• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Czy w systemie opieki onkologicznej jest miejsce dla prywatnych ośrodków?

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 12 sierpnia 2019 05:53

Czy prywatne szpitale onkologiczne są traktowane przez publicznego płatnika gorzej niż ośrodki publiczne? W ocenie specjalistów - tak, choć nie wynika to wprost z twardych regulacji, ale raczej z rozwiązań prawnych w ich otoczeniu. Czy tak jest rzeczywiście?

Czy w systemie opieki onkologicznej jest miejsce dla prywatnych ośrodków?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- Jeśli chodzi o podmioty publiczne i niepubliczne udzielające świadczeń w zakresie onkologii, płatnik traktuje je tak samo, choćby z tego powodu, że ich nie rozróżnia. Własność prywatna lub publiczna nie jest przy kontraktowaniu żadnym kryterium - przekonywał w piątek (9 sierpnia) dr Bernard Waśko, zastępca prezesa NFZ ds. medycznych podczas debaty „Niepubliczne ośrodki onkologiczne: szansa, czy zagrożenie?” w ramach IX Letniej Akademii Onkologicznej w Warszawie.

- Przeciwstawienie publicznego prywatnemu bądź odwrotnie jest zazwyczaj używane do uzasadnienia tez, wychodzących zresztą z obu sektorów. Ja się z tym nie zgadzam i uważam, że takie postawienie sprawy jest niewłaściwe: oba te sektory muszą współistnieć i nawzajem się uzupełniać - dodał.

Jak przypomniał, przed 2017 r., tj. przed ustawą o sieci szpitali, umowy z lecznicami były zawierane w trybie konkursowym, zgodnie ze szczegółowymi kryteriami zapisanymi w rozporządzeniach ministra zdrowia. Obecnie szpitale sieciowe temu trybowi nie podlegają, obowiązuje on jedynie poza siecią i dotyczy m.in. części jednostek sektora prywatnego, które do sieci nie trafiły.

W ocenie dr. Roberta Zawadzkiego, wiceprezesa zarządu ds. operacyjnych Szpitala Magodent Sp. z o.o. w Warszawie, oficjalnie nie ma żadnych zasad, które wskazywałyby, że podmioty prywatne są traktowane inaczej, niż publiczne. Natomiast rozwiązania prawne, na podstawie których świadczenia są finansowane ze środków publicznych, w pewien sposób tę różnicę kreślą.

Decyduje logika systemu
- Dotyczy to ustawy o sieci szpitali czy też regulacji związanych z kryteriami oceny ofert. Pojawiają się tam mechanizmy preferujące ośrodki publiczne, co wynika z pewnej logiki systemu ochrony zdrowia w Polsce, ukształtowanej na przestrzeni wielu lat. Każdy samorząd w naszym kraju chce prowadzić szpital, finansowany naturalnie ze środków publicznych. To misja społeczna „zaszyta” w logice funkcjonowania systemu. Dlatego nie ma co ukrywać, że szpitale publiczne są preferowane, ponieważ stanowią trzon zabezpieczenia świadczeń - zaznaczył Robert Zawadzki.

Wskazał, że nikt nigdy nie pozwoli sobie na tezę, że szpitale publiczne są niepotrzebne, choć w przypadku niektórych z nich tak jest faktycznie, bo szpitali po prostu jest za dużo. Jako przykład podał miejscowość w Lubuskiem, gdzie obok siebie stoją dwie lecznice, powiatowa i wojskowa. Obie oferują dokładnie to samo, a jednocześnie nie są w stanie współpracować ze sobą w zakresie żadnego rodzaju świadczeń.

- Natomiast tezy w odwrotnym kierunku, tj. dotyczące likwidacji szpitali prywatnych, owszem, pojawiały się niejednokrotnie. Szpitale prywatne były złe, ponieważ „wyjadały rodzynki”. Tymczasem mamy dokładnie te same problemy, co podmioty publiczne. Szpital Magodent odnotowuje rocznie ponad 30 tys. hospitalizacji, ponad 100 tys. wizyt ambulatoryjnych i ponad 7,5 tys. zabiegów operacyjnych. Mamy takich samych pacjentów z powikłaniami jak szpitale publiczne, takie same nadwykonania, za które Fundusz nigdy nam nie zapłaci i te same problemy z zabezpieczeniem leków - przekonywał wiceprezes Magodent.

Współpraca lepsza niż konflikt
Podkreślił, że szukanie różnic pomiędzy publicznym i prywatnym sektorem nigdzie nie prowadzi; głównie dlatego, że zapotrzebowanie na opiekę zdrowotną w Polsce jest ogromne i narasta w postępie geometrycznym ze względu na starzenie się społeczeństwa i epidemiologię chorób cywilizacyjnych.

- Dlatego wszystkie szpitale onkologiczne, i te prywatne i te publiczne, muszą wspólnie próbować zmierzyć się z wyzwaniem, jakim jest coraz większa fala pacjentów. Mniej istotne jest, czy szpital jest spółką prawa handlowego czy SPZOZ-em. Ma, w tych warunkach i przy tym finansowaniu, dobrze leczyć chorych - mówił Robert Zawadzki.

Zdaniem prof. Sergiusza Nawrockiego z Katedry Onkologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, dyskusja, czy szpital onkologiczny jest prywatny, czy publiczny, w ogóle nie interesuje pacjenta, którego obchodzi jedno: świadczenia mają być udzielane na wysokim poziomie, a personel ma traktować chorego po ludzku.

Gdy nie wiadomo o co chodzi…
- Antagonizm prywatne - publiczne, który obecnie obserwujemy, wynika zwyczajnie z limitowania środków na leczenie i ogólnej biedy w medycynie. To dlatego duże ośrodki onkologiczne, które od lat korzystają z publicznego finansowania, niechętnym okiem patrzą na nowe prywatne szpitale pojawiające się w okolicy i traktują je jak konkurentów do szczupłych zasobów finansowych. Całe to zjawisko wynika z ekonomii - ocenił prof. Nawrocki.

- To, co wydaje się ważne, to transparentność i jasne kryteria finansowania ze środków publicznych obowiązujące wszystkie podmioty, niezależnie od tego, czy są prywatne, czy publiczne - mówił specjalista.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, przypomniała, że ostatnie 20 lat rozwoju systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego wygenerowało różne dynamiki rozwoju tego rynku.

- Był czas „szerokiego otwarcia”, tj. urynkowienia, ze względu na oczekiwany wzrost zapotrzebowania na świadczenia medyczne, który zresztą nastąpił. Pacjentów jest coraz więcej, rośnie także grupa osób wymagających stałej opieki, chorych przewlekle, do których coraz częściej zaliczają się także pacjenci onkologiczni. Wszystko to wymaga rozwoju ośrodków zdolnych do zaspokojenia tych potrzeb - zaznaczyła.

- W latach 2012-13 nastąpił jednak początek zaostrzenia konfliktu sektora publicznego i prywatnego, czego przyczyną był znaczący spadek spływu składki zdrowotnej i poważne problemy finansowe NFZ. Ujawniły się wówczas naturalne instynkty samozachowawcze i wszyscy dotknięci kryzysem rozpoczęli walkę o zachowanie status quo. W sytuacji ograniczonych zasobów było to możliwe tylko wtedy, kiedy zabierze się te zasoby innym. Nasiliło się zjawisko konkurencji, niezdrowej, bo nie uwzględniającej współdziałania - wskazywała dr Gałązka-Sobotka.

Jak wyjaśniała, obecnie finansowanie wzrosło, ale w tym samym czasie wzrost cen wszystkich zasobów, nie tylko ludzkich, był zapewne jeszcze wyższy. W tych warunkach rywalizacja pomiędzy publicznymi i prywatnymi ośrodkami onkologicznymi będzie się nasilała.

Niech decydują wyniki leczenia
- Jak zatem zorganizować opiekę onkologiczną, aby możliwa była szybka diagnostyka, skuteczne leczenie i poprawa jakości życia pacjentów? Jakie kryteria powinny być zastosowane przez płatnika publicznego i jakie wytyczne powinny otrzymać placówki, aby można było stworzyć zrównoważony system ochrony zdrowia w obszarze onkologii? - pytała Małgorzata Gałązka-Sobotka.

W jej ocenie tymi kryteriami powinny być: czas, kompleksowość oraz koordynacja leczenia. To one, a nie status własnościowy, powinny decydować, kto sięgnie po środki publiczne.

- Powinny one trafić do tych podmiotów, które są w stanie wygenerować najlepszy wynik leczenia i najlepsze doświadczenia pacjenta, a wszystko to w zgodzie z efektywnością ekonomiczną. Chodzi o to, aby zrównoważyć nakłady z rezultatem. Zacznijmy mówić o efektach leczenia, które powinny decydować o tym, kto działa w systemie - przekonywała.

- Jeśli chodzi natomiast o dyskryminację szpitali prywatnych w onkologii, to jest ona na polskim rynku obecna. Mamy paradygmat wielkości i skali, a na wielkość mogły zapracować przede wszystkim działające od wielu lat placówki publiczne. Preferowane są zatem zasoby i infrastruktura, a nie wyniki leczenia, choć należy pamiętać, że duże ośrodki onkologiczne, mające wieloletnie doświadczenie, mogą się dobrymi wynikami pochwalić. Trzeba zacząć je jednak porównywać, należy także pytać pacjentów o ich osobiste doświadczenia, bo nie zawsze po pobycie w dużym publicznym centrum onkologii są one najlepsze - podkreślała ekspertka.

Przypomniała, że Polacy wydają 40 mld zł z własnych portfeli na ochronę zdrowia, ale onkologia nie należy do obszarów medycyny, który można sfinansować z własnej kieszeni. Musi on zostać zabezpieczony, ze względu na ogromne koszty, ze środków publicznych.

- Jeśli pacjent będzie miał możliwość wyboru jednego z kilku ośrodków finansowanych przez publicznego płatnika, wybierze taki, który gwarantuje dobre wyniki leczenia, ale także dobre doświadczenia w kontakcie z placówką. Taki wybór leży w interesie chorego, ale również płatnika, bo pacjent, jako klient, będzie mógł wymuszać poprawę jakości - argumentowała.

 

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum