynika z randomizowanego badania CLOCC, osiem lat przeżyło tylko 9 proc. pacjentów z nieresekcyjnymi przerzutami raka jelita grubego do wątroby, leczonych samą chemioterapią. W grupie chorych leczonych chemioterapią i ablacją osiem lat przeżyło 36 proc.

- Obecnie trwa badanie randomizowane COLLISION, które dotyczy większej liczby, bo do dziesięciu przerzutów o wielkości do 3 cm, raka jelita grubego do wątroby. W tym badaniu randomizowana jest operacja i termoablacja. W połowie badania przeprowadzono wstępną analizę, z której wynika, że po ablacji jest znacznie mniej powikłań, niż po operacjach, nie było także żadnego powikłania śmiertelnego. Pobyt w szpitalu był krótszy przy termoablacji, a przeżycie bez wznowy miejscowej było praktycznie takie samo - mówił dr Rosiak.

- Generalnie: termoablacja w małych guzach w wątrobie ma skuteczność na poziomie powyżej 90 proc., a śmiertelność jest liczona w promilach - zdarza się ekstremalnie rzadko. Termoablację można też wielokrotnie powtarzać. Jeśli pojawią się nowe zmiany, może być znowu zastosowana. Jest to także metoda, która nie wymaga przerywania chemioterapii. Pacjent pozostaje w szpitalu nie dłużej, niż 2-3 dni - wymieniał.

Termoablacja guzów w płucach. "Na świecie stosuje się ją od 20 lat, w Polsce prawie wcale"

Jak mówił ekspert, termoablację od ponad 20. lat stosuje się także na świecie w leczeniu guzów płuca, ale w Polsce ta metoda jest prawie nieużywana.

- W sytuacji, gdy mamy do czynienia np. z pięcioma przerzutami raka jelita grubego w płucach - dwoma w jednym płucu i trzema w drugim - resekcja jest mało prawdopodobna, ze względu na znaczny ubytek miąższu płucnego. Jeśli zmiany są niewielkie, termoablacja jest możliwa do wykonania, przy czym należy ją rozłożyć na dwa zabiegi - po jednym dla każdego płuca - wyjaśniał.

- Skuteczność metod ablacyjnych, termoablacji i krioablacji, w przypadku przerzutów do płuc mniejszych niż 3 cm wynosi powyżej 90 proc., przy minimalnym odsetku powikłań i prawie zerowej śmiertelności. Trzyletnie przeżycie to 84 proc. w przypadku przerzutów raka jelita grubego. Ablacja nie wpływa też na wydolność płuc, w przeciwieństwie do innych metod leczenia miejscowego - argumentował dr Rosiak.

"Wyniki lepsze niż te uzyskiwane dzięki radioterapii"

Jak wskazywał, wyniki uzyskiwane dzięki ablacji są nawet lepsze, niż te uzyskiwane dzięki radioterapii, ponieważ przerzuty raka jelita grubego do płuc są stosunkowo radiooporne. Dlatego w wytycznych NCCN termoablacja jest obecnie na drugim miejscu po resekcji. Ponadto znacząca jest również różnica w inwazyjności obu tych metod, dlatego chętnej stosuje się termoablację u pacjentów obciążonych innymi schorzeniami. Dodatkową korzyścią zastosowania tej metody mogą być wakacje od chemioterapii, wynoszące średnio 12 miesięcy.

Zaznaczył, że termoablacja jest od lat uwzględniona w zaleceniach ESMO i NCCN. Może być łączona z resekcją lub wykonywana samodzielnie. Dzięki niej można niszczyć także guzy nieresekcyjne.

Dodał, że jeśli chodzi o pierwotnego niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP), skuteczność ablacji jest, w przypadku małych zmian, zbliżona do radioterapii. Także i w tym przypadku metoda ta znajduje się w międzynarodowych wytycznych.

Termoablacja w guzach nerki i kości

Jak mówił dr Rosiak, termoablację stosuje się także w nerce, również we przypadku małych zmian, o wielkości do 3 cm. Jej skuteczność jest zbliżona do częściowej nefrektomii, natomiast powikłania są o wiele rzadsze. To powoduje, że metoda ta jest chętnie stosowana u pacjentów obciążonych dodatkowo innymi schorzeniami, np. kardiologicznymi, czy płucnymi. Co ważne, u ponad 90 proc. pacjentów z małymi guzkami nerki uzyskuje się tym małoinwazyjnym zabiegiem całkowite wyleczenie.

- Inną sytuację mamy natomiast w przypadku guzów kości - tu leczymy przerzuty, które może powodować bardzo wiele nowotworów, leczymy przy tym z zamysłem paliatywnym. Przy guzach w kręgosłupie może nastąpić złamanie trzonu kręgu i uszkodzenie rdzenia kręgowego z poważnymi powikłaniami neurologicznymi. Rolą termoablacji jest nakłucie takiego guza i zniszczenie go za pomocą wysokiej temperatury, a następnie wypełnienie miejsca po zniszczonym guzie cementem - wyjaśniał ekspert.

- W przypadku radioterapii, gdy po guzie zostaje w trzonie kręgosłupa pusta przestrzeń, możemy mieć do czynienia ze złamaniem kompresyjnym. Termoablacja zapobiega takiej sytuacji stabilizując kręgosłup, czy np. kości miednicy. Bardzo wysoka jest także skuteczność przeciwbólowa tej metody - pozwala ona na zejście z 8 punktów na dziesięć w skali bólu do 3,5 punktu. Efekt zabiegu utrzymuje się po pół roku u 86 proc. pacjentów. U żadnego pacjenta nie odnotowano także złamania - zauważył.

"Bez dostępności tej metody dla pacjentów nie można ich optymalnie leczyć"

Dr Rosiak przypomniał, że radiologia interwencyjna jest jednym z czterech filarów onkologii, obok chirurgii onkologicznej, chemioterapii i radioterapii.

- Bez jej dostępności dla pacjentów onkologicznych nie można ich optymalnie leczyć. W Polsce ablacje guzów wątroby wykonuje się w sporej liczbie ośrodków, ale jeśli chodzi o guzy nerki liczba ośrodków jest bardzo niewielka, a ablacji guzów w płucach, czy w kościach nie wykonuje się praktycznie w ogóle - zaznaczył specjalista.

 Dodał, że w Polsce przeprowadza się mniej więcej tyle samo zabiegów termoablacji co w Szwajcarii, tyle tylko, że kraj ten ma kilka razy mniej mieszkańców, niż nasz.

- Od jakiegoś czasu pracujemy wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i AOTMiT nad poprawą wyceny i zakwalifikowaniem niektórych z tych zabiegów do koszyka świadczeń gwarantowanych. Chodzi o termoablację w przypadku wątroby, nerek, płuc, nadnerczy i kości oraz krioablację w przypadku nerek, płuc i kości. Jest szansa, że w ciągu trzech najbliższych miesięcy będziemy mieli do czynienia z przełomem w tej sprawie i zabiegi te doczekają się refundacji z NFZ - ocenił ekspert.




 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum