• PARTNER SERWISUpartner serwisu

Debata ekspertów: polska kardiologia - osiągnięcia, wyzwania, rekomendacje

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 07 listopada 2018 09:59

O sukcesach polskiej kardiologii - nie tylko w perspektywie krajowej, ale i międzynarodowej - jak również o wyzwaniach i kwestiach, które nadal wymagają ogromu pracy rozmawiali wybitni kardiolodzy podczas jednej z sesji XIV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 23-24 października 2018 r.).

Debata ekspertów: polska kardiologia - osiągnięcia, wyzwania, rekomendacje

- Podczas swojego expose premier Mateusz Morawiecki wskazał kardiologię jako jeden z priorytetów działań rządu. Troska ta jest oczywiście odpowiedzią na zwiększającą się wciąż liczbę zgonów z powodu chorób serca, które nadal są pierwszą przyczyną zgonów w naszym kraju. Co roku z tego powodu umiera ok. 175 tysięcy Polaków - przypominał we wprowadzeniu do debaty „Polska kardiologia - osiągnięcia i wyzwania” prof. Piotr Ponikowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Serca Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, kierownik Kliniki Kardiologii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu.

Dlaczego warto inwestować w kardiologię
Na ile skutecznie leczymy dziś choroby kardiologiczne w Polsce i co jest największym problem naszych kardiologów? Brak dostępu do innowacyjnych terapii, a może coś zupełnie innego? Na to pytanie odpowiadał prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Instytutu Kardiologii w Warszawie.

- Sytuacja polskiej kardiologii jest dobra. Osiągnęliśmy sukces także w skali Europy. Aby utrzymać tę pozycję potrzebne są ogromne środki. Warto w kardiologię inwestować poważne nakłady, aby pomóc możliwie jak największej liczbie pacjentów - zauważył prof. Hryniewiecki. I dodał: - Polskie ośrodki dysponują zarówno sprzętem, jak i umiejętnościami w zakresie najnowszych technologii kardiologicznych. Chodzi jednak o to, aby dostępność pacjentów do tych metod była jak najszersza oraz żeby chorzy jak najszybciej trafiali do odpowiednich ośrodków. To pozwoli osiągać najlepsze wyniki leczenia przy możliwie najniższych kosztach.

- Nadal w systemie bardzo potrzebny jest rozwój codziennej, koordynowanej i kompleksowej opieki nad pacjentami po zawale serca oraz osób z niewydolnością serca. To wciąż poważne wyzwania. Musimy mu sprostać, aby nie niweczyć efektów wcześniejszego leczenia z zastosowaniem nowoczesnych procedur - podsumował prof. Tomasz Hryniewiecki.

6 procent, czyli dużo czy mało?
Uczestnicy sesji nawiązywali też do przyjętej niedawno ustawy, zgodnie z którą nakłady na służbę zdrowia mają w 2024 r. wynosić nie mniej niż 6% PKB (średnia dla krajów unijnych to dzisiaj 7,8%). - Pamiętajmy jednak, że obecnie mamy w Polsce jedne z najniższych wycen procedur w kardiologii, kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej w Europie - zaznaczali eksperci.

Na ile więc planowany budżet na poziomie 6% PKB będzie w stanie zagwarantować odpowiednią opiekę pacjentom kardiologicznymi w Polsce? Czy uzupełnienie funkcjonowania dużych publicznych ośrodków o działalność mniejszych prywatnych placówek jest skutecznym rozwiązaniem dla zapewnienia pacjentom dostępności do najwyższej jakości świadczeń kardiologicznych? O tym mówił podczas panelu prof. Paweł Buszman, prezes zarządu American Heart of Poland SA.

- Medycyna sercowo-naczyniowa jest wysoko kosztowo-efektywną dyscypliną, znakomicie przekładającą się na poprawę wskaźników rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego, w tym na wielkość PKB, ale także m.in. na wydłużenie okresu życia czy wydłużenie okresu życia w zdrowiu. Znane publikacje London School of Economics dowodzą, że zmniejszenie śmiertelności sercowo-naczyniowej o 5% oznacza wzrost PKB o 1%. W Polsce ten jeden procent PKB to kwota ok. 15 mld - przypominał prof. Buszman.

