• PARTNER SERWISUpartner serwisu

Katowice: tak kardiolodzy naprawili nieszczelność zastawki mitralnej

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 21 grudnia 2012 16:09

W Górnośląskim Centrum Kardiologii Szpitala Klinicznego nr 7 SUM w Katowicach lekarze przeprowadzili zakończony powodzeniem zabieg uszczelnienia ciężkiej niedomykalności zastawki mitralnej u 70-letniego chorego. Zabieg wymagał konsultacji kardiochirurgów, ale został wykonany przez kardiologów inwazyjnych, gdyż pacjent nie mógł być operowany tradycyjnymi metodami.

Katowice: tak kardiolodzy naprawili nieszczelność zastawki mitralnej

- Pacjent poddany zabiegowi w środę 19 grudnia, czuje się dobrze. Najprawdopodobniej w nadchodzący poniedziałek zostanie wypisany do domu - przekazała nam rzecznik prasowy szpitala Jolanta Wołkowicz.

- Czuję, że mogę samodzielnie wstać z łóżka - zapewniał nas Zbigniew Bittel, kiedy na krótką rozmowę z nim zezwolili lekarze. Zaskakuje swoim stanem. Jeszce kilka dni temu nawet przejście paru kroków sprawiało mu niebywałą trudność z powodu duszności. Teraz uważa, że dostał najpiękniejszy prezent na święta Bożego Narodzenia.

Spięli zastawkę klipsem
Zespół kardiologów - doc. Andrzej Ochała szef Zakładu Kardiologii Inwazyjnej oraz dr Grzegorz Smolka z III Kliniki Kardiologii - wspierany przez kardiochirurgów, anestezjologa i zespół pielęgniarski wykonał zabieg "spinając" u pacjenta fragmenty płatków zastawki mitralnej klipsami. Umieszczono je za pomocą specjalnego urządzenia, wprowadzonego do serca drogą przezskórną, przez nacięcie w pachwinie.

Urządzenie, o którym mowa, pozwala na wprowadzenie cewnika mającego możliwość zmiany kształtu końcówki w praktycznie każdej płaszczyźnie. W tej "koszulce" znajduje się system dostarczający klips, który jest również sterowalny. Taka budowa urządzenia jest konieczna, gdyż posługujący się nim kardiolog musi dotrzeć w miejsce niedomykalności zastawki pod dokładnie określonym kątem w przestrzeni i tak wprowadzić klips, by go prawidłowo zamocować i nie uszkodzić zastawki.

Z powodu niedomykalności zastawki pan Zbigniew chorował na ciężką niewydolność krążenia. - Krew cofała się poprzez nieszczelną zastawkę do płuc, powodując ich obrzęk, w konsekwencji duszności i unieruchomienie chorego - prosto opisuje ten trudny przypadek dr Smolka.

Sprzyjająca anatomia
Chory nie mógł być poddany operacji kardiochirurgicznej ze względu na przebyte przed laty wszczepienie bajpasów. Kardiochirurdzy obawiali się, że oprócz klasycznych czynników ryzyka wystąpią u niego bardzo silne zrosty w aorcie, które uniemożliwią wszczepienie zastawki.

- U niektórych chorych niedomykalność zastawki ma anatomicznie takie warunki, że można spróbować uchwycić klipsem ten fragment zastawki, który jest niedomykalny - tłumaczą kardiolodzy. Pan Zbigniew okazał się takim właśnie przypadkiem klinicznym. W grę wchodził znacznie mniej obciążający i obarczony zdecydowanie mniejszym ryzykiem zabieg wykonywany technikami kardiologii interwencyjnej.

Zabieg trwał ponad 4 godziny i został przeprowadzony przy znieczuleniu ogólnym. Znieczulenie miejscowe w pachwinie całkowicie zabezpieczałoby chorego przed odczuwaniem bólu. W tym jednak przypadku pacjent był usypiany, by się nie poruszył. Wymagała tego precyzja zabiegu.

Gdzie kardiochirurg nie może, tam...
Kardiolodzy docierając do zastawki jak i podczas zakładania klipsów wykorzystywali rentgenowskie ramię C oraz nowoczesną, wprowadzoną przez przełyk pacjenta głowicę ultrasonograficzną umożliwiającą trójwymiarową rekonstrukcję obrazu w czasie rzeczywistym.

- W rtg bardzo dobrze widać kształt całego urządzenia wprowadzającego klips. Natomiast w obrazie uzyskiwanym dzięki metodom ultrasonografii widać zastawkę i klips. Dzięki temu możemy go bardzo precyzyjnie umieścić. W tym wypadku umieściliśmy dwa klipsy, ponieważ niedomykający się fragment płatków zastawki był szeroki - opowiada o zabiegu dr Smolka.

Jak zaznacza, metoda założenia klipsów jest nawiązaniem do doskonale znanej kardiochirurgom metody zszycia ze sobą najbardziej nieszczelnych fragmentów zastawki. Jest ona stosowana u tych chorych, gdzie anatomia tej niedomykalności sugeruje, że tego typu zaszycie spowoduje uszczelnienie zastawki mitralnej.

- Chirurgia zastawki mitralnej jest już tak rozwinięta, że jeżeli chory ma szansę na naprawę chirurgiczną w granicach dopuszczalnego ryzyka, to jest to bardzo dobra metoda. Chirurdzy potrafią przeprowadzić taką operację w doskonały sposób. Koncepcja zabiegu przezskórnego jest naśladowaniem tej metody chirurgicznej, ale bez otwierania klatki piersiowej. Zamiast szwu zakładany jest klips.

Procedura (jeszcze) nierefundowana
Ta metoda stosowana w kardiologii interwencyjnej ma kilkuletnią historię. W kraju jest dostępna od 2 lat. Do tej pory w polskich ośrodkach wykonano kilka takich zabiegów. Niewielkie doświadczenie w ich przeprowadzaniu wynika głównie z cen sprzętu. Urządzenie kosztujące około 80 tys. zł można użyć tylko raz. Ta wysokospecjalistyczna procedura nie jest refundowana.

- Dotąd nie mieliśmy sposobu, żeby pomóc chorym, którzy mają ciężką niedomykalność własnej zastawki, a jednocześnie nie mogą być zakwalifikowani do jej wymiany.Teraz taka możliwość się pojawia - podsumowują specjaliści.

Wykonany zabieg jest przykładem współpracy specjalistów z dziedziny kardiologii i kardiochirurgii. Specjalistów kardiologów wspierał prof. Marek Deja, kierownik II Kliniki Kardiochirurgii.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum