• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Eksperci: szpiczak najbardziej kosztowną chorobą hematologiczną

Autor: PAP Zbigniew Wojtasiński/Rynek Zdrowia • • 03 lutego 2017 15:26

Spośród wszystkich nowotworów hematologicznych najwięcej środków przeznaczanych jest na leczenie szpiczaka, jednej z najczęstszych chorób układu krwiotwórczego - powiedzieli w piątek (3 lutego) eksperci podczas spotkania Polskiej Grupy Szpiczakowej w Warszawie.

Szpiczak to jedna z najczęstszych chorób układu krwiotwórczego. Fot. archiwum

Według Fundacji Carita - Żyć ze Szpiczakiem, szpiczaka mnogiego co roku wykrywa się w Polsce u około 1500 osób, co stanowi zaledwie 1 proc. chorób nowotworowych. Jak zauważył dr hab. Artur Jurczyszyn z Katedry Hematologii Collegium Medicum UJ w Krakowie, to schorzenie stanowi "10 proc. nowotworów hematologicznych, jednak jeśli chodzi o koszty, to przeznacza się na jego leczenie aż 60 proc. wszystkich środków wydawanych na nowotwory układu krwiotwórczego".

Specjalista wyjaśnił PAP, że dane te dotyczą kosztów leczenia szpiczaka w Europie i USA. Wynikają one z tego, że leczenie tej choroby trwa wiele lat, wymaga stosowania wielu dość drogich leków oraz kosztownych przeszczepów szpiku kostnego.

W leczeniu szpiczaka jest wyjątkowo duży postęp, czego efektem jest wydłużenie życia chorych i poprawa jego jakości. W Polsce dawniej chorzy żyli przeciętnie 3 lata, teraz żyją średnio 6-7 lat. Dzięki temu wzrasta liczba wszystkich pacjentów - 10 lat temu było u nas około 3 tys. chorych na szpiczaka, a teraz jest ponad 8 tys.

- Niektórzy pacjenci ze szpiczakiem żyją 10 i więcej lat, ale nie wiemy dlaczego - przyznał Artur Jurczyszyn. Najczęściej tak jest u chorych, którzy lepiej odpowiadają na leczenie i dłuższe są okresy między kolejnymi nawrotami choroby.

Jedyną metodą pozwalająca wyleczyć szpiczaka jest przeszczep szpiku kostnego pozyskanego od dawcy.

Agata Tyczyńska z Gdyńskiego Centrum Onkologii powiedziała, że na szpiczaka najczęściej chorują osoby starsze - po 65. roku życia, ale w ostatnich latach zwiększa się odsetek pacjentów po 75. roku życia. W latach 2004-2008 stanowili oni 27 proc. wszystkich chorych, a w latach 2008-2012 odsetek ten zwiększył się do 37 proc. Co piąty chory ma co najmniej 80 lat.

- Starsi pacjenci gorzej rokują, ponieważ na ogół są w gorszym stanie zdrowia, cierpią również na inne choroby, zażywają więcej leków, mają mniej wydolny organizm i wykazują gorszą sprawność psychoruchową - wyjaśniała Agata Tyczyńska. Przyznała, że decydujące znacznie ma jednak wiek biologicznych chorego, a nie jego wiek metrykalny.

Dr Jurczyszyn powiedział, że z reguły im młodszy pacjent ze szpiczakiem, tym lepsze uzyskuje się efekty leczenia i dłuższe są okresy jego przeżycia. Stosunkowo młodsi wiekiem pacjenci dłużej żyją również po przeszczepie szpiku, zarówno autologicznym (z własnych komórek krwiotwórczych) jak i allogenicznym (z pozyskanych od dawcy).

- Na szpiczaka chorują nawet ludzi młodzi w wieku 20-40 lat, ale stanowią oni jedynie 2 proc. wszystkich pacjentów z tą chorobą - powiedział dr hab. Jurczyszyn. Niestety, chorują nawet kilkuletnie dzieci, choć w tej chorobie zdarza się to wyjątkowo rzadko. Na całym świcie zarejestrowano kilkadziesiąt takich przypadków. Dzieci znacznie częściej chorują na białaczki.

Krakowski specjalista opisał przypadek 8-letniego chłopca ze szpiczakiem, który od czerwca 2016 r. leczony jest w Brazylii. W lutym 2017 r. ma być przeprowadzony u niego haploidentyczny przeszczep szpiku, czyli od dawcy tylko połowicznie dopasowanego do biorcy w zakresie ludzkich antygenów zgodności tkankowej (HLA - human leukocyte antigens).

W leczeniu szpiczaka wprowadzane są dwie zasadnicze zmiany. Przede wszystkim leczenie należy rozpocząć już w przypadku tzw. tlącego się szpiczaka, na co wskazuje zwiększona proliferacja plazmocytów (rozmnażanie się nieprawidłowych komórek szpiczakowych).

Do niedawna tacy pacjenci byli głównie monitorowani, by wychwycić moment progresji choroby i rozpocząć leczenie. Coraz częściej jednak rozważana jest terapia wyprzedzająca, która można zastosować jeszcze przed pełnym rozwinięciem się szpiczaka.

W USA i Europie coraz częściej stosowana jest terapia ciągła, a nie tylko dopiero wtedy, kiedy po okresie remisji znowu nastąpi progresja choroby. W przypadku nawrotu choroby zmieniany jest jedynie schemat leczenia, żeby znowu uzyskać remisję. Ta nowa strategia powinna poprawić skuteczność terapii, ale jednocześnie jeszcze bardziej zwiększy jej koszty.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum