Marzena Sygut/Rynek Zdrowia | 07-06-2019 15:11

Część chorych na raka piersi w Polsce nie ma dostępu do nowoczesnych terapii

Rosnąca liczba zachorowań na raka piersi, coraz młodszy wiek pacjentek, a także brak dostępu do skutecznych leków dedykowanych określonym grupom chorych - to obecnie najpilniejsze problemy do rozwiązania, które stoją przed decydentami w odniesieniu do chorych na raka piersi.

Dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld; FOT. PTWP

W ocenie onkologów, im szybciej Ministerstwu Zdrowia uda się wdrożyć stosowne procedury, tym większa szansa na znaczącą poprawę jakości i długość życia kobiet cierpiących z powodu tego nowotworu.

Rak, który dopada najczęściej
Jak wyjaśnia dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, w Polsce odnotowuje się 16 przypadków zachorowań na raka piersi na każde 100 tys. osób.

- Na nowotwór ten kobiety zapadają najczęściej, a dodatkowo stanowi on drugą po nowotworze płuc pod względem częstości przyczynę zgonów z powodu raka - podkreśla onkolog i dodaje: - Na zachorowanie na raka piersi najbardziej narażone są kobiety w wieku pomenopauzalnym, czyli te, które ukończyły pięćdziesiąty rok życia. Pamiętać należy jednak, że zdarzają się zachorowania wśród młodych pań.

Dr Jagiełło-Gruszfeld podkreśla też, że nie do końca wyjaśnione zostało, co decyduje o zachorowaniu na raka piersi. Wiadomo jednak, że wiele czynników predysponuje do zachorowania. Wśród nich należy wymienić kobiety otyłe, które nie rodziły dzieci albo rodziły stosunkowo późno i tylko raz, nie karmiły piersią, a do tego prowadzą niehigieniczny tryb życia. Budujące jest to, że w Polsce wciąż mamy mniej zachorowań na ten nowotwór niż wynosi średnia europejska, a wszystko dlatego, że Polki nadal, w porównaniu do Francuzek, Angielek, Szwedek czy przedstawicielek innych państw Europy Zachodniej prowadzą zdecydowanie zdrowszy tryb życia. Racjonalniej się odżywiają i rzadziej sięgają po alkohol.

Wciąż zaniedbujemy profilaktykę
Ekspertka wyjaśnia również, że z ostatniego raportu NIZP-PZH wynika, że Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie po okresie spadku, w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat wzrosła umieralność z powodu tego nowotworu. Do tej pory nie powstały jednak oficjalne opracowania, które by wykazały, jakie czynniki są za to odpowiedzialne.

- W mojej ocenie ten wzrost śmiertelności związany jest ze zbyt późnym rozpoznawaniem choroby. W Polsce nadal najczęściej raka piersi rozpoznaje się, gdy jest on w drugim stopniu rozwoju, co sprawia, że szansa na całkowite wyleczenie jest nieco niższa i sięga 85-87 proc. Jest to wynik o 4-5 punktów procentowych gorszy niż w krajach Europy Zachodniej. Ponieważ jednak jest też niewielka grupa pacjentek, u których raka piersi wykrywa się w stopniu trzecim i czwartym, to średnia ta jeszcze się obniża - tłumaczy dr Jagiełło-Gruszfeld.

Onkolog uważa też, że za zbyt późnym rozpoznaniem choroby stoją dwa czynniki. Po pierwsze związane jest to z faktem, że w Polsce niedomaga profilaktyka. Na przykład z dostępnych dla kobiet po 50. roku życia screeningowych badań mammograficznych nie korzysta aż połowa kobiet, które otrzymują zaproszenia do wzięciu w nich udziału. Po drugie młode Polki, dla których niezwykle ważnym aspektem wczesnej profilaktyki jest samobadanie piersi, zaniedbują ten rodzaj kontroli.

- Podczas gdy współczesna medycyna zaleca regularne samobadanie piersi wykonywane raz w miesiącu, w tym samym dniu cyklu, wiele pań w ogóle nie przeprowadza tego zabiegu albo też bada piersi sporadycznie, od przypadku do przypadku. W efekcie znajdują one guza, gdy jest on już bardzo duży. Tymczasem największe szanse na wyleczenie, sięgające ponad 90 procent, mają chore, u których rozpoznano raka w stopniu pierwszym - przypomina dr Jagiełło-Gruszfeld.

Zróżnicowany charakter choroby
Ekspertka wyjaśnia także, że należy pamiętać, iż rak piersi to choroba bardzo zróżnicowana. Dzieli się na wiele rodzajów i podtypów, m.in. ze względu na występowanie konkretnych mutacji, zależności hormonalnej lub występowania poszczególnych receptorów. To właśnie złożoność tej choroby sprawia, że mimo refundacji wielu leków stosowanych w jej leczeniu, nadal istnieją grupy pacjentek, które nie mają dostępu do nowoczesnych i skutecznych terapii. Refundowane w Polsce opcje terapeutyczne zapewniają do nich dostęp jedynie części populacji pacjentek.

Według Indeksu Zrównoważonego Rozwoju Systemów Ochrony Zdrowia, na 28 uwzględnionych krajów, Polska zajmuje dopiero 22. miejsce w zakresie systemu opieki nad pacjentkami z rakiem piersi.

- W zależności od podtypu biologicznego raka i jego stopnia zaawansowania, chorobę tę leczymy zupełnie inaczej. W wypadku wczesnego raka piersi różnice w leczeniu są niewielkie i dotyczą jedynie raka HER2-dodatniego. W tym przypadku w Polsce brakuje dostępu do podwójnej blokady HER2, oraz do Kadcyli w leczeniu uzupełniającym. Natomiast we wczesnym raku piersi trójnegatywnym i raku luminalnym czyli hormonozależnym Polska pod żadnym względem, jeśli chodzi o możliwości i dostępność do leczenia, nie odbiega od Europy - zaznacza dr Jagiełło-Gruszfeld.

Trudności z leczeniem przerzutowego raka hormonozależnego
Z poważnym problemem w dostępie do nowoczesnego leczenia spotykają się natomiast pacjentki ze zdiagnozowanym hormonozależnym, HER2-ujemnym, zaawansowanym rakiem piersi. - Polska nie zapewnia chorym dostępu do żadnych terapii celowanych w tym rodzaju nowotworu. Tymczasem w całej Europie już od wielu lat dostępne jest leczenie ewerolimusem ((RAD-001), a także refundowanymi inhibitorami CDK-4/6, takimi jak: abemaciclib, ribociclib, palbociclib. Ten ostatni preparat był pierwszym od 10 lat nowym lekiem w tym wskazaniu - wyjaśnia dr Jagiełło-Gruszfeld.

- Tymczasem pacjentki, które mają dostęp do wspomnianych, zarejestrowanych już leków, żyją dłużej bez nawrotu choroby, jakość ich życia jest znacząco lepsza, a samo przeżycie jest dwukrotnie dłuższe - dodaje.

- Obecnym standardem leczenia takich pacjentek w Polsce jest chemioterapia, która zazwyczaj ma ograniczoną skuteczność działania, a także, z uwagi na fakt, że jest to leczenie bardzo toksyczne, znacząco obniża jakość życia. Inna dostępna u nas opcja leczenia - hormonoterapia - również jest niewystarczająca. Najnowsze badania wskazują na dużą wartość, jaką niosą nowe leki, które ze względu na brak refundacji są niedostępne dla polskich pacjentek, ponieważ koszt miesięcznej terapii sięga kwoty kilkunastu tysięcy złotych - podkreśla ekspertka.

Wyjaśnia też, że inhibitory CDK-4/6 oraz ewerolimus są preparatami stosowanymi doustnie. Ich celem jest wydłużenie czasu odpowiedzi pacjentki na leczenie i hormonoterapię. W Polsce u pacjentek standardowo stosuje się jedynie hormonoterapię. Tymczasem, kiedy pacjentka otrzymuje hormonoterapię w połączeniu z inhibitorem CDK4/6 to jej odpowiedź na leczenie wydłuża się dwukrotnie, czyli np. kiedy u chorej będącej na samej hormonoterapii nowotwór jest pod kontrolą przez conajmniej rok, to w momencie kiedy dodajemy inhibitor CDK4/6, ta odpowiedź będzie wynosiła dwa lata.

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy
Jak wyjaśnia Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji w Ministerstwie Zdrowia, obecnie w ramach programu lekowego: Leczenie raka piersi (ICD-10 C 50) refundacją jest objętych dziewięć leków zawierających trzy substancje czynne: lapatynib, pertuzumab oraz trastuzumab.

Dodatkowo w Ministerstwie Zdrowia procedowane są wnioski o objęcie refundacją i ustalenie urzędowej ceny zbytu dla produktów: Ibrance (palbociclib), Kadcyla (trastuzumab), Kisqali (ribociclib), Perjeta (pertuzumab) i Herceptin (trastuzumab). W przypadku Ibrance postępowanie dotyczące kapsułek twardych, 75 mg, 125 mg, oraz 100 mg, było zawieszone na wniosek wnioskodawcy lecz aktualnie, po odwieszeniu, oczekuje na podjęcie decyzji refundacyjnej.

Postępowanie dotyczące preparatu Kadcyla (proszek do sporządzania koncentratu roztworu do infuzji, 100 mg i 160 mg, 1 fiol. proszku) oczekuje na negocjacje cenowe. Z kolei w przypadku preparatu Kisqali (tabletki 200 mg) negocjacje cenowe zostały zakończone i wniosek oczekuje na rozstrzygnięcie przez ministra zdrowia.

Co do preparatów: Perjeta (koncentrat do sporządzania roztworu do infuzji, 420 mg, 1. fiol. 14 ml) oraz Herceptin (proszek do sporządzania koncentratu roztworu do infuzji, 150 mg, 1. fiol. 150 mg) i Herceptin jako roztwór (do wstrzykiwań, 600 mg/5 ml, 1, fiol. 5 ml) w nowym wskazaniu - leczenie przedoperacyjnego raka piersi pertuzumabem i trastuzumabem (ICD-10 - C 50 - postępowanie zostało zawieszone na wniosek wnioskodawcy. Ponadto na wcześniejszych etapach rozpatrywania wniosków refundacyjnych są jeszcze trzy inne odpowiedniki zawierające trastuzumab.