KARDIOLOGIA

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Niewydolność serca: diagnostyka, terapie, organizacja leczenia. Specjaliści wskazują, jak lepiej pomóc pacjentom

PIOTR WRÓBEL • Źródło: RYNEK ZDROWIA

Niewydolność serca: diagnostyka, terapie, organizacja leczenia. Specjaliści wskazują, jak lepiej pomóc pacjentom
Niewydolność serca: diagnostyka, terapie, organizacja leczenia. Specjaliści wskazują, jak lepiej pomóc pacjentom Fot. Shutterstock

- Po upływie 5 lat przeżywa 50 proc. pacjentów z niewydolnością serca. Ten wynik może się zmienić - mówili specjaliści podczas debaty Rynku Zdrowia, wskazując głównie na zmiany w organizacji leczenia pacjentów oraz możliwości terapeutyczne. - Jeżeli nie przeniesiemy części opieki kardiologicznej do AOS i POZ, to kardiolodzy sami nie poradzą sobie z opieką nad pacjentami z niewydolnością serca - podkreślił prof. Przemysław Mitkowski, prezes PTK.

Dodano: 14 grudnia 2022, 15:00
  • "Niewydolność serca: diagnostyka, terapie, organizacja leczenia. Jak lepiej pomóc pacjentom?" To tytuł debaty Rynku Zdrowia z udziałem cenionych specjalistów 
  • - Kardiolodzy nie poradzą sobie sami z opieką nad pacjentami z niewydolnością serca - podkreślił prof. Przemysław Mitkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego
  • Nadzieję na poprawę opieki nad pacjentami z niewydolnością serca daje wprowadzenie opieki koordynowanej w POZ i pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej
  • Dodatkowa diagnostyka wprowadzona w podstawowej opiece zdrowotnej skróci ścieżkę pacjenta - mówił Paweł Żuk, prezes Zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego w Siedlcach
  • Goście debaty zwracali uwagę na konieczność szczególnie uważnej diagnostyki u pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory, gdyż także u nich można podejrzewać niewydolność serca
  • Najnowsze badania potwierdzają, że także pacjenci z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory uzyskują korzyść z zastosowania flozyn - powiedziala dr hab. Agnieszka Pawlak, prof. PAN

Niewydolność serca. Można w porę zapobiec hospitalizacji

Jak zwraca uwagę prof. Przemysław Mitkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, pacjenci często trafiają do szpitala już w bardzo zaawansowanym stadium choroby, w zaostrzeniu, które jest pierwszym objawem niewydolności serca.

Późne rozpoznawanie rozwijającej się niewydolności serca wynika stąd, że nie diagnozujemy się w kierunku czynników ryzyka. To przede wszystkim nadciśnienie tętnicze, zaburzenia gospodarki lipidowej, stany przedcukrzycowe i cukrzyca. - Nie bolą, więc nie badamy się i nie zdajemy sobie sprawy z zagrożenia zdrowia. Diagnozujemy się dopiero, gdy dolegliwości przeszkadzają nam w życiu codziennym, a wtedy choroba jest już bardzo nasilona - mówił profesor podczas debaty Rynku Zdrowia "Niewydolność serca: diagnostyka, terapie, organizacja leczenia. Jak lepiej pomóc pacjentom?".

Wiadomo, że po hospitalizacji z powodu zaostrzenia niewydolności serca istnieje duże zagrożenie, iż w pierwszych trzech miesiącach pacjent ponownie trafi do szpitala, co pogarsza rokowania.

- Jeżeli nie przeniesiemy części opieki kardiologicznej do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i do POZ, to kardiolodzy sami nie poradzą sobie z opieką nad pacjentami z niewydolnością serca - podkreślił prof. Przemysław Mitkowski. Dodał, że przy istniejących przesłankach zaostrzenia niewydolności serca, już w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej można w porę zapobiec hospitalizacji, sprawdzając parametry pacjenta, oceniając czy stosuje leki zgodnie z zaleceniami i czy nie pojawiają się powikłania leczenia.

Nadzieję na takie zmiany w organizacji opieki nad pacjentem z niewydolnością serca daje wdrażane opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej i pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej. - Główny nacisk w sieci kładziemy na wczesne rozpoznanie choroby układu sercowo-naczyniowego u pacjentów, u których takie podejrzenie wysnuł lekarz podstawowej opieki zdrowotnej - zaznaczył profesor.

Potrzebna wczesna i wnikliwa diagnostyka

Wczesna diagnostyka w niewydolności serca, na co zwracali uwagę specjaliści uczestniczący w debacie, wpływa na możliwości skutecznego leczenia.

- Nadciśnienie tętnicze, przebyty zawał serca, leczenie z powodu wady serca, czynniki ryzyka miażdżycy, cukrzyca. Jeśli pacjent zgłasza duszność wysiłkową i towarzyszą jej te właśnie czynniki ryzyka, to prawdopodobieństwo wystąpienia u niego niewydolności serca jest bardzo wysokie - przypominała prof. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca CM UJ.

Badaniem, które pozwala ukierunkować diagnostykę jest określenie poziomu peptydów natriuretycznych. - Poza tym badaniem bezwzględnie zalecanym jest badanie echokardiograficzne serca. Pozwala na postawienie rozpoznania. Możemy ustalić fenotyp niewydolności serca u pacjenta, czy jest to niewydolność serca z obniżoną, czy z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory - wyjaśniała profesor.

Jak zwróciła uwagę prof. Ewa Jankowska z Instytutu Chorób Serca Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, kierownik Zakładu Kardiologii Translacyjnej i Rejestrów Klinicznych, kiedyś badanie wykazujące zachowanie frakcji wyrzutowej traktowano jako wykluczające uszkodzenia serca. - Mu teraz wiemy, że tak nie jest - mówiła, wskazując na konieczność uważnej diagnostyki u takich pacjentów.

Objawy niewydolności serca są podobne przy zachowanej jak i zredukowanej frakcji wyrzutowej, niezależnie od tego co jest elementem uszkodzenia mięśnia sercowego. Te pierwszą niewydolność trudniej wykryć. Jej zdiagnozowanie jest możliwe przy dokładnej interpretacji badania echokardiograficznego. 

- Parametry potwierdzające uszkodzenie serca przy zachowanej frakcji wyrzutowej są tak naprawdę proste do określenia. Takim parametrem jest chociażby przerost lewej komory, powiększenie lewego przedsionka. O takiej diagnostyce warto pomyśleć szczególnie w przypadku pacjenta w starszym wieku z dusznością, obrzękami - wskazywała prof. Jankowska.

Opieka koordynowana w POZ może poprawić skuteczność leczenia

Paweł Żuk, prezes Zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego w Siedlcach, członek ministerialnego Zespołu ds. zmian w podstawowej opiece zdrowotnej wyliczył, że w sytuacji gdyby dla każdego z 1,2 mln pacjentów z niewydolnością serca przeprowadzać trzy razy w roku wizytę 20-minutową u lekarza kardiologa, to każdy specjalista musiałby spędzić 112 dni w roku pracując tylko z tymi pacjentami. - Oczywiście sami kardiolodzy nie są w stanie poradzić sobie z tymi pacjentami - potwierdził.

Jak mówił, do opieki koordynowanej w POZ udało się przenieść część rozwiązań zawartych w niewdrożonym programie kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca KONS.

- Dysponujemy teraz dodatkowymi podstawowymi badaniami diagnostycznymi stosowanymi u pacjentów kardiologicznych (badanie NT-proBNP, holter, echo serca). Pacjenci nie będą czekali na diagnostykę w poradni kardiologicznej, co zdecydowanie skróci ścieżkę pacjenta do postawienia diagnozy. W razie potrzeby u części pacjentów możliwe jest przeprowadzenie konsultacji kardiologicznej przy dalszym prowadzeniu pacjentów w podstawowej opiece zdrowotnej - mówił Paweł Żuk.

- Jeśli będziemy mogli szybciej identyfikować, a następnie prowadzić pacjentów z niewydolnością serca, to być może zredukujemy liczbę hospitalizacji wynikających z niekontrolowanych zaostrzeń choroby - mówił, podkreślając, że wprowadzany model opieki koordynowanej w POZ daje też możliwość szybszej konsultacji kardiologicznej.

Podał, że doświadczenia z pilotażu opieki koordynowanej POZ plus wskazywały na średnie skrócenie czasu do pierwszej konsultacji kardiologicznej z 116 dni do około 40 dni. - Jeżeli wymagający tych konsultacji pacjenci otrzymają je w ciągu 40-60 dni, to będzie to sukces - ocenił.

W ocenie prof. Ewy Straburzyńskiej-Migaj z I Kliniki Kardiologii i Pracowni Badań Wysiłkowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, możliwość prowadzenia badań w kierunku niewydolności serca już na etapie POZ wiele zmieni, bo zmniejszy opóźnienie w rozpoznaniu niewydolności serca, zwłaszcza u pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową. - Im szybciej postawimy rozpoznanie i wdrożymy leczenie, tym lepiej - akcentowała profesor.

Flozyny. Obiecujące wyniki badań u pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory

Eksperci mówili też m.in. o nadziejach jakie daje wprowadzenie flozyn do leczenia pacjentów z niewydolnością serca.

- Jeśli porównamy pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową i pacjentów ze zredukowaną frakcją wyrzutową i niewydolnością serca, to ich rokowanie niestety nie różni się i jest złym rokowaniem. Po upływie 5 lat przeżywa 50 proc. pacjentów z niewydolnością serca w obu przypadkach. To zatem pacjenci szczególnego ryzyka - podkreślała dr hab. Agnieszka Pawlak, prof. PAN, z-ca kierownika Kliniki Kardiologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Zaznaczyła, że obecnie różnorodne terapie są dedykowane głównie dla pacjentów ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory. Także istniejące wytyczne dokładnie opisują postępowanie z pacjentami ze zredukowaną frakcją.

- Jeśli spojrzymy w wytyczne jeszcze z 2021 roku ukazujące jak należy leczyć pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory, to znajdziemy tam informację, że powinniśmy prowadzić skryning i leczyć choroby współistniejące. A więc to bardzo skromne wnioski, co wynika stąd, że publikacje dotyczące badań muszą być bardzo przekonujące, by mogły być umieszczone w taki dokumencie jak wytyczne - mówiła profesor.

Jak wyjaśniła, od czasu opublikowania wytycznych z 2021 roku pojawiły się nowe badania, które mówią o możliwościach terapeutycznych u pacjentów z zachowana frakcją wyrzutową lewej komory.

- Są badania kliniczne, które pokazują, że pacjenci z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory uzyskują korzyść z zastosowania flozyn, zarówno co do przeżycia jak i zmniejszenia liczby hospitalizacji. Te dane są już umieszczone w najnowszych wytycznych amerykańskich, które ukazały się w 2022 r. Nie mamy jeszcze ich w wytycznych europejskich, ale myślę, że to kwestia najbliższych miesięcy, gdy ta zmiana będzie dokonana - oceniła.

Obecnie pacjenci z niewydolnością serca ze zredukowaną frakcją wyrzutową lewej komory, czyli z frakcją poniżej 40 proc., którzy są pacjentami objawowymi od 2 do 4 klasy wg. klasyfikacji NYHA, jak również pacjenci, którzy mieli już wcześniej włączone leczenie niewydolności serca (inhibitor ARNI, betabloker, antagonista receptora mineralokortykoidowego) mogą mieć dołączone leczenie flozynami. W Polsce są refundowane w leczeniu niewydolności serca od maja.

- Natomiast nie mamy jeszcze refundacji dla pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory. Można oczekiwać, że i takie leczenie, oparte o refundację, stanie się możliwe w Polsce, gdy pojawią się wytyczne europejskie. Podstawą do dyskusji na ten temat staną się badania kliniczne będące dowodem na skuteczność flozyn w grupie pacjentów z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory serca - oceniła profesor.



Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU