• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Badanie: chorzy na raka prostaty nie przyznają się do bólu - to opóźnia terapię

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 04 października 2015 13:06

Niemal połowa mężczyzn z rakiem prostaty ignoruje objawy świadczące o postępie choroby, takie jak ból. To prowadzi do opóźnienia terapii - wynika z badania zaprezentowanego na Europejskim Kongresie Onkologicznym, który w tym tygodniu zakończył się w Wiedniu.

Badanie: chorzy na raka prostaty nie przyznają się do bólu - to opóźnia terapię
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Wśród najważniejszych przyczyn niezgłaszania objawów związanych z postępem raka prostaty panowie wymieniali: że nie zawsze wiedzą, czy odczuwany ból ma związek z nowotworem (59 proc.), że uważają, iż rak musi boleć (57 proc.), że mówienie o odczuwaniu bólu sprawia im trudność (38 proc.) i że gdy o nim mówią czują się słabi (34 proc.).

Tymczasem informacja na temat wystąpienia symptomów, takich jak ból w kościach, jest dla lekarza sygnałem, że choroba postępuje, zaznaczył prof. Joe O'Sullivan, onkolog z Queen's University w Belfaście w Irlandii na spotkaniu z mediami, na którym prezentowano wyniki badania. Pozwala to szybko włączyć terapię, która może przedłużyć życie i poprawić jego jakość.

Badanie przeprowadzono w okresie od lutego do sierpnia 2015 r. na zlecenie Międzynarodowej Koalicji na rzecz Raka Prostaty (International Prostate Cancer Coalition - IPCC), która zrzesza osiem organizacji pacjentów chorych na nowotwory, przy wsparciu firmy Bayer HealthCare. Objęto nim blisko 900 mężczyzn z zaawansowanym rakiem prostaty i 360 osób opiekujących się pacjentem cierpiącym na ten nowotwór z 10 krajów świata.

Brian Tomlinson z amerykańskiej organizacji Cancer Care, która weszła w skład koalicji, przypomniał, że rak prostaty jest drugim najczęstszym nowotworem złośliwym u mężczyzn (po raku płuca) i piątą przyczyną ich zgonów z przyczyn nowotworowych. Z danych zbieranych w ramach badania GLOBOCAN wynika, że w 2012 r. na świecie zdiagnozowano go u 1,1 mln panów, a 307 tys. zmarło z jego powodu.

"Na podstawie stadium, w którym rak prostaty zostanie rozpoznany, można ocenić prognozy pacjenta i dobrać mu najlepszą terapię" - podkreślił Tomlinson. Przypomniał, że największy problem stanowi obecnie leczenie mężczyzn z zaawansowanym rakiem prostaty tzw. opornym na kastrację, u których przestała działać klasyczna hormonoterapia.

- Przeżywają oni średnio mniej niż dwa lata, a u ok. 90 proc. z nich z czasem rozwijają się przerzuty do kości, które powodują ból i powikłania w postaci patologicznych złamań, kompresji rdzenia kręgowego (ucisk rdzenia - PAP) oraz zwiększają ryzyko zgonu - tłumaczył.

Tomlinson zwrócił uwagę, że o postępie choroby i rozwoju przerzutów świadczy pojawienie się takich objawów, jak ból lub dyskomfort w biodrach, plecach, klatce piersiowej, osłabienie czucia w stopach lub całych nogach, zmęczenie i problem z uczestnictwem w codziennych aktywnościach życiowych, trudności z chodzeniem, wspinaniem się po schodach, utrata kontroli nad pęcherzem moczowym.

Najnowsze badanie wykazało, że zmęczenie odczuwało aż 86 proc. badanych panów z zaawansowanym rakiem prostaty, ból w różnych miejscach ciała czuło 82 proc., a ból uogólniony - 70 proc. z nich, na osłabienie czucia w nogach wskazało 67 proc. przebadanych pacjentów. Jednocześnie, 47 proc. z nich przyznało, że ignorowali te objawy, również bólowe, i opóźniali wizytę u lekarza. Około 40 proc. odczuwało ból aż przez siedem miesięcy lub dłużej zanim zdiagnozowano u nich zaawansowany nowotwór.

Zdaniem Tomlinsona takie zachowanie mężczyzn to efekt wychowania i narzucania pewnych schematów społecznych. - Mężczyźni chcą być postrzegani jako silni, twardzi, walczący - tłumaczył.

Prof. O'Sullivan przyznał z kolei, że lekarze również niedostatecznie zwracają uwagę na to czy u pacjenta pojawiły się jakieś nowe objawy, nie pytają o to pacjentów. Tymczasem mężczyźni sami unikają tematu, zaprzeczają objawom, albo nie wiedzą, że mogą one mieć związek z postępem choroby.

Specjalista dał przykład swojego pacjenta, który zapytany wprost o samopoczucie ocenił je jako dobre i nie przyznał się do odczuwania bólów w kościach. Dopiero pytanie o jego ostatnie wyniki gry w golfa ujawniły, że nie gra od dwóch miesięcy, ponieważ bolą go biodra, wspominał prof. O'Sullivan. Scyntygrafia kości ujawniła, że ma przerzuty i można było włączyć odpowiednie leczenie.

Onkolog zaznaczył, że w ciągu ostatnich kilku lat pojawił się szereg nowych terapii dla pacjentów z rakiem prostaty opornym na kastrację, w tym leki działające na przerzuty do kości. Nie tylko przedłużają one życie, ale też poprawiają jego jakość i pozwalają pacjentowi zachować aktywność, tłumaczył prof. O'Sullivan.

Dlatego, jak ocenił, konieczna jest edukacja pacjentów i ich bliskich na temat zaawansowanego raka prostaty. - Chorzy oraz ich opiekunowie powinni wiedzieć, jak pacjent może się czuć, jakie są możliwe powikłania, jak zmienia się choroba, na co mają zwracać uwagę, bo czasem trzeba zmodyfikować terapię lub włączyć nową - mówił.

Zdaniem dr. Lawrence'a Drudges-Coatesa z King's College Hospital w Londynie chorzy na raka prostaty byliby bardziej skłonni do zgłaszania nowych objawów lekarzowi, gdyby zdawali sobie sprawę, że od tego zależy długość ich życia oraz jego jakość. W badaniu 66 proc. pacjentów przyznało, że do mówienia o symptomach raka prostaty zmotywowałaby ich świadomość, że poprawi się komfort ich życia, w przypadku 59 proc. byłaby to informacja o dłuższym życiu, a w przypadku 52 proc. świadomość, że będą mogli być bardziej aktywni.

W odpowiedzi na wyniki badania stworzony został program edukacyjny pt. Men Who Speak Up (www.menwhospeakup.com), który ma ułatwić zrozumienie choroby pacjentom i ich opiekunom oraz przyczynić się do poprawy ich komunikacji z lekarzem prowadzącym.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum