• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Dyrektor IO w Gliwicach o zakupach sprzętu: ta sama nazwa nie oznacza tej samej wartości

Autor: IO Oddział w Gliwicach/Rynek Zdrowia • • 06 lutego 2013 14:14

Na przełomie stycznia i lutego media poinformowały, że Instytut Onkologii w Gliwicach przepłacił za aparat TrueBeam, porównując jego cenę (18,5 mln zł brutto) z aparaturą kupioną w Olsztynie. To nieprawda. Choć nazwa sprzętu jest taka sama, jego funkcje i klasa są nieporównywalne: w Gliwicach - z najwyższej półki, w Olsztynie - standardowe - napisał w przesłanym redakcji Rynku Zdrowia oświadczeniu prof. Bogusław Maciejewski, dyrektor Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Dyrektor IO w Gliwicach o zakupach sprzętu: ta sama nazwa nie oznacza tej samej wartości

Prof. Maciejewski podkreśla, że TrueBeam w Gliwicach jest jedynym na świecie  aparatem wyposażonym w wysoką energię promieniowania 20MeV i skonfigurowanym na specjalne zamówienie, aby można było skrócić czas seansu z minut do sekund (nawet 6-krotnie). Dzięki temu pacjent leczony jest nie tylko krócej, ale i bardziej precyzyjnie (TrueBeam w Gliwicach zapewnia precyzję napromieniania do 1mm) co odgrywa kluczową rolę, jako że minimalne odchylenie powoduje uszkodzenie zdrowych tkanek.

- To bardzo istotne dla chorych, których nowotwór umiejscowiony jest w kanale kręgowym lub bardzo blisko innych zdrowych narządów. Nawet najmniejsze przesunięcie może tu grozić ciężkim kalectwem lub skutkować brakiem wyleczenia - wyjaśnia prof. Maciejewski.

Precyzja i bezpieczeństwo

Dyrektor Instytutu Onkologii w Gliwicach zwraca też uwagę, że aparat wyposażony jest w system kontrolujący ruch wiązki promieniowania zgodnie z ruchem oddechowym nowotworu, co ma duże znaczenie w leczeniu chorych na raka płuca i raka innych narządów np. w jamie brzusznej. Ominięcie 1mm3 guza spowodowane ruchami oddechowymi obniża szansę wyleczenia o średnio 37%. Jeżeli nowotwór jest zaawansowany i szansa wyleczenia nie jest wysoka (średnio 40%) w wyniku ominięcia tak małej objętości guza spada ona praktycznie do zera. Dlatego zdecydowano o zakupie tego doposażenia.

TrueBeam w Gliwicach wyposażony jest ponadto w system "Szybki Łuk" (RapidArc). Funkcja ta umożliwia zastosowanie jednej wiązki promieniowania, poruszającej się ruchem obrotowym wokół chorego, zamiast kilku statycznych wiązek. Krótszy (liczony w sekundach) czas seansu gwarantuje znacznie mniejsze ryzyko powikłań.

Kolejny unikalny system TrueBeam w Gliwicach to system dużych pól w technice modulacji dawki (IMRT). Technika ta umożliwia zdecydowane obniżenie np. w obrębie jamy brzusznej dawki promieniowania w narządach zdrowych otaczających nowotwór, pozwalając na wyższą niż dotąd skuteczność i mniejsze ryzyko powikłań. W końcu TrueBeam w Gliwicach wyposażony jest w zaawansowany skomputeryzowany system obrazowania i pozycjonowania chorego w trakcie napromieniania. Ta funkcja sprawia, że pacjenci czują się bezpiecznie. Promieniowanie w całym cyklu 4-6 tygodniowego leczenia nigdy nie trafi w niepożądaną część zdrowych narządów.

Ile to kosztuje?

Prof. Maciejewski zaznacza, że Instytut Onkologii w Gliwicach nie zapłacił wyższej ceny niż obowiązująca wówczas rynkowa cena akceleratora tej samej kategorii TrueBeam (4,6 - 7,0 mln USD). Cena aparatury wynika z informacji ośrodków amerykańskich i europejskich, które takie aparaty kupiły w tym samym czasie co Gliwice lub wcześniej oraz informacji uzyskanych od Thomasa P. Duffy, Wiceprezydenta Sprzedaży Varian Medical Systems. Dodaje jednocześnie, iż dotacja z Ministerstwa Zdrowia przekazana w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych wyniosła 36%. Reszta to środki własne Instytutu. W ramach negocjacji uzyskał on ponadto 2 mln zł upustu.

- Priorytetem w radioterapii oprócz skuteczności jest bezpieczeństwo. 10 lat to czas bezpiecznego używania akceleratora rekomendowany przez UE. Długa eksploatacja takich aparatów grozi wypadkiem radiacyjnym (takim jaki miał miejsce w Białymstoku, gdzie zostali poszkodowani pacjenci). W Gliwicach 3 akceleratory eksploatowane przez 15-16 lat są przestarzałe i pilnie wymagały wymiany w latach 2012-2014. W ub.r. dokonano pierwszej z nich - podkreśla dyrektor Instytutu.

Prof. Maciejewski informuje w oświadczeniu, że Instytut gliwicki leczy rocznie 14,5 tys. chorych, w tym 8 tys. radioterapią, ponad 6 tys. terapią izotopową, 15 tys. diagnostyką TK, NMR, PET. W kraju liczba dobrze wyposażonych ośrodków radioterapii uległa podwojeniu, podobnie jak liczba chorych leczonych w tych ośrodkach i w 2012 r. przekroczyła liczbę 76 tys. Tymczasem w 13 województwach liczba mieszkańców przypadających na 1 akcelerator nadal przekracza unijny standard, tj. 300 tys.

Dyrektor Instytutu dodaje, że w Gliwicach, dzięki nowoczesnym technikom radioterapii i leczeniu skojarzonemu, 5-letnia wyleczalność zaawansowanych raków głowy i szyi wzrosła o 25%, a w przypadkach kwalifikowanych przed 2000 r. do leczenia paliatywnego (15% 5-letnich przeżyć) kombinacja chirurgii rekonstrukcyjnej i wysokospecjalistycznej radioterapii uzyskuje 80% 5-letnich wyleczeń.

Nie chodziło o prosty cyklotron

Prof. Maciejewski przypomina także publikacje informujące, że Instytut w Gliwicach wydał na cyklotron i laboratoria PET 35 mln zł, podczas gdy w Krakowie koszty wyniosły 25 mln zł. Wyjaśnia, że sytuacja jest analogiczna, jak w przypadku akceleratora: porównano ceny sprzętu o tej samej nazwie, ale zupełnie innej wartości.

- Instytut nie był zainteresowany zakupem prostego cyklotronu wyłącznie do produkcji FDG. Potrzebowaliśmy cyklotronu i specjalistycznych laboratoriów do produkcji (4 linie produkcyjne) wszystkich znanych i nowo odkrytych radioznaczników w celu znakowania izotopami o krótkim życiu wszelkich markerów molekularnych. Tak precyzyjna aparatura ma u nas rację bytu, ze względu na unikalną specjalizację naszej placówki: do Gliwic trafiają z całej Polski pacjenci z rakiem tarczycy (w tym dziedzicznym), chorzy na nowotwory neuroendokrynne - wyjaśnia prof. Maciejewski.

- Ponadto wszechstronna diagnostyka PET to obrazowanie dające nie tylko odpowiedź na pytanie gdzie jest nowotwór i jaki jest jego typ, ale przede wszystkim jaki jest jego skład komórkowy. W ten sposób można ocenić jego wrażliwość - dodaje dyrektor Instytutu.

- Informuję, że CBA i UZP prowadziły w Instytucie kontrole i nie stwierdziły uchybień.
Instytut w Gliwicach nigdy nie był preferowany w dotacjach MZ z Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych (NPZCN). Ani ja, ani żaden z pracowników Instytutu lub innych krajowych ośrodków nie brał udziału w pracach komisji MZ - zaznacza profesor Maciejewski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum