Konferencja NTEC: prof. Wranicz o pozasercowych urządzeniach defibrylujących

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 21 kwietnia 2018 09:13

Podczas I Konferencji "Nowe Technologie w Schorzeniach Sercowo-Naczyniowych" (NTEC; Katowice, 19 kwietnia) prof. Jerzy Krzysztof Wranicz, kierownik Kliniki Elektrokardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi mówił o alternatywnych rozwiązaniach wobec klasycznej diagnostyki i leczenia zaburzeń rytmu serca.

Prof. Jerzy Krzysztof Wranicz; FOT. PTWP

Specjalista mówił o kamizelce defibrylującej oraz podskórnym kardiowerterze-defibrylatorze. Pierwsze z tych urządzeń to tekstylna, czasami z plastykowymi elementami kamizelka, która posiada elektrody EKG oraz monitor-defibrylator ważący niewiele ponad pół kilograma.

- Zaletą tego urządzenia jest transmisja EKG pacjenta średnio co 24 godziny, w zależności od dostępu do sieci GSM, bo za jej pośrednictwem dokonywana jest transmisja danych. Ostatnie modele kamizelek posiadają wbudowany mikrofon służący do oceny trzeciego tonu, co poprawia jakość oceny pacjentów w zakresie stopnia niewydolności serca - tłumaczył prof. Jerzy Krzysztof Wranicz.

Dzięki urządzeniu można odtworzyć sekwencję zdarzeń sercowych, nawet po upływie określonego czasu, w centrum monitoringu. Tego typu kamizelka jest urządzeniem monitorującym, ale jego główne zadanie to funkcje kardiowertera-defibrylatora, sygnalizującego najpierw wibracją, a później alarmem pojawienie się arytmii.

- Urządzenie posiada przycisk, który pozwala choremu opóźnić wyładowanie. To co jest ważne, w związku z tym, że urządzenie nie posiada funkcji stymulacji, przekazuje jednak informację, że mamy do czynienia z asystolią i informuje o tym pacjenta i jego rodzinę - mówił prof. Wranicz.

Wytyczne z 2015 roku wskazują, że kamizelka może być wykorzystywana m.in. przez pacjentów dorosłych, którzy mają upośledzenie lewej komory i nie są kandydatami do standardowej implantacji wewnątrznaczyniowej - oczekują na przeszczep, mają aktywne zapalenie bądź arytmię we wczesnym okresie pozawałowym. Wytyczne mówią także, że implantacja ICD i tymczasowe kamizelki mogą być rozważone w ciągu 40 dni od zawału. Trzecim wskazaniem jest rozważenie stosowania urządzenia jako pomostowanie przed implantacją ICD dla osób, które oczekują na poprawę stanu zdrowia.

- Jak każde urządzenie i to posiada wady. Podstawową jest to, że nie działa po zdjęciu kamizelki. Problemem jest natomiast brak dostępności tego urządzenia w Polsce - podkreślał prof. Wranicz.

Badanie przeprowadzone w USA na grupie ponad 2 tys. pacjentów wykazało, że w przeciętnym czasie stosowania kamizelki przez 90 dni było wykorzystywane ponad 22 godziny na dobę (pacjent musi ją zdjąć chociażby po to, by dokonać zabiegów higienicznych). W trakcie badania u 2,1 proc. pacjentów wystąpiły arytmie komorowe, z czego u połowy z nich doszło do wyładowania i sto procent z nich było skutecznych. 0,5 proc. wyładowań (11) było nieadekwatnych, co nie odbiega dalece od liczby takich wyładowań w przypadku układów przezżylnych. Trzech pacjentów trakcie badania zmarło, ale żaden z powodu arytmii - wszyscy z powodów asystolicznych.

Przykładem innego urządzenia nowego typu jest całkowicie wszczepialny kardiowerter-defibrylator, który umieszczany jest pod skórą. - Istotną kwestią związaną z implantacją podskórnego kardiowertera-defibrylatora jest to, że ilość powikłań nie jest niepokojąca, a porównując ilość poważnych komplikacji z klasycznymi, przezżylnymi układami widać wyraźnie, że ich odsetek jest zdecydowanie niższy, natomiast skuteczność jest wysoka, porównywalna z układami klasycznymi - podkreślał prof. Wranicz.

Przewaga tego typu systemów podskórnych polega na tym, że jest to układ całkowicie pozanaczyniowy i nie ma ryzyka związanego z elektrodą wewnątrzsercową. Kolejną zaletą jest niskie ryzyko infekcji.

- Kamizelka defibrylująca i wszczepialny kardiowerter-defibrylator to urządzenia, które są do wykorzystania już teraz. To, co nasz czeka w najbliższej przyszłości to SICD z bezelektrodowym stymulatorem i SICD z bezelektrodowym systemem CRT. Problemem wszystkich tych urządzeń jest energia, której te urządzenia potrzebują sporo. Miejmy nadzieję, że z tym problemem naukowcy szybko się uporają - podsumował prof. Wranicz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum