• PATRON HONOROWYpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Białostockie "Eurydyki" zbierają chustki i apaszki dla kobiet w trakcie chemioterapii

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 17 stycznia 2020 07:37

Przewiewne, wykonane z dobrych materiałów kolorowe chustki, apaszki i szale zbiera do 30 stycznia w Białymstoku Stowarzyszenie Eurydyki, by uszyć z nich nakrycia głowy dla pań, które są w trakcie chemioterapii. Ma to wspomóc je w trudnych momentach, gdy z powodu leczenia utraciły włosy.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Przewiewne, wykonane z dobrych materiałów kolorowe chustki, apaszki i szale zbiera do 30 stycznia w Białymstoku Stowarzyszenie Eurydyki, by uszyć z nich nakrycia głowy dla pań, które są w trakcie chemioterapii. Ma to wspomóc je w trudnych momentach, gdy z powodu leczenia Chustki używane, wyciągnięte z szafy, ale też np. specjalnie kupione, a także drobne ornamenty ozdobne można do 30 stycznia przynosić codziennie do Uniwersyteckiego Centrum Onkologii (UCO) w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym (USK) w Białymstoku - poinformowano w czwartek (16 stycznia) na konferencji prasowej w tej placówce.

Nakrycia głowy, np. chusty zdobione elementami dekoracyjnymi, wyszywaniami czy przystosowane do wykonywania różnych typów wiązań, uszyje pacjentkom pracownia krawiecka. Są już przygotowane projekty. Nakrycia głowy mają być gotowe na Dzień Kobiet, ale stowarzyszenie Eurydyki chce przekazywać je potrzebującym pacjentkom także bez specjalnych okazji, by np. były dostępne w UCO dla kolejnych pacjentek.

Stowarzyszenie Eurydyki skupia pacjentki dotknięte rakiem jajnika. Barbara Idźkowska z tego stowarzyszenia poinformowała, że chodzi o to, by panie mogły sobie wybierać chusty, zmieniać je, wybierać na różne okazje. Wyjaśniła, że chodzi głównie o to, aby pokazać pacjentkom, że ktoś o nich myśli, że nie są w chorobie i w leczeniu same.

- To trudny czas, ciężko jest, kiedy przeżywa się chemioterapię, utratę włosów, ale że my, jako taka "armia" pomożemy im właśnie w tym, że pokażemy, że kobieta jest zawsze piękna, że piękno jest w sercu - mówiła pani Barbara i dodała, że brak włosów można właśnie zastąpić "innymi rzeczami".

Chusty będzie szyć pracownia krawiecka, pomagać będą w drobnych pracach także pacjentki, które przeszły chemioterapię. Panie będą też podpowiadać swoim koleżankom, jakie rozwiązania - jeśli chodzi o nakrycie głowy w chemioterapii - sprawdzają się najbardziej. Chodzi o to, by powstały nakrycia głowy "dobre, wygodne, praktyczne".

Koordynator UCO dr hab. Paweł Knapp podkreślił, że leczenie onkologiczne to nie tylko kwestie medyczne, ale także wsparcie psychologiczne i społeczne kobiet. Podkreślił, że rocznie na raka jajnika choruje w Polsce ponad 3,2 tys. kobiet, w Podlaskiem około stu kobiet. Mówił, że kobiety boją się w związku z chorobą wielu rzeczy: informacji o nowotworze, operacji, potem także chemioterapii, która wiąże się z utratą włosów, czyli - jednego z ważniejszych atrybutów kobiecości i urody, a brak włosów czy piersi to dla kobiet wręcz stygmat.

- Stąd ta akcja, uważam, jest genialnym uzupełnieniem psychologicznego aspektu leczenia pacjentek. Nie można oddzielić psychologii od medycyny - mówił Knapp i ocenił, że psychologia to część procesu zdrowienia, a "finezyjnie wywiązana" chusta, inne na różne okazje, będzie jej pomagać wychodzić z domu, do ludzi, a nie się ukrywać nim włosy odrosną.

Małgorzata Krętowska ze stowarzyszenia Eurydyki podkreśliła, że brak włosów, które wypadły po chemioterapii to sytuacja trudna dla kobiety, bo panie starają się zawsze dbać o swoją urodę, brak włosów to wyklucza. Mówiła, że w pacjentce, która wie, że straci włosy na skutek koniecznego leczenia, "kumuluje się strach" do chwili, gdy one wypadną, a potem czeka, żeby włosy odrosły.

- Abyśmy mogły pójść pierwszy raz do fryzjera, zrobić sobie fajną fryzurę, zrobić sobie kolor włosów - mówiła Krętowska. Dodała, że chciałaby, aby akcja z chustami, była w ogóle dla kobiet "podróżą do swojej garderoby", podzieleniem się pań z innymi, które tego potrzebują, swoją kobiecością. - Tak, żeby patrząc w lustro, widziała się nie pacjentką, lecz kobietą atrakcyjną, piękną - mówiła pani Małgorzata.

Izabela Próchnicka (PAP)

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum