Marzena Sygut/Rynek Zdrowia | 12-03-2019 11:50

Paweł Buszman: umieramy na serce, bo oddychamy zanieczyszczonym powietrzem

- Zła jakość powietrza, liczne zanieczyszczenia pyłami PM10 i PM2,5  to główna przyczyna zwiększonej liczby zgonów na choroby sercowo-naczyniowe w Polce - mówił prof. Paweł Buszman, prezes zarządu American Hearth of Poland SA podczas sesji "Kardiologia - system i medycyna", która miała miejsce 8 marca 2019 r, w czasie IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

- Każdy Polak ma jeden niezależny czynnik ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia i wszystkie inne się do niego dodają - wskazywał prof. Paweł Buszman. Fot. PTWP

Ekspert podkreślał, iż na świecie z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera rocznie 7 mln osób. W Polsce szacuje się, że z tego powodu każdego roku dochodzi do blisko 50 tys. zgonów.

- W Stanach Zjednoczonych w 2010 roku w oparciu o analizę wielu publikacji opracowano raport, z którego jasno wynika, że zanieczyszczenie powietrza, w szczególności drobnymi pyłami PM10, PM2,5, PM1, jest niezależnym czynnikiem wystąpienia zgonu sercowo-naczyniowego, zawału i/lub udaru. To oznacza, że w Polsce, gdzie średnioroczne zanieczyszczenia powietrza pyłem PM 10 i PM 2,5 są przekroczone, każdy Polak ma jeden niezależny czynnik ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia i wszystkie inne się do niego dodają - wyjaśniał prof. Buszman.

Tłumaczył, że np. osoba, która pali papierosy i przez to ma jeden czynnik ryzyka wystąpienia choroby sercowo-naczyniowej, tylko z tego powodu, że żyje w zanieczyszczonym powietrzu, ma na starcie dwa takie czynniki. Jeżeli natomiast ma cukrzycę i nadciśnieniem, ma już nie dwa a trzy czynniki ryzyka.

- Zgodnie z analizą Bayesa ryzyko nakłada się w postępie geometrycznym, co oznacza, że praktycznie rzecz ujmując Polacy mają znacznie większe ryzyko niż mieszkańcy np. takich krajów, jak Francja, Skandynawia czy Hiszpania, gdzie powietrze jest znacznie czystsze niż u nas - zaznaczał prof. Buszman.

Wyjaśniał też, że trzeba pamiętać, iż w samej Polsce zanieczyszczenie powietrza jest różne w zależności od miejsca zamieszkania. Szczególnie Polska południowa, gdzie jest duża energetyka oparta na węglu, sprzyja większej zapadalności na udary i zawały serca. Na zależność tę wskazują wszystkie statystyki GUS.

- American Hearth of Poland SA ma ośrodki: na Śląsku, w Suwałkach i w Drawsku. Dzięki temu możemy obserwować, jaka jest olbrzymia różnica w zakresie liczby hospitalizowanych pacjentów z powodu ostrych zespołów wieńcowych. Zrobiliśmy też badania, opublikowane w "Journal of Cardiology", które wskazują na to, że istnieje bezpośrednia korelacja pomiędzy wzrostem zanieczyszczenia powietrza a wzrostem liczby przyjętych pacjentów z zawałem serca. Zależność ta szczególnie jest widoczna w okresie grzewczym - mówił ekspert.

Dodał też, że jeśli jest mowa o walce z chorobami układu krążenia, które są głównym zabójcą Polaków, w szczególności kobiet, to trzeba pamiętać, że zachorowania na te schorzenia i zgony dotyczą głównie osób w wieku produkcyjnym. Warto to zauważyć zwłaszcza teraz, gdy w wiek zwiększonej zachorowalności na choroby sercowo-naczyniowe, wchodzą dwie duże fale wyżu demograficznego z lat 50. i 60. Mowa tu o wieku produkcyjnym między 45. a 65. roku życia.