Szerokie pole do działania w małych miejscowościach
Wskazywał, że jeśli chodzi o umieralność z powodu chorób układu krążenia w grupie seniorów w wieku 70-80 lat, między Polską a Zachodem nie ma większych różnic. Największa dysproporcja pod tym względem występuje w grupie osób pomiędzy 45. a 65. rokiem życia, a więc wśród osób w szczycie aktywności zawodowej.

- Śmiertelność sercowo-naczyniowa w tej grupie wiekowej jest Polsce aż 2-3-krotnie wyższa niż np. we Francji lub Holandii - informował prof. Buszman. W tej właśnie populacji mamy największy potencjał do poprawy wskaźników umieralności. Możemy to osiągnąć poprzez przyspieszenie diagnostyki i leczenia chorób układu krążenia oraz wprowadzanie takich programów jak KOS-zawał (Kompleksowa Opieka nad Pacjentem po Zawale Serca) czy KONS (program Koordynowanej Opieki nad Pacjentem z Niewydolnością Serca), ale koniecznie z szeroką prewencją, gdyż najczęściej do niewydolności serca dochodzi, kiedy pacjent zbyt długo czeka np. na konsultację, diagnostykę czy terapię - zaznaczył prof. Buszman.

Zwracał uwagę, że większość ośrodków American Heart of Poland zlokalizowana jest w mniejszych ośrodkach, gdzie wcześniej dostęp o świadczeń kardiologicznych był bardzo ograniczony, a kontrakty nadal są niedofinansowane. - W pewnym momencie mieliśmy ok. 300 mln zł nadwykonań właśnie w tych małych miejscowościach - dodał prezes AHP. Podkreślał, że jego zdaniem konieczne jest włączenie placówek z poziomu sercowo-naczyniowego do tzw. sieci szpitali.

Z perspektywy konsultanta krajowego
Z prof. Buszmanem, w kwestii rozszerzenia sieci placówek kardiologicznych zgodził się prof. Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, kierownik Pracowni Elektrofizjologii Klinicznej Kliniki Kardiologii PUM w Szczecinie. - Bardzo ważne jest także to, aby te mniejsze ośrodki ściśle współpracowały z dużymi jednostkami o szerszym profil działalności. To właśnie pozwoli bardziej kompleksowo leczyć pacjentów kardiologicznych w jednym miejscu - mówił konsultant krajowy.

Odnosząc się do wydatków na kardiologię w Polsce w porównaniu z innymi krajami i dziedzinami medycyny, prof. Kaźmierczak zwracał uwagę, że te wcale nie są duże. - Nikt nie ma wątpliwości, że inwestowanie w wykrywanie oraz leczenie chorób sercowo-naczyniowych na możliwie wczesnym etapie jest opłacalne. Niestety, te schorzenia często wciąż są w Polsce diagnozowane zbyt późno, co powoduje, że część pacjentów w wieku produkcyjnym „wypada” z rynku pracy. To jest wyzwanie, które musimy podjąć - zaznaczył prof. Kaźmierczak.

Informował, że mamy w Polsce ok. 4 tys. kardiologów i pozornie ta liczba wydaje się wystarczająca. Niestety, rozmieszczenie tych specjalistów jest dalekie od optymalnego: - Kardiologów brakuje w mniejszych miejscowościach, zaś z ich swoistym „przesyceniem” mamy do czynienia w dużych ośrodkach miejskich. Z tym również musimy sobie poradzić - przyznał konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.

KOS-zawał - dziś i jutro
Część dyskusji dotyczyła podsumowania funkcjonującego od ponad roku Programu Kompleksowej Opieki nad Pacjentem po Zawale Serca (KOS-zawał). Specjaliści przypominali podczas panelu, że polscy chorzy w ostrej fazie zawału serca leczeni są na światowym poziomie, a śmiertelność pacjentów znacząco się zmniejszyła − z 25% jeszcze 30 temu do aktualnych 5%. Gorzej sytuacja wygląda ze śmiertelnością odległą - po roku i kilku latach po zawale - sięgającą 15-20% i więcej. Ten stan rzeczy ma poprawić właśnie KOS-zawał.

Program składa się z czterech modułów - interwencyjnego leczenia zawału mięśnia sercowego oraz - jeśli jest taka potrzeba - leczenia kardiochirurgicznego; elektroterapii (wszczepienia urządzeń stymulujących pracę serca); kompleksowej rehabilitacji kardiologicznej oraz kardiologicznej ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Dotychczasowy bilans programu KOS-zawał omówił prof. Piotr Jankowski z I Kliniki Kardiologii i Elektrokardiologii Inwazyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego CM UJ, sekretarz Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

- Obecnie program ten jest realizowany w ok. 50 ośrodkach. To mało, biorąc pod uwagę, że mamy w Polsce 150 placówek, w których leczeni są pacjenci z zawałam serca. Optymalnie każdym z tych ośrodków powinien być prowadzony KOS-zawał, gdyż jest to program nie tylko efektywny kosztowo , ale przede wszystkim ratujący życie - podkreślał prof. Jankowski.

Zwracał uwagą na duże zróżnicowanie regionalne dotyczące zainteresowania programem - np. w województwach śląskim i mazowieckim jest on prowadzony aż w dziewięciu ośrodkach, w woj. dolnośląskim w siedmiu placówkach. - Są też województwa, w których KOS-zawał prowadzą pojedyncze, duże ośrodki. Niestety, mamy też regiony, w których ten program w ogóle nie jest realizowany, np. w województwach: podkarpackim, świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim i pomorskim - podawał ekspert.

- Miesięcznie do programu włączanych jest średnio ok. 1 tys. pacjentów. Obecnie objętych nim jest kilkanaście procent pacjentów po zawale serca. Już teraz widzimy, że jednym z efektów KOS-zawał jest znaczące zmniejszenie opóźnienia rozpoczęcia rehabilitacji po wypisie ze szpitala - z mediany wynoszącej 53 dni do okresu poniżej 14 dni - informował prof. Jankowski.

Sukces PTK, porażka systemu?
Funkcjonowanie programu KOS-zawał na przykładzie dużego szpitala klinicznego, jakim jest Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach podsumował prof. Krystian Wita, p.o. zastępcy dyrektora ds. lecznictwa GCM, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii. Przyznał, że program jest bardzo dobry i może być „polską marką eksportową”, ale zakres wdrażania tego modelu wciąż jest zbyt mały.

- W ciągu pierwszego półrocza 2018 r. do programu wprowadzono tylko 6,5 tys. pacjentów. Tylko, bo w tym samym czasie odnotowano w kraju prawie 47 tysięcy zawałów serca. Stworzenie KOS-zawał jest więc na pewno sukcesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, bo pacjenci, którzy weszli do programu są z niego zadowoleni. Jednak słabe tempo wdrażania tego modelu jest na razie porażką systemu - stwierdził prof. Krystian Wita.

W jego opinii są dwa powody tego stanu rzeczy: - Do programu mogą przystąpić tylko ośrodki będące w tzw. sieci szpitali. W ten sposób wykluczono z jego realizacji ok. 50 ośrodków kardiologii interwencyjnej, a tym samym ich pacjentów. Po drugie spada entuzjazm do wdrażania tego programu w dużych jednostkach klinicznych, które od początku chętnie włączały się do KOS-zawał. Pozbawione jednak zostały współczynnika 1,1 w finansowaniu leczenia pacjentów po zawale, czyli 10-procentowego dodatku w kontraktowaniu tych świadczeń - tłumaczył prof. Wita.

Rehabilitacja kardiologiczna
O znaczeniu rehabilitacji kardiologicznej dla pacjenta mówił dr Zbigniew Eysymontt dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji, członek zarządu Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku PTK. - Można w skrócie powiedzieć, że kardiologia interwencyjna i kardiochirurgia ratują życie, natomiast rehabilitacja kardiologiczna umożliwia dalsze życie po wypisie ze szpitala. Rehabilitacja jest jedynym elementem w systemie, kiedy pacjent może zatrzymać się na dłużej i przez kilka tygodni mieć do swojej dyspozycji zespół specjalistów z różnych dziedzin - tłumaczy dr Eysymontt.

- Rehabilitacja kardiologiczna stwarza możliwość przygotowania pacjenta między innymi do zmiany trybu życia, sposobu odżywiania, aktywności fizycznej. Możemy to zrobić, ponieważ mamy na to czas, zespół profesjonalistów, metodę i kompleksowość - wyliczał specjalista.

Dodał, że w Polsce tylko ok. 30% pacjentów wymagających rehabilitacji kardiologicznej otrzymuje na nią skierowanie. KOS-zawał stwarza szansę, że ten odsetek będzie znacznie wyższy.

Pilotaż KONS jeszcze w tym roku
W Polsce ok. 1 mln osób choruje na niewydolność serca, a w całej Europie − blisko 15 mln. Tylko w naszym kraju zagrożonych rozwojem tej choroby jest ok. 12 mln ludzi. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne we współpracy z Ministerstwem Zdrowia przygotowało program Koordynowanej Opieki nad Pacjentem z Niewydolnością Serca (KONS).

Pilotaż tego programu ruszy jeszcze w tym roku. - To bardzo ważne, abyśmy wdrażanie nowych rozwiązań organizacyjnych poprzedzali właśnie ich pilotażami - zaznaczył podczas debaty prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przypominając, że jednym z elementów programu KONS będzie kilka tzw. centrów doskonałości.

- Do zadań tych ośrodków, mających już duże doświadczenie w leczeniu chorych z niewydolnością serca, będzie, między innymi, należało sprawdzenie, jak w polskich warunkach, w węższej populacji chorych sprawdzają się nowe metody terapeutyczne - zarówno pod kątem klinicznym, jak i kosztowo-efektywnym - tłumaczył prezes elekt PTK

Musimy analizować bazy danych
O znaczeniu rzetelnej analizy dużych baz danych oraz prowadzeniu rejestrów medycznych w kardiologii mówił podczas sesji prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Podkreślał, że na rejestry medyczne trzeba patrzeć z trzech perspektyw: - Rejestry służą do analiz: naukowych, systemowych oraz - w trzeciej perspektywie - do analizy, a także oceny leczenia - wyliczał ekspert i dodał, że swoistym ideałem w tworzeniu rejestrów jest połączenie tych trzech elementów.

- Rejestry wreszcie zaczęły być w Polsce doceniane, gdyż po dekadzie gromadzenia ogromnej liczby danych w systemie, nastąpiła dekada ich rzetelnego analizowania. Znaczenie rejestrów medycznych będzie wzrastało także dlatego, że klasyczne badania randomizowane mają pewne ograniczenia związane z włączaną do nich populacją - powiedział prof. Gąsior.

Nawiązując do KOS-zawał specjalista zaznaczył, że efekty tego programu mogą być mierzalne właśnie dzięki rejestrom: - Określiliśmy, poprzez funkcjonujące już rejestry w kardiologii - całą ścieżkę pacjenta, m.in. liczbę chorych poddawanych rehabilitacji kardiologicznej czy liczbę i terminy wykonywania u pacjentów powtórnej rewaskularyzacji. Niebawem poznamy mierniki KOS-zawał, w tym chociażby odsetek pacjentów, którzy po zakończeniu tego programu rzucili palenie czy osiągają docelowe wartości cholesterolu LDL - zapowiedział prof. Mariusz Gąsior.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum