Będą zmiany w programie kompleksowej opieki nad pacjentami po zawale

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 16 marca 2018 12:44

Programem kompleksowej opieki nad pacjentami po zawale serca (KOS-zawał) objęto dotychczas nie więcej niż 1 tys. osób. - To znacznie mniej niż planowano. Program jest bardzo potrzebny, ale wymaga zmian - podkreślają eksperci.

Maciej Miłkowski, zastępca prezesa ds. finansowych NFZ; FOT. PTWP

Program KOS-zawał wprowadzono ponad pół roku temu. Miał, między innymi, ułatwić pacjentom po zakończeniu hospitalizacji skorzystanie z wizyty ambulatoryjnej u kardiologa i przyspieszyć dostęp do rehabilitacji.

Korzysta zbyt mało pacjentów
Podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (HCC 2018) prof. Krystian Wita, p.o. zastępcy dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach wskazywał, że, pieniądze przeznaczone na KOS-zawał nie są dodatkowymi środkami, ale do pewnego stopnia zostały wyjęte z finansowania leczenia ostrego zawału mięśnia sercowego.

- Nadal też liczba pacjentów objętych tym programem jest znacznie niższa od pierwotnie planowanej. W dokumencie AOTMiT przewidywano, że będzie to 38 proc. pacjentów z zawałem serca - przypominał prof. Wita w trakcie sesji „Organizacja opieki medycznej nad pacjentami po zawale serca i udarze mózgu” w ramach HCC 2018 (Katowice, 8-10 marca).

- Przyjmując, że rocznie w Polsce leczymy ok. 80 tys. osób z zawałem, to z programu KOS-zawał powinno korzystać ok. 32 tys. tych pacjentów w skali roki, a więc po pierwszym kwartale bieżącego roku - od 8 do 9 tys. osób. Tymczasem na razie tą opieką objęto nie więcej niż 1 tys. chorych - informował.

Są moduły, będą fazy?
- Mimo trudności, w naszym ośrodku (Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach - red.) wprowadzamy kolejnych pacjentów do tego programu. Obecnie jest ich ok. 250. Jednocześnie prowadzimy w gronie specjalistów dyskusje nad tym, co należy poprawić w funkcjonowaniu KOS-zawał. Na szczęście te zmiany będą wprowadzane od 1 lipca br. - powiedział dyrektor Wita.

Dodał, że - prawdopodobnie od lipca br. - elementy tego programu nie będą już nazywane modułami, ale zastąpią je fazy - leczenia, opieki oraz opieki ambulatoryjnej.

Jakie są obecnie główne ograniczenia w realizacji KOS-zawał? - Na razie ten program prowadzą wyłącznie szpitale będące w sieci, przede wszystkim duże jednostki uniwersyteckie, w których jest najwięcej pacjentów z zawałami serca - mówił prof. Wita.

- Placówki te za leczenie chorych z zawałami mają wyższy współczynnik kontraktów - według współczynnika 1,1. Ale kosztem tych właśnie środków szpitale akademickie obejmują pacjentów programem KOS-zawał. Od połowy roku ten współczynnik ma być jednak przywrócony jednostkom uniwersyteckim - zaznaczył.

- Drugim słabym elementem tego programu jest tzw. wizyta koordynująca, która musi, zgodnie z przepisami, nastąpić między 6. a 10. dniem od wejścia do programu. Niestety, tak sztywne określenie terminu sprawia, że wielu pacjentów musiało zostać wycofanych z KOS-zawał - konstatował prof. Krystian Wita.

Kryteria wejścia do sieci zostaną zmodyfikowane
Maciej Miłkowski, zastępca prezesa ds. finansowych NFZ przypomniał, że każdy pacjent mający wskazania do korzystania z programu KOS-zawał, objęty jest świadczeniami nielimitowanymi, rozliczanymi dodatkowo, poza dotychczasowym kontraktem na leczenia ostrych zespołów wieńcowych.

Czytaj także: KOS-zawał - jak nam się udaje realizować ten program

- Zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami, NFZ zapewnia finansowanie programu KOS-zawał adekwatnie do tego, co sprawozdają nam świadczeniodawcy - powiedział Maciej Miłkowski.

Odniósł się także do zastrzeżeń środowiska medycznego dotyczących formalnego ograniczenia programu KOS-zawał wyłącznie do lecznic, które są w sieci szpitali. - Niewykluczone, że ten problem zostanie rozwiązany w ramach nowelizacji rozporządzenia w sprawie kryteriów kwalifikowania do sieci szpitali - zapowiedział.

Pytanie o finansowanie
Dodał, że być może zmieniony będzie też - obecnie „sztywny” zapis - zgodnie z którym pacjent, aby zostać objęty programem KOS-zawał, musi trafić do kardiologa na tzw. wizytę koordynującą między 6. a 10. dniem od wejścia do programu.

- Wychodzimy z założenia, że nie jest to problem medyczny, ale przede wszystkim organizacyjny. Pacjent z różnych powodów może nie dojechać na wizytę i szkoda byłoby, aby tylko z tego powodu wypadł z programu kompleksowej opieki po zawale serca - przyznał wiceprezes NFZ.

- Czy nie warto pomyśleć o tym, aby ścieżka opieki koordynowanej była jedyną formą finansowania leczenia pacjentów z zawałem serca? - pytał przedstawiciela NFZ dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu, były przewodniczący Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

- Jeśli ten program okaże się skuteczny, oczywiście powinien być konsekwentnie realizowany - odpowiedział Maciej Miłkowski.

W opinii prof. Adama Witkowskiego, kierownika Kliniki Kardiologii i Angiologii Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezesa elekta Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, dotychczasową realizację programu KOS-zawał można potraktować jako pilotaż.

- Najpierw musimy dysponować konkretnymi liczbami. Jeżeli twarde dane wskażą, że dzięki temu programowi ewidentnie spada śmiertelność, można rozważyć objęcie nim wszystkich chorych z zawałem serca - stwierdził prezes elekt PTK.

Pilotaż programu dotyczący niewydolności serca
- Z perspektywy naszego ośrodka KOS-zawał wygląda na razie słabo. Od wdrożenia programu zostało nim u nas objętych ok. 30 osób. Biorąc pod uwagę liczbę leczonych w naszym Instytucie pacjentów z zawałami, do programu kompleksowej opieki powinno trafiać 2-3 razy więcej chorych niż obecnie - mówił prof. Witkowski.

Zwracał uwagę, że tak niska liczba pacjentów obejmowanych tym programem wynika przede wszystkim z jego mankamentów natury finansowej. Przypomniał, ponadto, że trwają już prace nad stworzeniem narodowego programu kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca.

- To właśnie niewydolność serca jest „ostatecznym zabójcą” pacjentów z chorobami serca - głównie z chorobą niedokrwienną. Zapewne część tych pacjentów trafi do programu KOS-zawał, ale wprowadzenie osobnego programu dotyczącego niewydolności serca jest konieczne, ponieważ tych pacjentów jest bardzo dużo - tłumaczył prof. Witkowski.

Ze środków budżetowych
- Koordynowana opieka nad chorymi z niewydolnością serca ma być wdrożona prawdopodobnie jeszcze w tym roku, na początku w formie pilotażu, jednak mającego objąć stosunkowo dużą liczbę pacjentów - szacuje się, będzie ich kilkanaście tysięcy - informował profesor.

Pilotaż ma być realizowany w kilku wybranych ośrodkach, stanowiących regionalne centra całego programu. To placówki, które - jak podkreślał prof. Witkowski - zapewniają chorym nie tylko leczenie - od farmakologicznego po przeszczepienie serca - ale też rehabilitację.

- Te regionalne ośrodki będą mogły zawierać umowy z placówkami opieki ambulatoryjnej oraz POZ. Program pilotażowy ma trwać rok i - zgodnie z planami - będzie finansowany w ramach budżetowego grantu, nie ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia - podsumował prof. Adam Witkowski.

***

Przypomnijmy, że program KOS-zawał składa się z czterech modułów:
• interwencyjnego leczenia zawału mięśnia sercowego oraz - jeśli jest taka potrzeba - leczenia kardiochirurgicznego
• elektroterapii (wszczepienia urządzenia stymulującego pracę serca)
• kompleksowej rehabilitacji kardiologicznej
• ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (kardiologicznej).

To rozwiązanie ma na celu, między innymi, dodatkowo gratyfikowane: ułatwienie pacjentom po zakończeniu hospitalizacji skorzystania z wizyty ambulatoryjnej u kardiologa (powinna nastąpić do sześciu tygodni po wypisie); przyspieszenie dostępu do rehabilitacji kardiologicznej osobom, które naprawdę jej wymagają.

Już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl relacja z części dotyczącej udarów podczas sesji „Organizacja opieki medycznej nad pacjentami po zawale serca i udarze mózgu” w trakcie HCC 2018.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum