PAP/Rynek Zdrowia | 29-06-2015 20:19

Eksperci: rośnie liczba zgonów z powodu nowotworów płuca i prostaty

Rak płuca i rak prostaty należą obecnie do głównych zabójców spośród nowotworów, a z prognoz wynika, że liczba zgonów z ich powodu wyraźnie wzrośnie w Polsce w ciągu najbliższej dekady - podkreślali onkolodzy w poniedziałek na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Fot. Shutterstock

Ich zdaniem, aby zmienić te statystyki, konieczna jest przede wszystkim zmiana zachowań prozdrowotnych społeczeństwa, ale też opracowanie i wdrożenie metod diagnostyki, które pozwolą prowadzić badania przesiewowe w kierunku tych nowotworów (podobnie jak ma to miejsce w przypadku raka piersi czy szyjki macicy) i wykrywać je wcześniej.

Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej i prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (PTOK) zwrócił uwagę, że Polska należy do krajów UE, w których finansuje się najmniej nowoczesnych leków przeciwnowotworowych, także tych mających wpływ na wydłużenie i poprawę jakości życia chorych na raka płuca czy prostaty.

- Decyzje o finansowaniu technologii medycznych podejmowane są u nas zbyt długo - powiedział onkolog. W jego opinii za rzadko też wykorzystuje się przy tym tzw. instrumenty podziału ryzyka (tj. dzielenie się z producentem ryzykiem finansowym ponoszonym w związku z terapią - PAP).

Prof. Krzakowski przypomniał, że rak płuca jest obecnie najczęstszym nowotworem złośliwym w Polsce i najczęstszą przyczyną zgonów w onkologii. Rocznie umiera z jego powodu ponad 20 tys. osób. Co ważne, od kilku lat jest to również pierwsza przyczyna zgonów nowotworowych wśród kobiet.

Z raportu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego pt. "Obecny stan zwalczania nowotworów w Polsce", który ukazał się w maju 2014 r., wynika, że za 10 lat liczba zgonów z powodu raka płuca wyniesie już ponad 30 tys.

Według prof. Krzakowskiego o największym przełomie w walce z tym nowotworem moglibyśmy mówić, gdyby ludzie przestali mieć kontakt z czynnikami rakotwórczymi, przyczyniającymi się do jego rozwoju. Najważniejszym z nich jest palenie, odpowiedzialne za ok. 85-90 proc. przypadków raka płuca.

Naukowcy pokładają duże nadzieje w opracowaniu metody diagnostycznej pozwalającej prowadzić badania przesiewowe w grupach osób najbardziej narażonych na ten nowotwór. To zwiększyłoby jego wykrywalność we wczesnych stadiach, gdy 70-80 proc. pacjentów można wyleczyć - ocenił onkolog.

Badania wskazują, że pomocna może być niskodawkowa tomografia komputerowa (TK). - Jest to jednak metoda za droga i na razie nie jest ona stosowana nawet w najbogatszych krajach na świecie - zaznaczył prof. Krzakowski. Dodał, że trwają badania nad wykorzystaniem genetyki do określenia grup, które mogłyby w największym stopniu skorzystać z badań przesiewowych z użyciem TK.

Według prof. Piotra Wysockiego, prezesa-elekta PTOK, w przyszłości będziemy mieć na pewno do czynienia ze wzrostem zachorowań na raka prostaty, co ma związek przede wszystkim ze starzeniem się społeczeństwa. W rezultacie, choć nowotwór ten nie jest tak groźny jak rak płuca, liczba zgonów z jego powodu będzie rosła. Autorzy raportu z 2014 r. ocenili, że w 2025 r. wyniesie ona ok. 7,5 tys., podczas gdy w 2015 r. ma być o ok. 2 tys. mniejsza.

- W odróżnieniu od raka płuca, gdzie głównym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu, w raku gruczołu krokowego ogromną uwagę zwraca się na zaburzenia metaboliczne i otyłość, które przyczyniają się do wzrostu zachorowań na ten nowotwór - powiedział prof. Wysocki.

Przypomniał, że obecnie nie ma dobrej metody, która pozwoliłaby prowadzić badania przesiewowe w kierunku raka prostaty. Przydatność pomiarów stężenia specyficznego antygenu sterczowego (PSA) we krwi jest ostatnio coraz bardziej kwestionowana.

Prof. Wysocki podkreślił, że w leczeniu zaawansowanego raka prostaty dokonał się w ostatnich latach duży postęp. Pojawiły się cztery nowe leki, które przedłużają życie pacjentów z rakiem prostaty, u których przestała działać standardowa hormonoterapia. W Polsce refundowany jest obecnie tylko jeden z nich - octan abirateronu.

Ekspert zaznaczył, że mając do dyspozycji całą gamę leków onkolodzy mogliby dobierać je indywidualnie dla każdego pacjenta, a przez to nie tylko zwiększyć skuteczność leczenia, ale też poprawić jego bezpieczeństwo.