Kardiologia. Program KOS-zawał sprawdza się, ale korzysta z niego mniej niż 20 proc. chorych

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia26 września 2021 13:23

Kardiologia. Świetnie leczymy w Polsce zawał serca. Gorzej wygląda opieka poszpitalna. W celu jej poprawy 4 lata temu wprowadzono program KOS-zawał. Daje bardzo dobre efekty, ale korzysta z niego mniej niż 20 proc. osób wymagających takiej pomocy.

Program KOS-zawał ma pomóc pacjentom wypisanym ze szpitala po zawale serca PAP/Grzegorz Momot
  • Przeciętnie co dziesiąty polski pacjent po zawale zawale serca umiera w ciągu 12 miesięcy po wypisie ze szpitala - przypomina prof. Jacek Legutko
  • Aby zmienić ten stan rzeczy w października 2017 roku wdrożono, finansowany przez NFZ, program kompleksowej opieki po zawale mięśnia sercowego (KOS-zawał)
  • Wnioski z tych analiz przebiegu tego programu wskazują jednoznacznie, że wśród pacjentów objętych systemem opieki w ramach KOS-zawał występuje o ok. 30 proc. niższe ryzyko zgonu
  • Niestety, program ten wciąż w wielu regionach Polski realizowany jest w niewielkim zakresie i obejmuje nie więcej niż co piątego pacjenta
  • Na szczęście są wyjątki, m.in. woj. śląskie, gdzie z programu KOS-zawał w realizujących go ośrodkach korzysta większość pacjentów

Prof. Jacek Legutko, sekretarz Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, dyrektor Instytutu Kardiologii UJ CM w Krakowie podkreśla, że opieka nad pacjentami kardiologicznymi musi być kompleksowa, czyli obejmować zarówno ostrą fazę zawału, jak też po wypisie ze szpitala. Zaznacza, że jest to bardzo ważne, m.in. ze względu na wskaźniki epidemiologiczne i ogromny problem społeczny jakim stały się choroby sercowo-naczyniowe.

Polska wśród krajów o najwyższej śmiertelności z powodu chorób sercowo-naczyniowych

- Około 20 proc. ludzi w krajach rozwiniętych, w tym w Polsce umiera z powodu choroby niedokrwiennej serca, w tym najczęściej wskutek zawału. Jesteśmy nadal pod tym względem zaliczani do krajów o wysokim ryzyku - podkreślał prof. Jacek Legutko podczas konferencji prasowej w ramach 25. Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (odbywa się online od 22 września do 2 października br.).

Przypominał, że w Polsce z chorobą niedokrwienną serca zmaga się już prawie 2 miliony osób, a według danych resortu zdrowia i NFZ rocznie  dochodzi w kraju do ok. 80 tys. przypadków zawału serca.

Ekspert zwraca uwagę, że według prestiżowego pisma European Heart Journal (EHJ) Polska wciąż należy do krajów o najwyższej śmiertelności spowodowanej chorobami sercowo-naczyniowymi.

- Z drugiej strony EHJ wskazuje, że nasz kraj, dzięki rozwojowi sieci ośrodków kardiologii inwazyjnej, ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników wykonywania zabiegów interwencyjnych i chorych z zawałami serca. Z tego sukcesu w leczeniu ostrej fazy zawału jesteśmy oczywiście dumni - dodaje specjalista.

KOS-zawał. Jak nie zaprzepaścić polskiego sukcesu w leczeniu zawału serca

Eksperci od lat podkreślają jednak, że wciąż mamy sporo do zrobienia, by nie zaprzepaścić osiągnięć w interwencyjnym leczeniu zawału, czyli poprawić wspomnianą opiekę poszpitalną.

- Przeciętnie 10 proc. polskich pacjentów po zawale zawale serca umiera w ciągu 12 miesięcy po wypisie ze szpitala - przypomina prof. Legutko. Dodaje, że dla chorych leczonych interwencyjnie ten wskaźnik śmiertelności (do roku od wypisu) nie przekracza 6-7 proc., natomiast w grupie chorych leczonych bez interwencji przekracza 25 proc.

Aby zmienić ten stan rzeczy w października 2017 roku wdrożono, finansowany przez NFZ, program kompleksowej opieki po zawale mięśnia sercowego (KOS-zawał).

Główne cele programu KOS-zawał:

  • Skrócenie czasu od wypisu ze szpitala do osiągnięcia pełnej rewaskularyzacji (poszerzenia i udrożnienia zwężonego naczynia krwionośnego)
  • Poprawa dostępu do zabiegów elektroterapii (m.in. wszczepienia stymulatorów serca)
  • Znaczne skrócenie czasu oczekiwania na konsultację kardiologiczną w okresie poszpitalnym
  • Znaczne skrócenie czas oczekiwania na rehabilitację kardiologiczną

Jak zaznacza prof. Legutko, od początku w programie KOS-zawał chodziło o to, by powyższe świadczenia zapewnić bez limitów wszystkim wymagającym ich pacjentom.

- Pacjent po leczonym zawale nie może czekać na pierwszą wizytę ambulatoryjną 6 miesięcy, ale skorzystać z niej w poradni w ciągu kilku tygodni. Powinien też mieć pełną rewaskularyzację i przejść cały cykl rehabilitacji kardiologicznej - wylicza specjalista.

Dodaje: - Do programu zgłosiło się dotychczas prawie 50 proc. ośrodków leczących interwencyjnie zawały serca. Niestety, do KOS-zawał włączanych jest średnio nie więcej niż 20 proc. chorych, którzy powinni korzystać z tego programu.

- Problem jest złożony. Podjęliśmy w tej sprawie dialog z Ministerstwem Zdrowia i NFZ. Niestety, został przerwany przez pandemię. Musimy do niego wrócić, aby z tego naprawdę bardzo dobrego narzędzia korzystało znacznie więcej pacjentów niż obecnie - przyznał prof. Jacek Legutko.

Efekty programu KOS-zawał są jednoznacznie pozytywne

- Z danych - zebranych i opublikowanych przez prof. Piotr Jankowskiego z I Kliniki Kardiologii UJ CM i innych współautorów - dotyczących efektów opieki w ramach KOS-zawał wynika, że ten model istotnie poprawia rokowania pacjentów, znacznie redukując (o ok. 30 proc. - red.) łączne ryzyko zgonu, ponownego zawału serca i udaru mózgu. Tak korzystne efekty programu utrzymują się do trzech lat po zawale. Są to wnioski z badania obejmującego 2 tysiące pacjentów korzystających z programu KOS-zawał w czterech szpitalach woj. śląskiego - podaje prof. Legutko.

Z kolei Klaudia Rogowska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach, w którym od KOS-zawał realizowany jest od 4 lat, zwraca uwagę, że pacjenci włączeni do tego programu w obserwacji 12-miesięcznej mają mniejszą liczbę incydentów sercowo-naczyniowych i mózgowo-naczyniowych aż o 40 proc. - Osiągnięto też wyraźną redukcję śmiertelności - mówiła nam dyr. Rogowska w czerwcu br.

- W moim przekonaniu KOS-zawał jest przede wszystkim sukcesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (przygotowało ten program - red.) oraz ośrodków kardiologicznych w woj. śląskim, na które przypada aż ponad 50 proc. świadczeń w ramach tego programu. Udział pozostałych województw w realizacji KOS-zawał to średnio tylko po ok. 10 proc. - podkreślał prof. Krystian Wita, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii w woj. śląskim na konferencji w Ustroniu dotyczącej kompleksowej opieki kardiologicznej (10 września).

Czytaj też:

Kryzys w polskiej kardiologii. Zmarło o 17 proc. pacjentów więcej RAPORT

Prof. Jankowski: KOS-zawał zwiększa szansę na szybki dostęp do rehabilitacji kardiologicznej

KOS-zawał jest także korzystny finansowo dla szpitali

Prof. Wita zaznacza również, że KOS-zawał jest korzystny nie tylko dla pacjentów, ale także stanowi dla szpitali źródło dodatkowego finansowania. -  Z moich rozmów z dyrektorami szpitali, ale i ordynatorami oddziałów wynika,  że nadal brakuje powszechnej, szczegółowej wiedzy w środowisku medycznym na temat zasad funkcjonowania programu KOS-zawał - powiedział prof. Krystian Wita.

Przypomnijmy, w skrócie, że zgodnie z ubiegłorocznym zarządzeniem prezesa NFZ:

  • Dla placówek, w których udział hospitalizowanych pacjentów z rozpoznanym ostrym zawałem serca objętych programem KOS-zawał wynosi co najmniej 60 proc. wszystkich hospitalizowanych pacjentów z tym rozpoznaniem, wartość produktów do rozliczenia hospitalizacji podnoszona jest wg współczynnika o wartości 1,02
  • Dla placówek, gdzie udział pacjentów, u których zrealizowano wszystkie świadczenia wynikające z indywidualnego planu leczenia zgodnie z założeniami KOS-zawał wynosi co najmniej 70% (wszystkich pacjentów objętych KOS-zawał, wartość produktów do rozliczenia hospitalizacji w zakresie KOS-zawał, podnoszona jest wg współczynnika o wartości 1,03.

Czytaj też: NFZ zmienia zarządzenie dot. umów w rodzaju leczenie szpitalne – świadczenia KOS-zawał

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum