Kibicowanie jak partia pokera. Nie dla tych ze słabym sercem...

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 30 czerwca 2018 08:30

Oglądanie mundialu to nie tylko czysta przyjemność i rozkoszowanie się pięknem futbolu, ale stres i potężne emocje, które prostą drogą mogą wywołać incydenty sercowo-naczyniowe, doprowadzić do szpitala, a nawet zakończyć się zgonem.

Fot. Paweł Pawłowski/Żelazna Studio

Potwierdzają to międzynarodowe badania, ale także pierwsza w Polsce analiza wpływu transmisji sportowych na kardiologiczne zagrożenia dla kibiców przeprowadzona przez specjalistów ze Śląskiego Centrum Chorób Serca.

Wyzwalacz emocji i zawałów
Oglądanie transmisji wydarzeń sportowych okazało się jednym z krótkoterminowych czynników wyzwalających incydenty sercowo-naczyniowe (zawał serca, udar mózgu, migotanie przedsionków).

- W trakcie oglądania tych najbardziej emocjonujących wydarzeń sportowych występuje kilka procesów zaburzeń fizjologii, które polegają przede wszystkim na wzmożonym wydzielaniu adrenaliny, także na wydzielaniu hormonu walki, czyli ACTH, następnie testosteronu, kortyzolu - wylicza dr Piotr Desperak ze Śląskiego Centrum Chorób Serca, współautor badań. - Czyli następuje pełna mobilizacja organizmu, w której można wyróżnić pobudzenie hormonalne - podsumowuje.

- Mamy wyrzut tych hormonów odpowiedzialnych za naszą adaptację do stresu, do tych zmienionych warunków środowiska. To jest trochę atawizm, kiedy byliśmy zagrożeni np. przez dzikie zwierzę i chodziło o to, aby przygotować organizm do reakcji walki lub ucieczki (fight or flight). Dochodzi też do mobilizacji rezerw energetycznych organizmu, podwyższenia stężenia glukozy itd. - opisuje  prof. Andrzej Ziemba z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie.

Jak wyjaśnia dr Desperak, efektem tego może być pojawienie się tzw. ostrych czynników ryzyka, czyli np.: nagły wzrost ciśnienia tętniczego, przyśpieszenie akcji serca, wzrost lepkości krwi. Generalnie to wszystko prowadzi do nasilonego stanu prozakrzepowego.

- Może dojść też do wzrostu zapotrzebowania mięśnia sercowego na tlen przy jego zmniejszonej produkcji. A także do wzrostu ryzyka pęknięcia blaszki miażdżycowej - dodaje specjalista.

Jedzą, piją, lulki palą… i TV oglądają
Dodatkowo w trakcie oglądania emocjonującego meczu niejednokrotnie dochodzi do dosyć ryzykownych zachowań wśród kibiców. Mężczyźni w trakcie meczu więcej piją, więcej palą, spożywają wysokoenergetyczne, ciężkostrawne posiłki, co w połączeniu z emocjami i stresem jest zabójczą kombinacją.

- Pół biedy jeśli dotyczy to osób z niskim ryzykiem ostrych incydentów sercowo-naczyniowych. Natomiast jeżeli jest to osoba starsza, bardziej obciążona, z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, już po interwencjach na naczyniach wieńcowych, to jest to już bardzo niebezpieczne - wskazuje kardiolog z ŚCChS.

Jak wyjaśnia, wypalenie jednorazowo nadmiernej ilości papierosów przekłada się m.in. na nadciśnienie tętnicze. Z kolei np. jeżeli ktoś wie, że ma napadowe migotanie przedsionków i przesadzi z ilością wypitego piwa podczas meczu, to może wyindukować migotanie przedsionków z powodu odwodnienia i zmniejszenia poziomu potasu we krwi.

Endorfinowa euforia czyni cuda
- Emocje związane ze sportem mogą być jednak zarówno pozytywne i negatywne. Np. po ćwierćfinałowym meczu Holandia - Francja na ME w 1996 wygranym przez tych ostatnich w rzutach karnych, u Holendrów śmiertelność z przyczyn sercowo-naczyniowych u mężczyzn wzrosła o 51 proc., a u Francuzów nie zanotowano wpływu meczu na śmiertelność - podaje przykład prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Kliniki Kardiologii w ŚCChS.

Jak tłumaczą specjaliści, pozytywny wpływ na kibiców może być efektem działania endorfin, potocznie zwanych hormonami szczęścia. W populacji francuskiej zaobserwowano to wyraźnie po wygranym 3:0 finale MŚ z Brazylią w 1998 r, kiedy zanotowano 29-procentowy spadek śmiertelności z powodu zawału serca u mężczyzn.

- Ten spadek śmiertelności tłumaczono bardzo korzystnym przebiegiem spotkania dla Francuzów, bo już po pierwszej połowie prowadzili 2:0 po bramkach Zidane`a, co spowodowało zbiorową euforię i zwiększone wydzielanie endorfin - wyjaśnia dr Piotr Desperak.

Inne międzynarodowe badania wskazywały albo brak związku między przebiegiem meczów a występowaniem incydentów sercowo-naczyniowych oraz zgonami albo negatywny wpływ na rozeemocjonowanych i zestresowanych kibiców.

Kiedy np. Anglicy przegrali w fazie pucharowej MŚ w 1998 r.  z Argentyną w rzutach karnych, zaobserwowano 25-procentowy wzrost hospitalizacji u Brytyjczyków w dniu meczu z powodu zawału serca. Z kolei po meczach Premier League w latach 1994-1999 przegranych „u siebie” wzrosła o 28 proc. śmiertelność z przyczyn sercowo-naczyniowych u mężczyzn.

Wzrost liczby hospitalizacji i zgonów
A jak to wygląda w przypadku polskich kibiców? Pierwsze tego typu szerokie badanie na śląskiej populacji przeprowadzili właśnie kardiolodzy z ŚCChS. Przeanalizowali 75 transmisji sportowych w latach 2006-2016, których średnia oglądalność minutowa przekraczała 5 mln odbiorców (taki sobie przyjęli odgórnie punkt odcięcia).

- Dane na temat incydentów sercowo-naczyniowych w tych latach uzyskaliśmy ze Śląskiej Bazy Sercowo-Naczyniowej. Jednocześnie uzyskaliśmy dane z pracowni telemetrycznej Nielsen Media Research oraz z raportów KRRiT - wskazuje dr Desperak.

Model statystyczny został skorygowany względem dnia tygodnia, pory, okresu świąt Bożego Narodzenia, temperatury, wilgotności, prędkości wiatru, ciśnienia atmosferycznego oraz stężenia zanieczyszczeń.

- W tej analizie wykazaliśmy, że dzień meczowy jest związany z 6-procentowym wzrostem ryzyka zgonu i 4-procentowym wzrostem następnego dnia. U mężczyzn ten wzrost ryzyka zgonu z każdej przyczyny w dniu meczowym wynosił aż 11 proc., zaś w przypadku - w naszej ocenie dramatycznego przebiegu spotkania - rósł do 23 proc., a w przypadku remisu o 25 proc. - wyliczał współautor badania.

Taki był wpływ transmisji sportowych na umieralność ogólną. Natomiast liczba hospitalizacji z powodu zdarzeń sercowo-naczyniowych (zawału serca, udaru mózgu, migotania przedsionków) była bez zmian w dniu meczowym i o 4 proc. większa w dniu następnym. Można domniemywać, że pacjenci przeczekiwali dzień transmisji i kierowali się do szpitala nazajutrz.

Wyraźnie to widać w przypadku liczby hospitalizacji z powodu migotaniu przedsionków, które było o 6 proc. mniejsze w dniu meczu, ale o 17 proc. większe w dniu następnym.

Jak kibicować, żeby przeżyć?
Co więc kardiolodzy radzą kibicom, aby w trakcie albo po transmisji piłkarskiej nie doszło do migotania przedsionków czy zawału serca?

- Należy unikać wykonywania ciężkiej pracy fizycznej w dniu meczowym, bo to jest jeden z wyzwalaczy incydentów sercowo-naczyniowych. Trzeba zaprzestać lub przynajmniej ograniczyć liczbę wypalanych papierosów, ograniczyć nadmierne spożywanie alkoholu nisko i wysokoprocentowego, szczególnie w trakcie transmisji i emocji. Unikajmy ciężkostrawnych posiłków w czasie transmisji. Natomisat zaleca się spożywanie lekkostrawnych, z dużą ilością warzyw i owoców - wylicza prof. Gąsior.

 - Ważne dla tych, którzy mają jakąś przeszłość sercowo-naczyniową, żeby broń Boże nie odstawiali leków. Żadne wydarzenie sportowe nie może przyczynić się do zaprzestania systematycznego zażywania leków - dodaje kardiolog.

Specjaliści przypominają, że trzeba się samokontrolować - regularnie mierzyć ciśnienie, tętno, a jak ktoś ma cukrzycę, to jeszcze glukozę przed meczem i nawet w trakcie meczu. Jeśli komuś wzrośnie za bardzo ciśnienie, to trzeba wyjść, odpocząć, pooddychać.

- Jeśli np. ktoś kiedyś w trakcie transmisji odczuwał już negatywne następstwa związane ze stresem (ból głowy, kołatanie serce, skok tętna, ból w klatce piersiowej), powinien przed następnym takim meczem skonsultować się z  lekarzem - doradza prof. Mariusz Gąsior.

Specjalista podkreśla, że nie należy lekceważyć żadnych alarmujących objawów, które mogą być związane np. z zawałem serca w czy migotaniem przedsionków. Nie można zwlekać z powodu meczu, ale natychmiast wezwać pomoc.

- Z punktu widzenia fizjologicznego kibicowanie jest obciążające dla organizmu. To trochę tak, jakbyśmy usiedli do gry w pokera i denerwowali się, czy wygramy czy nie wygramy. Dla ludzi, którzy cierpią na nadciśnienie, którzy mają skłonność do arytmii sercowych itd., tego typu obciążenia nie są wskazane i mogą być niebezpieczne dla zdrowia - podsumowuje prof. Andrzej Ziemba.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum