KARDIOLOGIA

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Zabrze: dzięki technologii uniknął przeszczepu i wyszedł ze szpitala

Autor: PAP/RYNEK ZDROWIA

Zabrze: dzięki technologii uniknął przeszczepu i wyszedł ze szpitala

Inżynier z Jeleniej Góry, który czekał na przeszczep i przez blisko dwa lata żył w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, podłączony do polskiej pompy wspomagającej krążenie, opuścił właśnie szpital. Jego serce zregenerowało się dzięki temu wspomaganiu.

Dodano: 02 sierpnia 2013, 08:25 Aktualizacja: 02 sierpnia 2013, 15:20
- To sukces, bo uniknęliśmy przeszczepu i uratowaliśmy jego kiedyś skrajnie niewydolne serce - komentują zabrzańscy lekarze. Jak jednak podkreśla dyrektor szpitala, kardiochirurg i transplantolog prof. Marian Zembala, przyszłością są wszczepialne pompy, które nie wiążą pacjenta ze szpitalem, ale pozwalają czekać na przeszczep w domu i żyć normalnie, choć z ograniczeniami.

Na świecie taką terapię zastosowano już u ok. 20 tys. osób. W Polsce amerykańskie pompy także wszczepiono już 9 pacjentom w Zabrzu oraz 2 w Warszawie. Serce jednego z takich zabrzańskich pacjentów również zregenerowało się dzięki takiej pompie i to po 3 latach wspomagania. On także uniknął przeszczepu, a jednocześnie większą część tego czasu spędził w domu, wśród bliskich.

- Regeneracje nie są jednak częste. Po rozległych zwałach serca najczęściej jest to trwałe i nieodwracalne uszkodzenie serca, wymagające transplantacji lub wspomagania serca przez nawet wiele lat. W kardiomiopatiach pozaniedokrwiennych, głównie pozapalnych, regeneracja jest możliwa i zawsze ją uwzględniamy w systematycznej ocenie chorego. W naszym ośrodku mieliśmy dotąd 13 takich pacjentów. To radość i duma, a jednocześnie pokora i determinacja do badań wobec niezbadanych wciąż możliwości organizmu człowieka - powiedział Zembala.

Szczęściarzem, którego serce odzyskało sprawność, jest Rafał Jaracz z Jeleniej Góry. Zachorował 6 lat temu, powód to powikłania po infekcji. Jeszcze pracował, ale co chwila lądował w szpitalu. W końcu jego stan był tak poważny, że przewieziono go do Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu - jednego z czołowych w Polsce ośrodków o tym profilu.

- Aktywność transplantacyjna mimo naszych wysiłków ciągle nie jest taka, jak byśmy chcieli - przyznał doc. Michał Zakliczyński ze Śląskiego Centrum Chorób Serca. - Nie mówię już nawet, że nie jest tak wysoka jak w Hiszpanii, ale nawet jeśli chodzi o warunki polskie, to mieliśmy lepsze lata. Teraz możemy się tylko oglądać wstecz do czasów, kiedy liczba przeszczepów w skali kraju dochodziła do 150. Teraz nie robimy nawet 100 - zaznaczył.

To o wiele za mało w stosunku do potrzeb. Co roku w Polsce niewydolność serca diagnozuje się u dziesiątków tysięcy pacjentów; wielu z nich umiera z tego powodu. - Transplantacja to szansa może dla 10 proc. Przy tym poziomie aktywności transplantacyjnej nawet nie jesteśmy w stanie oszacować, jak długi będzie okres oczekiwania. A i pozostałym chorym musimy przecież coś zaproponować. Jeśli więc trzeba ratować życie umierającemu pacjentowi, w stanie niekwalifikującym się nawet do przeszczepu, to nie ma wątpliwości, że najlepszym sposobem leczenia jest wszczepienie pompy implantowalnej, generującej przepływ ciągły - podkreśla Zakliczyński.

W Polsce najczęściej stosowanym systemem mechanicznego wspomagania serca były pompy, opracowane w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, założonej przez prof. Zbigniewa Religę i nazwane jego nazwiskiem. Z powodzeniem zastosowano je u ok. 250 chorych - w tym u Rafała Jaracza. Do 2011 r. takie zewnętrzne komory były - poza transplantacją - jedynym sposobem ratowania chorych z niewydolnym sercem. Wymagają jednak stałego pobytu w szpitalu i wymiany sztucznych komór średnio co 6 tygodni - 2 miesiące.

- W tym roku od stycznia praktycznie do czerwca z powodu zaprzestania produkcji zastawek używanych do komór Religa przez amerykańską firmę, zakończono też produkcję tych urządzeń w naszym kraju w dotychczasowej wersji. Zaczęto produkować dwie nowe, ze zmienioną komorą i polskimi zastawkami prof. Jacka Mola. Dotąd zastosowano je u jednego chorego przez dwa tygodnie w Instytucie Kardiologii w Warszawie oraz z zastawkami typu Sorin u trzech chorych w Zabrzu, leczonych już wcześniej komorami typu Religa - poinformował Zembala.

- Ja wręcz kocham te polskie komory, to w naszym ośrodku osiągnęliśmy na nich optymalne wyniki. Ale uczciwość każe powiedzieć, że ich rola nie będzie dominująca. Są nadal w Polsce potrzebne. Będą jednak uzupełnieniem oraz cenną możliwością w niektórych wskazaniach wobec nowych technologii i możliwości pomp implantowalnych, które dają choremu zdecydowanie lepszą jakość życia i możliwość przebywania poza szpitalem, w domu, wśród bliskich - dodał kardiochirurg.

Polscy lekarze z sukcesem wszczepiają implantowalne amerykańskie komory chorym, jak np. 9 dni temu w Zabrzu, panu Mirosławowi z Łodzi. Jest w tym ośrodku już 9. takim pacjentem. Zamiast ciężkiego, dużego sterownika - "lodówki" ma na ramieniu niewielką, elegancką czarną torbę.

Na przeszczep czeka szósty rok, zaczęło się od grypy, potem był zawał. - Mam nadzieję, że teraz z dnia na dzień będzie lepiej. Że pojadę do domu, będę żył normalnie, będę mógł wychodzić z domu, bo dotąd nie wychodziłem. Tylko muszę bardzo dbać o tę linię życia, bo to wrota zakażeń - wskazuje na cienki elastyczny przewód, łączący zewnętrzną część urządzenia z elementami wszczepionymi do serca.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU