KARDIOLOGIA

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Polska elektrokardiologia: postęp, wyzwania i problemy do rozwiązania

Autor: WOJCIECH KUTA/RYNEK ZDROWIA

Polska elektrokardiologia: postęp, wyzwania i problemy do rozwiązania

Liczba zabiegów przywracających właściwy rytm serca - m.in. ablacji i wszczepiania kardiowerterów-defibrylatorów - wzrosła w Polsce w ostatnich kilku latach prawie trzykrotnie. Problemem pozostaje wartość refundacji tych świadczeń, ograniczająca dostęp do nowoczesnych technologii - mówili eksperci podczas debaty zorganizowanej przez miesięcznik Rynek Zdrowia i Sekcję Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podczas XXIV Wiosennej Konferencji POLSTIM 2013 (Wrocław, 12-15 czerwca).

Dodano: 14 czerwca 2013, 11:33 Aktualizacja: 14 czerwca 2013, 11:33

Dr hab. Przemysław Mitkowski, przewodniczący Sekcji Rytmu Serca PTK przytoczył dane, świadczące o tym, iż procedury elektroterapeutyczne stosowane w leczeniu zaburzeń rytmu serca są w naszym kraju wyceniane znacznie niżej niż w innych krajach Unii Europejskiej.

Najnowsze technologie nie dla nas?

- Od 2010 roku refundowanie przez Narodowy Fundusz Zdrowia implantacji kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) zostało zmniejszona o 25%. Wartość naszej refundacji stanowi obecnie np. tylko 39% wyceny tej procedury w Niemczech. W przypadku defibrylatorów z funkcją resynchronizacji (CRT) nasza zakres naszej refundacji w porównaniu do szwajcarskiej wynosi zaledwie 17% - podawał przykłady doc. Przemysław Mitkowski.

Odniósł się także do argumentu NFZ, iż wycena wszczepiania kardiowerterów-defibrylatorów była w naszym kraju wyższa niż w Wielkiej Brytanii, a po jej obniżeniu procedura ta nadal jest rentowna dla polskich ośrodków: - Fundusz nie wziął pod uwagę ceny samego sprzętu. Tymczasem uwzględniając koszt urządzenia, obecnie nasze refundacja stanowi 44% wyceny w Wielkiej Brytanii - stwierdził przewodniczący Sekcji Rytmu Serca PTK.

Argumentował, że system rozliczania świadczeń przez NFZ w ramach jednorodnych grup pacjentów (JGP) preferuje najprostsze technologie w elektroterapii, znacznie ograniczając lekarzom i pacjentom korzystanie z najnowszych rozwiązań w tym zakresie. - Do zastosowania nowoczesnego urządzenia placówka musi dopłacać 2-5 tys. zł. Technologie, zwiększające bezpieczeństwo i komfort pacjentów są więc dla naszych ośrodków deficytowe - powiedział doc. Mitkowski.

Wymienił też liczne korzyści - nie tylko medyczne, ale równie ekonomiczne - płynące z implantowania kardiowerterów-defibrylatorów najnowszej generacji. Za sprawą specjalnych elektrod urządzenie ma mniejsze wymiary, a zwiększona żywotność baterii pozwala rzadziej wymieniać i reimplantować urządzenia. Zdalne programowanie i monitorowanie pracy ICD ogranicza liczbę wizyt kontrolnych w poradniach. Odległe koszty terapii ulegają redukcji dzięki zmniejszeniu liczby powikłań i ponownych hospitalizacji.

Wyodrębnić finansowanie elektroterapii
- Naszą ambicją jest to, abyśmy dołączyli do krajów przodujących w zakresie elektroterapii w Europie - podkreślał prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii. - Musimy jednak pamiętać o naszej sytuacji ekonomicznej, która pozwala nam obecnie porównywać się z takimi państwami jak m.in. Czechy.

- Elektroterapia jest dziedziną rozwijająca się bardzo dynamicznie. W ciągu ostatnich 4-5 lat zdecydowanie, bo prawie trzykrotnie, wzrosła liczba zabiegów, przede wszystkim ablacji oraz wszczepiania kardiowerterów-defibrylatorów - dodał.

- To duży wysiłek finansowy dla NFZ, ale z drugiej strony wyceny tych świadczeń pozostają znacznie niższe wobec innych krajów europejskich. Istotne jest to, abyśmy otrzymali jasny przekaz od decydentów regulujących rynek medyczny, jakimi środkami na kardiologię możemy dysponować, aby w miarę możliwości nadążać za postępem technologicznym. Ważne jest, jak będzie wyglądała dystrybucja tych środków. Tym bardziej, że czeka nas dyskusja nad zmianami w koszyku świadczeń gwarantowanych - powiedział krajowy konsultant.

Zaznaczył, iż kardiolodzy powinni uczestniczyć w tworzeniu ekspertyz służących określeniu wysokości publicznego finansowania tej dziedziny: - Z obecnej puli środków na ogólną kardiologię, należy wyodrębnić kwotę przeznaczoną na elektroterapię - dodał profesor Opolski.

Są ośrodki, brakuje specjalistów
Prof. Janina Stępińska, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przypomniała, iż niedawno ukazały się kolejne wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące postępowania w niewydolności serca i stosowania urządzeń wszczepialnych.

- Możemy być dumni z rozwoju elektroterapii w Polsce. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że w naszym kraju jest ok. 1 mln osób z niewydolnością serca, liczba urządzeń przywracających jego właściwy rytm powinna być większa. Kandydatami do takiego zabiegu są wszyscy pacjenci z istotnym uszkodzeniem komory - mówiła prof. Stępińska.

- Kardiowertery-defibrylatory są wszczepiane w dwóch wskazaniach. Po pierwsze w prewencji wtórnej, czyli u osób, która mają za sobą zdarzenie związane z groźnymi zaburzeniami rytmu serca. Drugie wskazanie dotyczy prewencji pierwotnej - w przypadkach, kiedy spodziewamy się, że takie zagrożenie wystąpi, np. u osób po ostrym zespole wieńcowym czy pacjentów z niewydolnością serca - wyjaśniała prof. Janina Stępińska.

Zwróciła uwagę, że takich osób będzie przybywać, gdyż mamy coraz starszą populację, zwiększa się też liczba pacjentów, którzy - dzięki postępom w kardiologii - przeżywają istotne uszkodzenia mięśnia sercowego.

Prezes PTK wskazała ponadto, że mamy wystarczającą liczbę ośrodków elektroterapii, jednak brakuje specjalistów i potencjał tych placówek nie jest w pełni wykorzystywany.

Życie po zabiegu
- Cieszymy się, że rośnie liczba pacjentów kardiologicznych z implantowanymi urządzeniami. Rodzi to jednak problem zapewnienia im dalszej wysokospecjalistycznej opieki - mówił prof. Zbigniew Kalarus, kierownik Katedry Kardiologii, Wrodzonych Wad Serca i Elektroterapii SUM, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Profesor podkreślał, że leczenie tych pacjentów nie kończy się w chwili wszczepieniu urządzenia. - Wymagają oni opieki w poradniach specjalistycznych, najlepiej w tych samych ośrodkach, w których wykonano zabieg. Wszczepione urządzenia muszą być systematycznie kontrolowane. Nierzadko bowiem trzeba je wymieniać, np. wskutek wyczerpania baterii, czy wystąpienia powikłań - wyliczał prof. Kalarus.

Dodał, że odnosi wrażenie, iż nie wszędzie taki system opieki nad pacjentami funkcjonuje w odpowiedni sposób.

Specjaliści wskazywali także na trudności i znaczące dysproporcje regionalne w dostępie pacjentów do implantacji urządzeń przywracających właściwy rytm serca. Okres oczekiwania na taki zabieg sięga - w zależności od województwa - od trzech miesięcy do nawet dwóch lat.

Pełna, obszerna relacja z debaty - w lipcowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 7-8/2013).


 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU