KARDIOLOGIA

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Zły cholesterol. Pacjenci nie rozumieją lipidogramu, a statyn boją się bardziej niż LDL

PIOTR WRÓBEL • Źródło: RYNEK ZDROWIA

Zły cholesterol. Pacjenci nie rozumieją lipidogramu, a statyn boją się bardziej niż LDL
Hipercholesterolemia. Eksperci przekonują, że pacjenci potrzebują edukacji w poradniach AOS oraz przychodniach POZ Fot. PAP/Tomasz Gzell

Zaburzenia lipidowe są jednym z głównych czynników wystąpienia zawału, udaru, zgonu sercowo-naczyniowego. - Poziom cholesterolu warto sprawdzać bez względu na wiek, jednak niewielu osób bada jego poziom, bo podwyższony cholesterol nie boli. Im niższy poziom cholesterolu LDL tym lepiej, tym dłużej żyjemy - podkreśla prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Dodano: 08 grudnia 2022, 10:30 Aktualizacja: 08 grudnia 2022, 12:29
  • Obniżanie poziomu cholesterolu, przede wszystkim LDL, ewidentnie wiąże się z redukcją ryzyka wystąpienia zawału, udaru
  • Aspektem, który ma wpływ na wyniki leczenia i zaufanie do lekarzy są liczne fake newsy pojawiające się w mediach społecznościowych
  • Statyny naprawdę nie uszkadzają nerek, naprawdę nie uszkadzają wątroby, choć jak każde leki mogą powodować działania niepożądane - odpowiada na fake newsy prof. Maciej Banach
  • Pacjenci bardzo często zgłaszają problem z interpretacją wyników lipidogramów
  • Lekarzom brakuje czasu na edukację, dlatego konieczne jest szerokie wprowadzenie edukatorów do przychodni POZ i poradni AOS

Zły cholesterol LDL. Im go mniej, tym lepiej

Nie ma dzisiaj wątpliwości, a danych ku temu dostarczają tysiące badań, że obniżanie poziomu cholesterolu, przede wszystkim LDL, ewidentnie wiąże się z redukcją ryzyka wystąpienia zawału, udaru. - Im niższy cholesterol tym dłużej żyjemy - mówi prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Obecnie polskie wytyczne (opracowane przez sześć polskich towarzystw naukowych zajmujących się obszarem sercowo-naczyniowym) wskazują nowe wartości docelowe dla poszczególnych pięciu grup ryzyka chorób sercowo-naczyniowych: małe < 115 mg/dl, umiarkowane < 100 mg/dl, duże <70 mg/dl, bardzo duże <55 mg/dl) i ekstremalne <40 mg/dl.

Jak tłumaczy prof. Maciej Banach oczywiście cholesterol jest potrzebny naszemu organizmowi. Jest jednym z głównych budulców czy też materiałów energetycznych. Np. przy wzroście zapotrzebowania na glukozę, bez możliwości jej dostarczenia, czerpiemy energię z cholesterolu. Bierze on też udział w wielu procesach np. powstawania hormonów, enzymów, w metabolizmie.

Dla ryzyka sercowo-naczyniowego istotny jest za wysoki poziom „złego cholesterolu”, czyli cholesterolu niskiej gęstości, frakcji LDL. Przy niskim poziomie tego cholesterolu nie dochodzi do procesu narastania miażdżycy naczyń. Dzięki współczesnemu leczeniu, obniżając poziom cholesterolu proces miażdżycy można nawet cofnąć.

- Właściwe leczenie może spowodować, że powstała w naczyniu blaszka miażdżycowa zmniejszy się, co poprawi drożność naczynia - podkreśla profesor.

Cholesterol. Wiedza naukowa kontra fake newsy

Dbałość o utrzymywanie wymaganego poziomu cholesterolu po podjęciu leczenia bardzo opłaca się zdrowotnie. - Im dłużej pacjent utrzymuje cel terapeutyczny i im szybciej ten cel osiągnie, tym większa jest redukcja ryzyka sercowo-naczyniowego - zaznaczał profesor Maciej Banach podczas jednego z webinarów na edukacyjnym profilu pacjenckim na Facebooku „Wysoki cholesterol – wiedza i wsparcie”.

Przywołał opublikowane w 2017 r. analizy prof. Briana Ference z Uniwersytetu Cambridge. Wynika z nich, że stałe utrzymywanie celu terapeutycznego po podjęciu leczenia hipercholesterolemii daje szansę na zmniejszenie ryzyka zgonu o 50-55 proc., co oznacza, że u co drugiego pacjenta nie dojdzie do incydentu sercowo-naczyniowego.

Aspektem, który ma wpływ na wyniki leczenia, i który sami lekarze traktują bardzo poważnie są liczne fake newsy pojawiające się w mediach społecznościowych. Rozpowszechniane w mediach społecznościowych fake newsy dotyczące cholesterolu mogą mieć kilkaset tysięcy wyświetleń.

- Obserwuję na Twitterze niektóre konta, które twierdzą, że stosowane w leczeniu hipercholesterolemii statyny są groźne. Walczę, żeby mieć coraz więcej followersów na moim koncie, mam niecałe 6 tysięcy, a tam jest 60 tysięcy - przyznaje profesor Maciej Banach.

Statyny przedłużają życie

Z fake newsów dotyczących statyn można się np. dowiedzieć, że są „bardziej szkodliwe niż cholesterol”. - Absolutnie nie są - odpowiada prezes PTL.

- Statyny naprawdę nie uszkadzają nerek, naprawdę nie uszkadzają wątroby, choć jak każde leki mogą powodować działania niepożądane. Najczęściej są to dolegliwości mięśniowe, ale wiemy jak z takimi dolegliwościami postępować – mówi profesor, zaznaczając że mogą one dotykać 7-9 proc. pacjentów przyjmujących statyny.

Dodaje: - Jeśli wystąpią bóle mięśniowe, najczęściej redukujemy dawkę, ból mija i wracamy do wyjściowej dawki u 93-95 proc. pacjentów. Może pojawić się tymczasowy wzrost tzw. enzymów wątrobowych, ale ich poziom po 4-6 tygodniach wraca do normy.

W leczeniu statynami mogą też pojawić się przypadki cukrzycy, z tym że najczęściej dotyczą osób, u których już istnieje ryzyko cukrzycy jak otyłość, stan przedcukrzycowy, zaburzenia węglowodanowe, zespół metaboliczny i stosują bardzo intensywne leczenie, czyli najwyższe dawki.

- Proszę pacjentów, by brali pod uwagę, że ryzyko wystąpienia cukrzycy przy leczeniu statynami jest pięciokrotnie mniejsze niż korzyści wynikające z obniżenia cholesterolu i redukcji ryzyka incydentów sercowo-naczyniowych. Statyny są lekami dobrze tolerowanymi i przedłużają życie - zapewnia profesor.

Pytania o działania statyn czy prośby o interpretację wyników lipidogramów

Pytania o działania statyn czy prośby o interpretację wyników lipidogramów bardzo często pojawiają się podczas webinarów dla pacjentów. To wskazuje, że pacjenci intensywnie poszukują wiedzy na ten temat.

Jakich informacji poszukują pacjenci na grupach na Facebooku? Z danych posiadanych przez Fundację "To się leczy" wynika, że aż 60 proc. pacjentów prosi o interpretację wyników, 15 proc. pyta, czy już powinni rozpocząć leczenie, kolejne 15 proc. dopytuje czy brać statyny i jakie są skutki uboczne statyn.

Podczas XII Kongresu Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego (2-4 grudnia) specjaliści, jak i sami pacjenci z hipercholesterolemią dzielący się opiniami, wskazywali na różne  aspekty dotyczące wzajemnej komunikacji, które mogą powodować trudności w uzyskiwaniu m.in. założonych celów terapeutycznych i zrozumieniu problemu zdrowotnego, który ich dotyczy.

Przy dzisiejszym modelu zatrudnienia lekarzy w POZ spowodowanych ich brakiem, trudno o zbudowanie trwałej relacji pacjent - lekarz - padło w jednej z uwag. Pacjent kontynuujący leczenie, szczególnie w dużych ośrodkach, podczas wizyty nie trafia do tego samego lekarza. Nie sprzyja to budowaniu relacji zaufania chorego do lekarza.

Zbudowanie zaufania jest szczególnie istotne u tych pacjentów z hipercholesterolemią, którzy nie stosują się do zaleceń.

- Warto usiąść z takim pacjentem i sięgając po algorytm obrazowo pokazać na ekranie monitora, jak znacząco może się zmienić przy znanych czynnikach ryzyka prognozowana długość życia, jeśli będzie przyjmował leki, stosując się do zaleceń lekarskich. Do każdego pacjenta trafiają różne argumenty, ale warto ich poszukiwać – zaznaczał prof. Maciej Banach.

Jak przypominał Marek Kustosz prezes Fundacji "To się leczy", z badań wynika, że nawet wśród pacjentów onkologicznych są tacy, którzy nie stosują się do zaleceń lekarza.

- W badaniach wskazują na przykład, że nie mają dostępu do materiałów informacyjnych, co nie jest do końca prawdą, bo w oddziałach i poradniach są rozkładane broszury, ulotki. Te odpowiedzi zarazem jednak dowodzą, że nic nie zastąpi komunikacji jeden na jeden z edukatorem - mówi Marek Kustosz, przypominając, że wyedukowany pacjent lepiej wykonuje zalecenia lekarskie.

Podanie norm stężenia cholesterolu, to jeszcze za mało dla interpretacji wyniku

Pacjenci, co wynika z pytań kierowanych podczas webinarów, bardzo często zgłaszają problem z interpretacją wyników lipidogramów. Zdarza się nawet, że podawanie w wynikach pacjentom - w celu porównań - wielkości referencyjnych zakresów stężeń cholesterolu są już nieaktualne.

Jak zwracali uwagę specjaliści, pacjenci nie rozumieją opisu lipidogramu.

- Samo podanie norm stężenia cholesterolu, to jeszcze za mało dla interpretacji wyniku, gdy pacjent nie zna swojego poziomu ryzyka, któremu przyporządkowane jest właściwe dla niego stężenie cholesterolu. Nie potrafi dowiedzieć się do jakiej grupy ma się przyporządkować i jaki jest cel terapeutyczny. Dlatego bardzo istotne jest wprowadzenie edukacji medycznej - padały uwagi.

- Lekarzom brakuje czasu na edukację, dlatego konieczne jest szerokie wprowadzenie edukatorów do POZ i AOS, by wyjaśniali pacjentom z hipercholesterolemią wszelkie wątpliwości dotyczące podejmowanego leczenia - podkreślali specjaliści.

- Najważniejszy, sądząc z pytań, jakie pojawiają się podczas webinarów, jest moment, kiedy pacjenci odbierają wyniki i wtedy warto dołączyć komunikację pierwszego kroku. Gdyby w POZ istniała porada edukacyjna, sądzę, że wielu pacjentów skorzystałoby z niej - uważa Marek Kustosz.



 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU