PAP/Rynek Zdrowia | 10-07-2019 15:49

Eksperci: od września pilotaż koordynowanej opieki w niewydolności serca

Od września br. może rozpocząć się oczekiwany od wielu miesięcy pilotaż koordynowanej i kompleksowej opieki w zakresie niewydolności serca (KONS) - zapowiedziała w środę (10 lipca) na spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie prof. Jadwiga Nessler z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Aż 92 proc. wydatków związanych z leczeniem niewydolności serca przypada na hospitalizację Fot. Archiwum

Specjalistka zajmująca się leczeniem niewydolności serca wyjaśniła, że rozporządzenie dotyczące pilotażu Kompleksowej Opieki Nad Osobami z Niewydolnością serca (KONS) Ministerstwo Zdrowia opublikowało w listopadzie 2018 r., jednak trzeba było je doprecyzować w zakresie finansowania poszczególnych procedur medycznych ze środków NFZ.

- Otrzymałam dzisiaj zapewnienie w resorcie zdrowia, że pilotaż KONS będzie mógł ruszyć w wrześniu -  mówiła prof. Jadwiga Nessler, kierownik Oddziału Klinicznego Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II. Pilotaż rozpocznie się w kilku ośrodkach kardiologicznych w kraju, m.in. w Warszawie, Krakowie, Zabrzu i Gdańsku.

Służy on wypracowaniu systemu kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca po opuszczeniu szpitala, kiedy to mają się nimi zajmować lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, przychodni kardiologicznej oraz tzw. oddziałów dziennych. - Oddziały dzienne będą przyjmowały chorych, którzy nie kwalifikują się jeszcze do leczenia szpitalnego, ale wymagają specjalistycznej pomocy i zmodyfikowania terapii - wyjaśniała specjalistka.

Pierwsze oddziały dziennie dla pacjentów z niewydolnością serca powstały już w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, a od niedawna także w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym. - Chodzi o  zmniejszenie liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca, która jest bardzo kosztowna. Niestety, często jest tak, że chory opuszcza szpital i ma zgłosić się lekarza za 6 tygodni, tymczasem wraca do szpitala. Chcemy to zmienić - podkreśliła prof. Nessler.

Z danych przedstawionych podczas konferencji prasowej wynika, że w Polsce jest co najmniej 700-800 tys. osób z niewydolnością serca, ale podejrzewa się, że ich liczba może już zbliżać się do 1 mln. - Od 5 lat liczba chorych z tym schorzeniem zwiększa się w naszym kraju o 9 proc. rocznie. Choroba ta co roku jest powodem 194 tys. hospitalizacji, a wśród osób po 65. roku życia jest najczęstszym powodem pobytu w szpitalu - zaznaczyła specjalistka.

Podczas konferencji podkreślono, że za 10 lat niewydolność serca może być główną przyczyną zgonów wśród chorób sercowo-naczyniowych. Obecnie z powodu tego schorzenia umiera w Polsce około 60 tys. osób rocznie, a wszystkie choroby sercowo-naczyniowe co roku są przyczyną 172 tys. zgonów. Wcześniej główną ich przyczyną była choroba wieńcowa i zawały serca. Dzięki kardiologii interwencyjnej wielu chorych w ostrym zawale serca udaje się uratować, ale później często rozwija się u nich niewydolność serca.

Według dr hab. Agnieszki Pawlak z Kliniki Kardiologii Interwencyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie aż 92 proc. wydatków związanych z leczeniem niewydolności serca przypada na hospitalizację. - Pacjenci z tym schorzeniem gorzej się czują i pogarsza się ich jakość życia, często są zmęczeni i mniej wydolni fizycznie - dodała.

Zdaniem ekspertów stan chorych poprawia odpowiednie leczenie. Przede wszystkim stosowana jest farmakoterapia z użyciem takich leków jak inhibitory konwertazy i beta blokery oraz iwabradyna. Jeśli to nie pomaga - mówiła prof. Nessler - można zastosować elektroterapię, czyli kardiowertery-defibrylatory oraz terapię resynchronizującą, przywracającą prawidłową czynność elektryczną serca.

Podczas spotkania z dziennikarzami zaapelowano o refundację leku nowej generacji sakubitryl/walsartan, łączącego zalety inhibitora receptora angiotensyny II oraz inhibitora neprylizyny. Dr hab. Pawlak przypomniała, że jest on już dostępny we wszystkich krajach Unii Europejskiej, a w naszym kraju zyskał pozytywną opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

- Lek poprawia jakość życia pacjentów z niewydolnością serca, ale zmniejsza również o 20 proc. ryzyko hospitalizacji oraz zgonu - podkreśliła specjalistka. Dodała, że jego refundacja mogłaby się przyczynić do zmniejszenia kosztów leczenia tego schorzenia oraz kosztów pośrednich związanych np. z przedwczesnymi zgonami. Niewydolność serca - podkreślono - gorzej rokuje niż wiele nowotworów złośliwych, jedynie 30-50 proc. pacjentów przeżywa 5 lat.

Zbigniew Wojtasiński - PAP