• GINEKOLOGIA I POŁOŻNICTWO

  • Start

Standardy okołoporodowe. Czy są szpitale, w których zostały w pełni wdrożone?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 02 maja 2013 06:33

Dwa lata temu w życie weszło rozporządzenie określające standardy opieki okołoporodowej. Okazuje się jednak, że część praw jakie zyskały na ich mocy rodzące często pozostaje jedynie na papierze. Powodów tej sytuacji jest kilka: brak znajomości przepisów zarówno po stronie ciężarnych jak i części personelu medycznego, brak środków na wdrożenie standardów oraz... bariera mentalna przed zmianami.

Standardy okołoporodowe. Czy są szpitale, w których zostały w pełni wdrożone?
Mowa o rozporządzeniu ministra zdrowia obowiązującym od kwietnia 2011 r. ws. standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem (Dz.U.12.1100 z 4 października br.).

Na jego mocy rodząca może wskazać miejsce porodu (także poza szpitalem) i osoby sprawujące opiekę medyczną. Możliwością prowadzenia ciąży objęto także położne.

Kobieta wybierając się do szpitala może zabrać ze sobą tzw. plan porodu, w którym określi swoje preferencje, m.in. w sprawie pozycji, w jakiej chce rodzić lub procedur pozwalających na przyspieszenie narodzin, metod łagodzenia bólu. W rozporządzeniu zapisano także zalecany zakres świadczeń profilaktycznych w poszczególnych okresach ciąży. W 2012 r. standardy zostały znowelizowane - wprowadzono m.in. przepis promujący naturalne karmienie.

Według Fundacji Rodzić po Ludzku z wdrożeniem standardów mamy w kraju wciąż problem. Wskazują na to wyniki raportu Fundacji z monitoringu wdrażania nowych standardów okołoporodowych w wybranych placówkach w woj. mazowieckim.

Wygrywa rutyna
Pod koniec 2012 r., czyli półtora roku po wprowadzeniu rozporządzenia określającego standardy okołoporodowe, w 10 szpitalach w regionie przeprowadzono ankiety z ordynatorami oddziałów położniczych, personelem oddziałów oraz pacjentkami-młodymi matkami, a także całodzienne obserwacje pracy oddziałów.

Jak mówi nam Joanna Pietusiewicz, prezes Fundacji, z monitoringu placówek wynika, że standardy traktowane są lekceważąco, a nie jako obowiązujące prawo.

- W żadnym z monitorowanych szpitali standardy nie zostały wdrożone w pełni. Praktyką wciąż jest rutynowe nacinanie krocza, przebijanie pęcherza płodowego, parcie kierowane oraz pozycja na wznak w trakcie parcia, brak możliwości swobodnego poruszania się w czasie porodu - wylicza prezes.

Jej zdaniem monitoring pokazał, że najlepszą znajomością nowych standardów wykazują się położne, które jednak nie są w stanie ich realizować, bo np. nie mogą kierować ciężarnej na badania. Mają też ograniczone możliwości podnoszenia swoich kwalifikacji, wobec czego często stosują wyuczone przed latami procedury, które obecnie niekiedy są sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną.

Dodaje: - Najmniejszą znajomość standardów mają natomiast ordynatorzy oddziałów, którzy są odpowiedzialni za ich wdrożenie. Większość personelu w monitorowanych szpitalach postrzega rozporządzenie jako niepotrzebny nikomu dokument, dający kobiecie zbyt wysokie kompetencje.

Nieświadome rodzące
Zdaniem prof. Bogdan Chazana, dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny SPZOZ w Warszawie, gros zapisów zawartych w  standardach nie powinno nastręczać kłopotów szpitalom. Standardy te są bowiem pewnym kompromisem między oczekiwaniami społecznymi a realiami. - Decydującą rolę nie odgrywa tu wcale wyposażenie placówki, lecz nastawienie personelu medycznego - podkreśla w rozmowie z nami profesor.

Dorota Karkowska z mazowieckiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych mówi nam, że kobiety nie wiedzą o istnieniu nowych standardów, a przez to nie są również w stanie egzekwować swoich praw i pozostają bierne. - Nie wiedzą, że chociażby wielokrotne badania przez różne osoby z personelu medycznego, uwagi personelu medycznego dotyczące zachowań rodzącej, a nawet niedbanie o to, aby rodziła nie widziana przez osoby postronne stanowi naruszenie jej prawa - wyjaśnia prawniczka. 

Ewa Masełkowska-Stępnik, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Konsultantów i Doradców Laktacyjnych zwracała nam wcześniej uwagę, że problemem w szpitalach jest też wdrożenie części standardów nakładających na szpitale obowiązek promocji naturalnego karmienia.

Jak zaznaczała, w kraju brakuje doradców laktacyjnych, którym można by to zadanie powierzyć; np. w Poznaniu na cztery szpitale z oddziałami położniczymi zatrudnia ich tylko jeden. Wydaje się też mało prawdopodobne by położne, które chociaż są w tym zakresie przeszkolone, były w stanie pogodzić doradztwo z resztą swoich obowiązków.

Tam potrafili
W opinii lekarzy specjalistów ze standardami jednak nie jest tak źle. Zdaniem prof. Stanisława Radowickiego, krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii i położnictwa, wielu lekarzy szereg tych przepisów stosowało jeszcze przed wejściem w życie standardów. Konsultant zwraca jednak uwagę, że standardy dotyczą porodów fizjologicznych. W pozostałych przypadkach kobieta nie jest już nimi objęta.

W kraju obecnie aż 36 proc. dzieci rodzi się przez cesarskie dzieci, a w niektórych placówkach w ten sposób na świat przychodzi nawet ponad 90 proc. niemowląt. 

W Szpitalu Specjalistycznym św. Zofii w Warszawie procedury określone jako standardy okołoporodowe wdrażane były zanim weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia. Dlatego jak mówi nam mgr Barbara Pilucik, kierownik bloku porodowego Szpitala św. Zofii, wprowadzenie zmian w związku wejściem w życie rozporządzenia przebiegało zdecydowanie łagodnie.

- Samodzielność położnych, aktywne prowadzenie porodu (I i II okresu), umożliwienie rodzącym przyjmowania dowolnych pozycji w porodzie, brak rutynowego nacinania krocza, niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu, co najmniej dwugodzinny kontakt „skóra do skóry" matki i noworodka oraz edukacja przedporodowa w szkołach rodzenia prowadzonych przez położne, to wynik pracy wielu poprzednich lat - podkreśla Pilucik.

Jak dodaje mgr Edyta Dzierżak-Postek, kierownik Przyszpitalnego Domu Narodzin w Szpitalu św. Zofii, nowością było stworzenie projektu zwanego Zieloną Linią, umożliwiającego świadczenie przez położne samodzielnej opieki nad kobietą w fizjologicznym porodzie. W wyniku dalszych zmian został on udoskonalony i przekształcony w Przyszpitalny Dom Narodzin oraz oddział położniczy prowadzony samodzielnie przez położne.

Nasze rozmówczynie przyznają jednak, że pomimo wielu osiągnięć w realizacji rozporządzenia personel boryka się z licznymi problemami wynikającymi z braku kompatybilności tego aktu prawnego z innymi przepisami obowiązującymi w placówkach opieki medycznej.

Położne - ile samodzielności?
Według Barbary Pilucik, rozporządzenie dotyczące standardów okołoporodowych jest niezgodne na przykład z rozporządzeniem dotyczącym dokumentacji medycznej.

Położna, w świetle Ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej z roku 1996 oraz rozporządzenia dotyczącego opieki okołoporodowej, może samodzielnie sprawować opiekę nad kobieta w fizjologicznej ciąży, porodzie i połogu. Nie ma jednak prawa (zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z dnia 7 listopada 2007 r. w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych udzielanych przez pielęgniarkę albo położną) samodzielnie bez zlecenia lekarskiego, autoryzować wpisów dotyczących sprawowanej opieki nad kobietą.

W opinii Edyta Dzierżak-Postek także Narodowy Fundusz Zdrowia nie dostrzega obowiązującego od dwóch lat rozporządzenia. Żadne ze świadczeń związanych z opieką nad rodzącą samodzielnie sprawowaną przez położną, na przykład poród w Domu Narodzin lub poród w domu, nie znalazło się w pakiecie świadczeń refundowanych przez tą instytucję.

Położna nie ma prawa zlecić żadnych, nawet podstawowych badań laboratoryjnych, bez autoryzacji lekarza. NFZ nie refunduje kosztów takiego badania. Podanie każdego leku, nawet tego który położna ma prawo podać pacjentce w szczególnych sytuacjach zgodnie z Ustawą o zawodzie położnej, musi być zlecona na piśmie przez lekarza.

Prof. Bogdan Chazan zwraca też uwagę na inny problem jaki przyniosło rozporządzenie. - W standardach zapisano, że każda ciężarna począwszy od 41. tygodnia ciąży powinna być hospitalizowana. Gdyby wszystkie takie kobiety trafiły na oddziały okazałoby się, że brakuje dla nich łóżek.  Dotkliwie odczułby to też NFZ - podkreśla profesor i dodaje, że oczywiście w takim przypadku pacjentka wymaga opieki, ale jeżeli ciąża rozwija się prawidłowo wydaje się niezasadne kładzenie jej w szpitalu.

Dodaje: - Taki przymus hospitalizacji może tylko przyczynić się do zwiększenia liczby cesarek i indukcji porodów, a przecież w zamyśle standardy mają odmedykalizować opiekę nad ciężarnymi.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum