Dziennik Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 09-04-2019 14:53

U kobiet zawał jest niezwykle podstępny

Zawał u kobiet występuje równie często, jak u mężczyzn, jednak bywa dużo częściej niedodiagnozowany. Jest podstępny. Do tego stopnia, że do dziś nie wiadomo, jak wielu śmierci udałoby się uniknąć, gdyby odpowiednio wcześnie trafiły do poradni hemodynamicznej i przeszły zabieg udrażniania tętnicy wieńcowej.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Naukowcy z londyńskiego Uniwersytetu St George w artykule "Choroba sercowo-naczyniowa u kobiet: zrozumieć objawy i czynniki ryzyka", opublikowanym w 2017 r. w  czasopiśmie European Cardiology Review, przekonują, że kobiecy zawał jest niedodiagnozowany i niedoleczony, nie tylko ze względu na nieoczywiste objawy, ale też wciąż powszechny mit, że choroba ta dotyczy mężczyzn.

Zgodnie z danymi Ogólnopolskiego Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych PL - ACS, który od swego powstania w 2003 r. zdołał zgromadzić jedną z największych w Europie baz danych hospitalizowanych z powodu niestabilnej choroby wieńcowej i zawału serca, w 2018 r., podobnie jak w poprzednich latach, z powodu zawału hospitalizowano ok. 82 tys. osób. Kobiety stanowiły 39 proc. hospitalizowanych, a średni wiek pacjentki z zawałem wynosił 73 lata, o dziewięć lat więcej niż średni wiek mężczyzny zawałowca

W tegorocznym raporcie „Sytuacja zdrowotna Polski i jej uwarunkowania”, opublikowanym przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny, w 2016 r. choroby sercowo-naczyniowe odpowiadały za 43,4 proc. wszystkich zgonów - niemal dwukrotnie więcej niż nowotwory złośliwe (25,8 proc.). Dużo częściej zabijały kobiety, odpowiadając aż za 48,8 proc. zgonów, podczas gdy w przypadku mężczyzn tylko za 38,2 proc. To odwrotnie niż w przypadku nowotworów złośliwych, które częściej okazują się śmiertelne dla mężczyzn (26,9 proc.) niż dla kobiet (23,7 proc.).

Więcej: www.rp.pl