Kardiologia interwencyjna - "enfant terrible" polskiej medycyny

Autor: Paweł Buszman/Rynek Zdrowia • • 15 lipca 2016 20:27

Niezwykle ważne jest, aby przypadkowe i przekazywane w atmosferze potencjalnej afery osądy dotyczące organizacji leczenia kardiologicznego w Polsce nie przynosiły straty naszemu społeczeństwu - pisze prof. Paweł Buszman, prezes Zarządu AHP SA, w analitycznym artykule przesłanym redakcji Rynku Zdrowia.

Prof. Paweł Buszman

Choroby układu krążenia, wg danych GUS z 2015 roku, pozostają w dalszym ciągu główną przyczyną zgonów Polaków (46%), i to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Dla porównania, choroby nowotworowe są przyczyną śmierci co czwartego obywatela naszego kraju. W okresie 2000-2013 jedynie liczba zgonów spowodowana chorobą wieńcową i zawałem serca oraz urazami zewnętrznymi (w tym wypadkami komunikacyjnymi) uległa dramatycznemu zmniejszeniu, podczas gdy umieralność z powodu innych chorób nie uległa zmianie lub wręcz wzrosła (jak np. w przypadku chorób nowotworowych).

Wg danych GUS, liczba zgonów w latach  2000-2013 (w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców) spowodowanych chorobą wieńcową spadła z 14,5 do 10,6 (w tym z powodu zawału serca z 7,6 do 3,9), co jest niewątpliwą zasługą ośrodków kardiologii inwazyjnej i kardiologów tam pracujących.

W tym samym czasie obserwowano początkowy spadek liczby zgonów z powodu chorób układu krążenia, a następnie zahamowanie tego trendu w latach 2010-2013 spowodowane nagłym ograniczeniem finansowania kardiologii przez ministra Arłukowicza. Jest to też spowodowane brakiem holistycznego podejścia do opieki sercowo-naczyniowej, które wielokrotnie było postulowane przez środowisko kardiologów i Polskie Towarzystwo Kardiologiczne.

Na czym polega sukces polskiej kardiologii?
Dla przykładu, analogiczny wskaźnik dla chorób nowotworowych wzrósł z 19,4 do 25,7 zgonów na 10 tys. mieszkańców. W oparciu o powyższe, można przyjąć, że wydłużenie życia Polaków w ostatnim dziesięcioleciu (średnio z 74 do 76,5 lat) było głównie związane ze zmniejszeniem zgonów z powodu choroby wieńcowej i zawału serca. Co ciekawe, w tym czasie nie zmieniła się zapadalność na ostre zespoły wieńcowe (ok. 135 tys. przypadków rocznie), a to stawia pod znakiem zapytania skuteczność prewencji chorób układu krążenia i podkreśla wpływ zanieczyszczenia powietrza na liczbę ostrych incydentów sercowo-naczyniowych.

Natomiast spadek śmiertelności z powodu choroby wieńcowej i zawału serca w okresie 2000-2013 to zasługa m.in. poprawy diagnostyki i leczenia choroby wieńcowej, a w szczególności wprowadzenia technik kardiologii inwazyjnej polegających na inwazyjnej diagnostyce i leczeniu ostrych zespołów wieńcowych (niestabilnej dławicy piersiowej i zawału serca) oraz bardzo dobrych wyników inwazyjnego leczenia przewlekłej choroby wieńcowej przy użyciu technik interwencyjnych. W oparciu o dane statystyczne oraz rejestry chorób serca i procedur kardiologicznych widoczna jest bezpośrednia zależność miedzy zwiększeniem się liczby procedur interwencyjnych na tętnicach wieńcowych i poprawą ww. wskaźników.

Rozwój sieci nowoczesnych placówek i oddziałów kardiologii inwazyjnej znacznie poprawił dostępność do tego typu leczenia, i to w trybie całodobowym. Obecnie w Polsce działa ok. 160 pracowni kardioangiograficznych, z których około 140 pełni dyżury zawałowe.

Jak wykazały duże badania międzynarodowe, postępowanie inwazyjne w tych stanach (wykonanie koronarografii i mechaniczne udrożnienie tętnicy wieńcowej za pomocą angioplastyki wieńcowej) daje najlepsze wyniki leczenia. Obecne rekomendacje Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) oraz wytyczne towarzystw w USA i Kanadzie jednoznacznie potwierdzają, że jest to najbardziej skuteczny sposób leczenia pacjentów w takich stanach zagrożenia życia.

Sukces polskiej kardiologii polega właśnie na tym, że udało się stworzyć sieć ośrodków dającą możliwość dojazdu chorego do placówki, która udzieli mu profesjonalnej pomocy medycznej w przeciągu zaledwie 30-60 min od zgłoszenia podejrzenia zawału serca i pierwszego kontaktu, co znacznie zwiększa jego szanse na przeżycie i powrót do zdrowia.

Wycena procedur - najniższa ze wszystkich krajów UE
Inne kraje, takie jak np. Wielka Brytania, dopiero budują podobne systemy, napotykając na liczne bariery (m.in. brak wykwalifikowanej kadry medycznej), co uniemożliwia im zwiększenie liczby działających 24 godziny na dobę ośrodków kardiologii inwazyjnej (mają zaledwie jeden ośrodek na 0,5 mln mieszkańców, w dalszym ciągu 40-50% chorych z zawałem leczonych jest lekami fibrynolitycznymi narażającymi chorych na duże krwawienie i udary krwotoczne).

Publiczne środki z programu POLKARD oraz spore środki prywatne (ponad 600 mln pln) zainwestowane w tę działalność medyczną, osobiste zaangażowanie małej grupy kardiologów interwencyjnych, a także stworzenie specjalnych programów przez Kasy Chorych, a potem NFZ, spowodowały znaczny spadek śmiertelności spowodowanej chorobą wieńcową, a w szczególności zawałem serca. Zestawiając dane z 2000 i 2015 roku można łatwo policzyć, że dzięki tego typu działaniom ratujemy rocznie ponad 14 tysięcy obywateli więcej niż 15 lat temu. W tym czasie okres przeżycia zwiększył się o około 4 lata.

Skąd zatem krytyka systemu leczenia zawału serca w Polsce, oskarżenia o "wybieranie rodzynek z ciasta" i propagowanie opinii o "złotej żyle" jaką ma być leczenie tego ciężkiego i bezpośrednio zagrażającego życiu i zdrowiu schorzenia? Skąd zatem opinie o zbyt dużej liczbie ośrodków, zawyżonej wycenie procedur i o złych odległych wynikach leczenia?

Wycena procedur z zakresu kardiologii interwencyjnej, w tym leczenia interwencyjnego ostrych zespołów wieńcowych, jest w Polsce najniższa ze wszystkich krajów UE. Dane dotyczące cen procedur wg systemu DRG zestawiono i opublikowano w European Heart Journal w styczniu b.r. (W. Quentine et al. Acutemyocardialinfarction and diagnosis-relatedgroups: patientclassification and hospitalreimbursment in 11 Europeancountries. EurHeartJ, Jan 30th, 2013.). Jednocześnie koszt - efektywność tych procedur jest bardzo wysoka: uratowanie roku życia (bardzo twardy punkt końcowy w tego typu wyliczeniach) jest na poziomie połowy PKB/osobę w Polsce, przy progu efektywności zalecanym przez WHO na poziomie 3xPKB/osobę.

Stosunkowo niska wycena tych procedur w Polsce pozwoliła na ich upowszechnienie i szeroką dostępność nowoczesnej terapii dla wszystkich zagrożonych chorych w Polsce. Daje to naszemu krajowi wysoką pozycję i ocenę wyników leczenia zawału serca.

Wg Euro Health Consumer Index 2012 w Polsce najwyżej oceniona została właśnie łatwa dostępność do specjalistycznej pomocy chorego z bólem w klatce piersiowej oraz niska 30-dniowa śmiertelność w zawale serca. Niestety inne elementy ochrony zdrowia zostały ocenione dużo gorzej. Wśród nich długi okres oczekiwania na planowe przyjęcie do specjalisty i wykonanie dużych zabiegów specjalistycznych (w tym PCI, CABG i wymiany stawów), a także wysoka śmiertelność spowodowana chorobami nowotworowymi. Wszystko to razem dało odległą, 27. pozycję Polski w rankingu EHCI 2012.

Czy w Polsce wydajemy zbyt dużo pieniędzy na leczenie chorób układu krążenia?
W przeliczeniu na jednego mieszkańca wydajemy zaledwie 50% średniej kwoty przeznaczanej na ten cel w UE. Średni koszt leczenia chorób sercowo-naczyniowych w Polsce wynosi 109 Euro per capita, przy średnim koszcie europejskim (kraje UE) 212 Euro per capita. Natomiast koszt per capita leczenia choroby wieńcowej w Polsce wynosi 24 Euro przy średnim koszcie europejskim 40 Euro (źródło: EuropeanCardiovascularDiseaseStatistics, Euroheart II, 2012 Edition, by EHN and ESC).

Budżet szpitalny na leczenie kardiologiczne to zaledwie ok. 4,2% naszego budżetu publicznego na ochronę zdrowia i zaledwie 10% środków przeznaczanych na leczenie szpitalne.

Dla porównania, na onkologię wydajemy ok 6.5-7.0 mld pln na szpitalnictwo i dodatkowo 2 mld pln na chemioterapię. Pomimo tych dużych nakładów, do których należy doliczyć środki z budżetu Ministerstwa Zdrowia (wydatki około 250 mln rocznie od 2006 roku oraz podobny plan do 2024), śmiertelność z powodu chorób nowotworowych w Polsce stale wzrasta od 2000 roku, chociaż zapadalność na choroby nowotworowe w Polsce jest znacznie mniejsza niż w bogatych krajach UE. Jest to spowodowane niskim przeżyciem 5-letnim chorych na nowotwory złośliwe w Polsce - poniżej 50%, gdy w innych krajach UE sięga już 70-80%.

Czym można zatem wytłumaczyć tak dużą różnicę w efekcie wdrażania i realizacji programów kardiologicznych i nowotworowych w Polsce oraz różnice we wskaźnikach kosztowo-efektywnych? Zapewne wiąże się to z dużą centralizacją opieki onkologicznej i dużą decentralizacją opieki kardiologicznej. W obu dyscyplinach wczesne wykrycie choroby ma decydujące znaczenie dla dalszego przeżycia i skuteczności wydawania środków.

Czy mamy w Polsce za dużo nowoczesnych ośrodków kardiologii inwazyjnej?
Obecnie jeden taki ośrodek przypada na 250 tysięcy mieszkańców, a jeden ośrodek działający w trybie całodobowego dyżuru zawałowego zaopatruje ok. 300 tysięcy mieszkańców. Jest to liczba optymalna, biorąc pod uwagę gęstość zaludnienia oraz fakt, że Polska jest stosunkowo dużym krajem jak na warunki europejskie. Dla porównania w krajach UE, takich jak np. Niemcy, jeden ośrodek przypada na ok. 200 tysięcy mieszkańców, natomiast w USA - jeden ośrodek na 140 tysięcy obywateli.

Należy inaczej też podchodzić do dużych populacji zamieszkujących stosunkowo nieduży teren (Holandia, Czechy), a inaczej do krajów, w których odległości są większe, a gęstość zaludnienia jest mniejsza niż w Polsce. Wiąże się to bezpośrednio z czasem transportu chorego z zawałem do najbliższego ośrodka (czas ten nie powinien przekraczać 30-60 min., czyli tzw. złotej godziny).

W odróżnieniu od Europy, zalecenia towarzystw amerykańskich (ACC/AHA/SCAI) wskazują jedynie na konieczność wykonywania co najmniej 150 koronarografii i 200 zabiegów PCI w ośrodku na rok (50 zabiegów na operatora). W Polsce 150 pracowni wykonuje 120 tysięcy PCI rocznie, czyli przeciętnie 800 zabiegów terapeutycznych. Do tego te same ośrodki i pracownie zajmują się implantacją rozruszników, elektrofizjologią i wykonują zabiegi endowaskularne na tętnicach obwodowych. Są zatem w pełni wykorzystane, pracując dzień i noc. Duże zapotrzebowanie na te zabiegi w Polsce wynika z bardzo niekorzystnej epidemiologii i braku skutecznych działań prewencyjnych, które zmniejszyłyby te niekorzystne statystyki.

Prywatni krytykowani
Rozwój ogólnodostępnych sieci ośrodków kardiologii inwazyjnej w Polsce był możliwy w dużej mierze dzięki zaangażowaniu prywatnych środków finansowych, co jest przez niektórych mocno krytykowane. W szczególności jest to związane z perspektywą uzyskania sporych funduszy unijnych na zakup sprzętu medycznego przez szpitale publiczne. Pozostaje pytanie: czy powinniśmy używać tych środków do stworzenia konkurencji z ośrodkami prywatnymi, które już zaangażowały własne spore środki na budowę i wyposażenie nowoczesnej sieci? Czy szpitale publiczne będą dysponować w przyszłości środkami na odtworzenie zakupionego ze środków UE i budżetu organu założycielskiego (dotacji) drogiego sprzętu medycznego potrzebnego do tej działalności?

Czy sektor publiczny w ogóle stać jest na to, by stworzyć tak wysokowyspecjalizowaną i profesjonalną sieć ośrodków blisko pacjentów? Wreszcie czy sztuczne dzielenie rynku na sektor prywatny i publiczny ma sens i znaczenie z punktu widzenia pacjentów? Czy nie powinniśmy w ocenie ośrodków medycznych kierować się jedynie jakością świadczonych przez nich usług i dostępnością do nich?

Z raportu Rządowej Rady Ludnościowej wynika, że największe różnice w zdrowiu dotyczą właśnie chorób układu krążenia: najczęściej zachorowują i umierają z tej przyczyny mieszkańcy małych miast i wsi, ludzie o niższych dochodach i z niższym poziomem wykształcenia. Centralizacja systemu usług sercowo-naczyniowych i drastyczne obniżenie wycen spowoduje pogłębienie tych różnic, szczególnie gdy wprowadzi się planowane przez Ministerstwo Zdrowia dopłaty do drogiego leczenia szpitalnego.


Jak należy oceniać wyniki odległe leczenia interwencyjnego zawału serca i stanów przedzawałowych w Polsce?
Co do krytyki odległych wyników leczenia OZW (w tym zawału serca) zwracam uwagę, że roczne wyniki wszystkich ośrodków kardiologii inwazyjnej są lepsze od tych, które raportowano w wieloośrodkowym, międzynarodowym (USA, UE, Australia i Nowa Zelandia, Kanada) rejestrze GRACE. Śmiertelność zarówno wczesna jak i odległa interwencyjnego leczenia ostrego zespołu wieńcowego w Polsce jest taka sama obecnie jak w Niemczech czy Szwecji.

Znacznie gorsze notuje się wyniki leczenia zachowawczego - co wpływa na ogólne wyniki odległe rejestrowane w naszym kraju. Tu warto wspomnieć, że paradoksalnie raport NIK opublikowany w czerwcu (kontrola leczenia OZW w Polsce) promuje leczenie zachowawcze u tych chorych, nie patrząc na różnice w wynikach odległych i bardzo korzystne wskaźniki kosztowo-efektywne (uratowanie roku życia w wysokości połowy PKB/mieszkańca w Polsce!).

Informacje na temat odległych wyników krajowego rejestru PlACS komentowane są przez ekspertów w ten sposób, że istotnie jest możliwość uzyskania lepszych wyników odległych dzięki poprawie opieki nad chorym po ostrym incydencie sercowo-naczyniowym poprzez ułatwienie dostępu do wczesnej rehabilitacji kardiologicznej, zwiększenie częstotliwości wizyt kontrolnych w poradniach specjalistycznych (kardiologicznych i naczyniowych) oraz poprawę dostępności do planowych zabiegów kardiologicznych, kardiochirurgicznych i naczyniowych celem dokończenia terapii schorzenia sercowo-naczyniowego. Jest to szczególnie ważne dla chorych z rozsianą miażdżycą, zagrożonych nie tylko zawałem serca, ale też udarem mózgu, pęknięciem tętniaka aorty, amputacją kończyn czy niewydolnością nerek.

Tymczasem program opieki skoordynowanej przedstawiony przez AOiTMiT proponuje drastyczne cięcia cen procedur kardiologii inwazyjnej i „wtłoczenie” dodatkowych zadań w te obniżone wyceny. Razem oszczędności proponowane przez agencje oznaczają obniżenie budżetu kardiologii o 33% i zamianę wysokoefektywnych zabiegów naprawczych na leczenie zachowawcze skutków zaniechania ich wykonywania. A więc zamiana kosztowo-efektywnych dla społeczeństwa procedur kardiologicznych, prowadzących do szybkiego powrotu do zdrowia i pracy, na mało efektywne leczenie zachowawcze prowadzące do przewlekłego inwalidztwa i niewydolności serca, rokujące tak samo źle jak choroba nowotworowa (przeżycie pięcioletnie w niewydolności serca jest poniżej 50%).

Koszy leczenia i propozycje nowej taryfikacji
Proponowane nowe taryfy dla procedur zabiegowego leczenia ostrych zespołów wieńcowych przewidują ciecia w wysokości 40-60%. Wadliwa metoda wyceny, opierająca się głównie na domniemaniu, że głównym kosztem jest cena wyrobu medycznego i wraz z jej erozją powinno nastąpić obniżenie wycen, jest mylna z tego względu, że przez ostatnie 10 lat znacznie wzrosły koszty pracy, koszty mediów oraz znacznie zostały podwyższone wymogi NFZ. Również popytowo-podażowa metoda zastosowana do zdefiniowania procedur kardiologicznych, jako wycenionych za wysoko, nie jest właściwa, z uwagi na fakt, że mówimy tutaj o procedurach ratujących życie, których wykonania nie może odmówić żaden ośrodek.

Warto też zwrócić uwagę na to, że koszt wykonywania procedur w ośrodkach prywatnych jest tak naprawdę tańszy dla społeczeństwa i przeciętnego podatnika, ponieważ nie zawiera elementu związanego z kosztem budowy i wyposażenia ośrodka ze środków publicznych.

Jeśli chodzi o jakość usługi w poszczególnych ośrodkach, zachęcałbym do oceny wczesnych i odległych wyników w poszczególnych ośrodkach. Jak na razie w Polsce nie ma takiego kryterium, jest ono za to mocno akcentowane w USA i krajach UE. Warto zwracać uwagę nie na charakter placówki (prywatna czy publiczna), lecz przede wszystkim jakość oferowanych w niej usług, zgodnie z zasadą, że pieniądz powinien iść za pacjentem.

Jak wyceny kształtują się w innych krajach?
Koszty leczenia zawału w okresie szpitalnym oraz przez następny rok po hospitalizacji doskonale obrazują wyniki badania SWEDEN w Szwecji. Koszty leczenia zawału w tym kraju są następujące: koszt pierwotnej angioplastyki w ostrej fazie zawału serca - 9 tys. USD (w Polsce ok. 3-4 tys. USD), koszt kolejnych etapów leczenia i rehabilitacji w okresie rocznym - 16 tys. USD.

Łącznie roczny koszt leczenia chorego po zawale serca w Szwecji wynosi ok. 25 tys. USD. Biorąc pod uwagę, że GDP (PPP) per capita jest tam tylko 1,5 raza wyższy niż w Polsce, powinniśmy oczekiwać, że na leczenie chorego z zawałem serca potrzebujemy w Polsce ok. 16 tys. USD (czyli ok. 50 tys. zł). Jako kardiolodzy możemy w naszym kraju o takich środkach jedynie pomarzyć.

Analizując inne środki wydawane na ochronę zdrowia w UE musimy pamiętać, że nasz GDP (PPP) per capita to już 21 tys. USD/rok, podczas gdy dla UE to wartość 31 tys. USD/rok, a więc tylko 1,5 raza większy. Tymczasem środki wydawane na ochronę zdrowia w Polsce są kilkakrotnie mniejsze, w zasadzie są jednymi z najmniejszych w EU.

Naszym problemem nie jest zatem zbyt wysoka wycena procedur kardiologicznych, ale zbyt niskie środki na ochronę zdrowia: niska procentowo składka na NFZ i brak alternatywy w postaci prywatnych ubezpieczeń społecznych. Roczne wydatki na ochronę zdrowia w Polsce to tylko ok. 1300 USD (PPP), podczas gdy w krajach rozwiniętych UE to ok. 3000 USD (trzykrotnie więcej).

 

wykres_1.jpg
wykres_1.jpg
Ryc. 1
Wydatki na ochronę zdrowia liczone wg USD (PPP)(wg EHCI2012).


Czy możemy lepiej wydawać skromne pieniądze, którymi dysponujemy?
Na pewno tak, ale nie może to być bezkrytyczne cięcie wydatków, ponieważ efekt będzie przeciwny do zamierzonego: spadek jakości i pogorszenie wyników odległych, wzrost kosztów leczenia niewydolności serca i zaburzeń rytmu serca, drogie przeszczepy i sztuczne komory. Efekt łatwy do przewidzenia to wzrost śmiertelności z powodu chorób układu krążenia.

Warto również wspomnieć, że koszt społeczny chorób układu krążenia i choroby wieńcowej jest w Polsce niższy od spodziewanej średniej w krajach UE (w przypadku CHD nawet 4-krotnie, po uwzględnieniu skorygowanego parytetem siły nabywczej GDP). A to świadczy o dużej skuteczności leczenia tych chorób (w szczególności choroby wieńcowej i zawału serca), krótkim okresie absencji chorobowej i szybkim powrocie do pełnej aktywności zawodowej.

 

wykres_2.jpg
wykres_2.jpg

 Ryc. 2
Polska na 27 miejscu rankingu EHCI 2012.

 

wykres_3.jpg
wykres_3.jpg

Ryc. 3
Ranking krajów po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej i niższych kosztów leczenia w krajach o niższym dochodzie narodowym (Polska przesuwa się z 27 na 17 miejsce, wyprzedzając Niemcy, Norwegię i Szwajcarię).

 

wykres-4.jpg
wykres-4.jpg

Ryc. 4
Liczba lekarzy na 100 000 mieszkańców (dane wg EHCI2012).


Biorąc pod uwagę realia - czyli wysoki koszt pracy specjalistów, których w naszym kraju brakuje, gdyż znajdują zatrudnienie w innych krajach UE (gdzie też brakuje lekarzy), koszt drogiego sprzętu i aparatury (ceny jak w Niemczech lub wyższe) drogie wyroby medyczne i środki lecznicze stosowane w kardiologii (te najnowsze w Polsce niedostępne bo zbyt drogie) - dalsze obniżanie wycen procedur kardiologii inwazyjnej ratujących życie doprowadzi do nagłego spadku jakości leczenia i tragicznych konsekwencji epidemiologicznych oraz społecznych.

Jak wynika z raportu EHCI 2012, koszt społeczny chorób układu krążenia (oraz choroby wieńcowej) jest stosunkowo niski w Polsce, co wskazuje na dużą efektywność dotychczasowego leczenia tych schorzeń (skrócenie czasu absencji chorobowej, duży odsetek powrotów do pracy zawodowej, mały ubytek wykształconych pracowników). Z tego punktu widzenia, nasza gospodarka nie cierpi tak bardzo jak w innych krajach UE. Nie zepsujmy zatem tych wskaźników.

Czy warto inwestować w kardiologię?
Jak wykazują liczne publikacje z zakresu ekonomii ochrony zdrowia, obniżenie śmiertelności i wydłużenie życia obywateli w krajach o średnim i wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego wpływa pozytywnie na wzrost PKB. I tak np. wydłużenie spodziewanego okresu życia o jeden rok, to wzrost PKB o 4 %, zaś zmniejszenie umieralności z powodu chorób układu krążenia o 10% w wieku produkcyjnym daje automatycznie 1% wzrostu PKB.

Warto zatem nie obcinać wydatków na kardiologię , ale je podnieść tam, gdzie efekty leczenia przełożą się bezpośrednio na zwiększoną aktywność i produktywność obywateli (głównie mężczyźni w średnim wieku umierający najczęściej z powodu ostrych schorzeń sercowo-naczyniowych). Aby uzyskać ten efekt należy podnieść budżet kardiologii dwukrotnie, dla uzyskania przynajmniej procentowego poziom nakładów takiego jak w innych krajach UE (Niemcy, Czechy). Takie działanie ma szansę przyczynić się do wzrostu naszego PKB nawet o 5% w przeciągu następnych 5 lat. Wzrost na poniesionych nakładach może być nawet 10-krotny w tak krótkim czasie.

Niezwykle ważne jest w tej sytuacji, aby przypadkowe i przekazywane w atmosferze potencjalnej afery osądy dotyczące organizacji leczenia kardiologicznego w Polsce nie przynosiły straty naszemu społeczeństwu. Wszelkie publicznie przekazywane informacje dotyczące ochrony zdrowia powinny być wyważone i dobrze przemyślane, z uwzględnieniem różnych aspektów merytorycznych i społecznych.

 

wykres-5.jpg
wykres-5.jpg

Rycina 5
Liczba zgonów z powodu choroby wieńcowej w Europie: różnice między wschodem i zachodem Europy. W którym kierunku pójdziemy po zmianach zaproponowanych przez AOTMiT i NFZ?

 

Piśmiennictwo:

1. Health Consumer Powerhouse: Euro Health Consumer Index 2012. http://www.healthpowerhouse.com/files/Report-EHCI-2012.pdf

2. European Heart Network: European Cardiovascular Disease Statistics, Euroheart II, 2012 Edition. http://www.ehnheart.org/euroheart-ii/euroheart-ii-publications.html

3. W. Quentine et al. Acute myocardial infarction and diagnosis-related groups: patient classification and hospital reimbursment in 11 European countries. EurHeartJ, Jan 30th, 2013. http://eurheartj.oxfordjournals.org/content/early/2013/01/29/eurheartj.ehs482.full

4. M. AASA. Cost and Health Outcome of Primary Percutaneous Coronary Intervention versus Thrombolysis in Acute ST-segment Elevation Myocardial Infarction—Results of the Swedish Early Decision Reperfusion Study (SWEDES) Trial. Am Heart J. 2010;160(2):322-328.

5. Frederick Anderson et al. Six-month survival benefits associated with clinical guideline recommendations in acute coronary syndromes )GRACE Registry(. Heart. 2010 Aug;96(15):1201-6.
http://escholarship.umassmed.edu/cor_grace/6/Epub 2010 Jun 7.

6. Poloński L, et al. What has changed in the treatment of ST-segment elevation myocardial infarction in Poland in 2003-2009? Data from the Polish Registry of Acute Coronary Syndromes (PL-ACS). Kardiol Pol. 2011;69(11):1109-18.

7. M. Gierlotka et al. Temporal Trends in the Treatment and Outcomes of Patients With Non-ST-Segment Elevation Myocardial Infarction in Poland from 2004–2010 (from the Polish Registry of Acute Coronary Syndromes). Am J Cardiol. Volume 109, 779-786, 2012.

8. D. Bloom, D. Canning and J. Sevilla. The effect of health on economic growth: theory and evidence. Panel data for 104 countries (1960-1990), 2004

9. M. Suhrcke and D. Urban. The role of cardio-vascular disease in economic growth
Worldwide set of Countries (1960-2000), 2005


Autor:
Prof. dr hab. n. med. Paweł Buszman
Prezes Zarządu AHP SA
Profesor SUM, Katowice
Alumni TRIUM Global Executive MBA

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum