Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 15-02-2017 11:35

Ekspert: tzw. "zielonych kart" powinno się wydawać czterokrotnie więcej

Zielone karty wprowadzono wraz z pakietem onkologicznym w 2015 r. Przez rok liczba wydanych kart spadła o 40 tys.; w 2016 r. dostało je 193 tys. osób. Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia szacuje, że liczba kart powinna sięgać 700-800 tys.

Skoro mamy ok. 160 tys. nowych zachorowań rocznie, to liczba kart powinna sięgać 700-800 tys. - wskazuje dr Adam Kozierkiewicz. Fot. PTWP

W 2015 r. wydano 234 tys. zielonych kart, ale w zeszłym roku - już tylko 193 tys. - pisze Gazeta Wyborcza i precyzuje, że kart wydano mniej głównie w szpitalach klinicznych i dużych centrach onkologii.

Według Sylwii Wądrzyk, rzeczniczki NFZ, spadek jest uzasadniony, bo w 2015 r. w tych szpitalach wydawano karty także pacjentom kontynuującym leczenie rozpoczęte przed wejściem w życie pakietu onkologicznego.

Tymczasem dr Adam Kozierkiewicz podkreśla, że podejrzenie nowotworu potwierdza się w jednym na trzy do pięciu przypadków i skoro mamy ok. 160 tys. nowych zachorowań rocznie, to liczba kart powinna sięgać 700-800 tys.

Jego zdaniem zawiniły sztywne przepisy. Lekarze specjaliści w poradniach i szpitalach, w tym nawet onkolodzy, mogą wydać zieloną kartę tylko wtedy, gdy jest już pewne, że chory ma raka. Przy podejrzeniu nowotworu może ją wydać tylko lekarz rodzinny. Jednak kto wyda zieloną kartę 15 pacjentom, z których żaden nie będzie miał raka - straci prawo do ich przyznawania, a NFZ wyśle go na szkolenie.

Więcej: www.wyborcza.pl