KARDIOLOGIA

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Prof. Lesiak: nie mamy tylu ośrodków rehabilitacji, żeby realizować pakiet zawałowy

Autor: RRX/RYNEK ZDROWIA

Prof. Lesiak: nie mamy tylu ośrodków rehabilitacji, żeby realizować pakiet zawałowy
Prof. Lesiak: nie mamy tylu ośrodków rehabilitacji, żeby w pełni realizować pakiet zawałowy. Fot: archiwum eleven

Ośrodków rehabilitacji kardiologicznej i kardiochirurgicznej jest za mało - alarmują kardiolodzy i wyrażają obawy o przyszłość programu Kompleksowej Opieki Specjalistycznej nad pacjentem kardiologicznym (tzw. pakiet zawałowy).

Dodano: 15 maja 2017, 17:22 Aktualizacja: 15 maja 2017, 17:22

Rehabilitacja kardiologiczna to kompleksowe działanie na rzecz prewencji i powrotu do zdrowia pacjentów kardiologicznych i kardiochirurgicznych po przebytym zawale lub po operacji serca. To doskonała opieka nad pacjentem, który musi się na nowo nauczyć jak aktywnie żyć. Właśnie taką rehabilitację ma zagwarantować nowy program Ministerstwa Zdrowia - Koordynowana Opieka Specjalistyczna po zawale (KOS - zawał).

Czytaj: Prof. Wita: pakiet zawałowy jest lepiej przygotowany niż onkologiczny

W ramach programu pacjenci mają zagwarantowaną natychmiastową pomoc w zawale mięśnia sercowego, zabiegi towarzyszące, opiekę ambulatoryjną, 4 zagwarantowane wizyty u specjalisty kardiologa i, co najważniejsze, wczesną rehabilitację. To absolutna nowość dla pacjentów, ponieważ wcześniej rehabilitacja była ekskluzywnym dodatkiem do leczenia zawałów.

- Cieszymy się ze zrozumienia tego zagadnienia, ponieważ przeszliśmy już przez najważniejszą fazę -wdrożenie leczenia inwazyjnego, bezpośrednio ratującego życie. I tutaj Polska jest w światowej czołówce. Jednak osiągając cel w ostrej fazie, powinniśmy zacząć myśleć o dalszych losach tych chorych. Teraz pacjent po skutecznym leczeniu zawału opuszcza szpital po kilku, kilkunastu dniach i wpada w system oczekiwania, kolejek - zwraca uwagę prof. Maciej Lesiak, kierownik Pracowni Hemodynamiki i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, wielkopolski konsultant w dziedzinie kardiologii.

- Po upływie kilku, kilkunastu dni ostrej fazy, kiedy chory jest ustabilizowany, czyli nie ma już świeżego niedokrwienia, nie ma arytmii, jest spionizowany i zmobilizowany - może się ruszać. Ta wczesna rehabilitacja kardiologiczna - w zależności od tego, jak rozległy był zawał, jaki jest stan ogólny chorego - jest bardzo ważna. Ona musi być podejmowana przez wyspecjalizowane ośrodki, które wiedzą, jak ją właściwie przeprowadzić, aby choremu nie zaszkodzić - kontynuuje prof. Lesiak.

Polskie szpitale i placówki rehabilitacyjne w większości nie są przygotowane na przeprowadzanie rehabilitacji kardiologicznej. Powód - nie ma odpowiednich oddziałów rehabilitacyjnych.

- Rehabilitacja na pewno nie jest możliwa w takim stopniu, w jakim byśmy sobie życzyli. Jeśli w Wielkopolsce zabezpieczenie z NFZ było na poziomie kilkunastu procent w stosunku do potrzeb, to trudno się spodziewać, że od razu dojdziemy do kilkudziesięciu procent. Nie ma odpowiedniego zabezpieczenia infrastrukturalnego, a szpitale leczące ostre zespoły wieńcowe nie mają w swoich strukturach ośrodków rehabilitacji - zauważa.

- Będą zatem musiały korzystać z usług zewnętrznych lub takie warunki sobie stworzyć. W naszym szpitalu uniwersyteckim nie ma ośrodka rehabilitacji, więc musimy go zbudować od zera. Dobudować, wynająć jakieś pomieszczenia lub korzystać ze świadczeń innych podmiotów, które nam umożliwią zapewnienie rehabilitacji pacjentom - wskazuje profesor.

Jak zauważa, większość ośrodków nie jest w stanie wdrożyć tego programu w takim zakresie, jaki jest planowany.

- Z tego, co pamiętam najlepiej było w województwie opolskim, gdzie ok. 50% pacjentów z zawałami było poddawanych rehabilitacji kardiochirurgicznej. Inne regiony będą się do tego przygotowywać - przewiduje profesor.

Przypomina, że konkursy zostaną ogłoszone w maju, a ośrodki muszą mieć odpowiednie zabezpieczenie, by stanąć do konkursów. - Przecież nie można stanąć do konkursu z listą życzeń, tylko trzeba już coś mieć - oddział, personel, odpowiednie zabezpieczenie sprzętowe. Myślę, że będziemy do tego dochodzić w ciągu kilku miesięcy, a nawet lat.

Maciej Lesiak wylicza, że w ciągu roku w całym kraju mamy ok. 90 tys. zawałów STEMI i NSTEMI. Tyle mniej więcej potrzebujemy miejsc rehabilitacyjnych. Do tego należy dodać jeszcze kilkanaście tysięcy (15 - 16 tys.) pacjentów po operacjach kardiochirurgicznych, co daje ponad 100 tys. pacjentów rocznie.

- Jestem przekonany, że bez dodatkowego finansowania będziemy mieć problem z tym programem, tym bardziej, że finansowanie leczenia ostrej fazy zawału spadło - zauważa.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU