• GINEKOLOGIA I POŁOŻNICTWO

  • Start

Z turystyki in vitro do Polski korzystają Brytyjczycy, Niemcy, a nawet Dubajczycy

Autor: Rynek Zdrowia • • 13 lutego 2017 14:01

Polska staje się coraz popularniejszym kierunkiem turystyki medycznej dla osób mających problemy z płodnością. Leczenie nad Wisłą najczęściej wybierają Niemcy, Brytyjczycy, Amerykanie, Rosjanie, a od niedawna także obywatele Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Nigerii czy Tanzanii. Powód jest banalny - procedura jest u nas o wiele tańsza.

Z turystyki in vitro do Polski korzystają Brytyjczycy, Niemcy, a nawet Dubajczycy
Leczenie niepłodności metodą in vitro w Polsce jest nawet o 40-60 proc. tańsze niż za granicą.Fot. Gyncentrum

Już 4 proc. globalnego ruchu turystyki medycznej przypada na leczenie niepłodności. To obecnie jedna z pięciu najczęstszych procedur medycznych, która skłania do leczenia poza granicami kraju. Także w Polsce turystyka in vitro rośnie w siłę. Obok leczenia stomatologicznego i zabiegów chirurgii plastycznej, leczenie niepłodności to najczęstszy powód, dla którego Polskę odwiedzają turyści medyczni.

Powód? Leczenie w Polsce jest nawet o 40-60 proc. tańsze niż za granicą. Tak jest np. w przypadku Niemiec, gdzie za jeden cykl leczenia in vitro trzeba zapłacić średnio 26 tys. złotych. Jeszcze drożej jest w Wielkiej Brytanii - tam koszt zabiegów waha się od 25 do 30 tys. złotych. W USA pacjenci muszą się przygotować na wydatek rzędu 44 tys. zł.

Dla porównania obcokrajowcy w Polsce wydają na leczenie średnio 14-15 tys. zł (koszt jednego cyklu). 

Najwięcej jest Brytyjczyków
Wśród turystów medycznych leczonych w Katowicach największą grupą są Brytyjczycy - stanowią aż 19 proc. pacjentów, 18 proc. turystów in vitro pochodzi z Niemiec, a 9 proc. ze Stanów Zjednoczonych. Po 8 proc. proc. przypada na Szwecję i Francję, a 6 proc. na Rosję.

Przybywa także pacjentów spoza Europy i USA. Już 6 proc. pacjentów pochodzi ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a 8 proc. z krajów afrykańskich, głównie Nigerii, Tanzanii i Wybrzeża Kości Słoniowej.

Także poziom leczenia, dostępność rozwiązań i skuteczność zabiegów, a nie tylko ceny sprawiają, że od kilku miesięcy Polska jest coraz bardziej zauważalnym kierunkiem turystyki in vitro konkurując, m.in. z Hiszpanią, Czechami czy Węgrami.

Obcokrajowcy, którzy zdecydowali się leczyć w Polsce, aż w 55 proc. przypadków wybierali zabiegi in vitro (IVF), w 45 proc. zabiegi IVF z dawstwem komórek jajowych, zaś w 5 proc. leczenie obejmowało wyłącznie inseminację - wynika z danych Gyncentrum.

Najliczniejszą grupą pacjentów, którzy przyjeżdżają do Polski stanowią pacjenci, dla których wizyta w Polsce jest już kolejną próbą. Mają oni już za sobą leczenie in vitro w swoim kraju, które zakończyło się niepowodzeniem.

Skąd ten ruch?
Na leczenie do Polski obcokrajowcy trafią przede wszystkim poprzez specjalne strony internetowe promujące usługi za granicą. Często pośredniczą one w organizacji wizyt, dostarczają także opinii pacjentów o leczeniu, są również źródłem wiedzy o ośrodkach.

Szacuje się, że blisko 40 proc. pacjentów trafia do Polski właśnie tymi kanałami. Najczęściej jednak klienci zagraniczni kontaktują się z klinikami bezpośrednio po tym, jak natrafili na informacje o klinice w mediach społecznościowych, forach czy reklamach.

- Coraz częstsze wizyty obcokrajowców w Polsce weryfikują treści zastane w sieci. Jesteśmy dziś nawet lepiej postrzegani za granicą niż się opisujemy. Obcokrajowcy w polskich klinikach doceniają przede wszystkim jakość leczenia, fachowość lekarzy, dostęp do nowoczesnego leczenia i technologii, a także poziom opieki, o wiele wyższy nić w ich rodzimym kraju - mówi Olga Berisha, specjalista ds. turystyki medycznej Kliniki Gyncentrum.

Rynek turystyki medycznej w Polsce należy do najbardziej rozwojowych w Europie. Według danych PwC w Europie Środkowo-Wschodniej rynek ten rozwija się w tempie 12-15 proc. rocznie. Polskę rocznie odwiedza już 400 tys. zagranicznych pacjentów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum