Przyszli rodzice domagają się odgórnych decyzji uwalniających porody rodzinne

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 16 maja 2020 07:00

- Zakaz porodów rodzinnych w Polsce jest niezwykle krzywdzący dla przyszłych mam, ojców a także mających przyjść na świat dzieci - twierdzą organizatorzy akcji "Rodzimy razem". Aby to zmienić zwarli szyki w mediach społecznościowych i zaczęli walczyć o swoje prawa w czasach koronawirusa. Konsultanci krajowi nieco złagodzili zalecenia.

Fot. Shutterstock

Chociaż efekt ich działań przerósł najśmielsze oczekiwania, gdyż dziś już blisko 80 szpitali w Polsce przywróciło "wspólne porody" oni uważają, że to za mało. Dlaczego? Ponieważ zgodnie z najnowszymi zaleceniami o możliwości przywrócenia porodu rodzinnego decydują dyrektorzy placówek. Problemem pozostają też cesarskie cięcia, przy których obecność ojca jest niemożliwa. 

- Nadal walczymy! Walczymy o siebie, o nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, o tatusiów na porodówkach, o to, żeby nasze dzieci mogły od razu poznać oboje rodziców, o to, aby tata mógł być świadkiem i aktywnym uczestnikiem cudu narodzin naszego wspólnego dziecka - piszą na Facebooku.

Zakaz, którego nie było
Przypomnijmy. Porody rodzinne zostały wstrzymane po wydanych 19 marca nowych zaleceniach odnośnie organizacji pracy oddziałów położniczo-ginekologicznych w sytuacji epidemiologicznej związanej z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. W obawie przed epidemią koronawirusa zalecenia przedstawili konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Krzysztof Czajkowski i konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii prof. Mirosław Wielgoś.

"Z powodu stanu zagrożenia epidemicznego zawieszeniu podlegają odwiedziny w oddziałach położniczo-ginekologicznych, w tym obecność osób towarzyszących przy porodach. Należy umożliwić pacjentkom kontakt z najbliższymi przy pomocy ich własnych urządzeń elektronicznych" - podano wówczas w zaleceniach.

Ponad miesiąc później (29 kwietnia) minister zdrowia Łukasz Szumowski zapytany podczas konferencji prasowej o to, kiedy zostaną przywrócone porody rodzinne wyjaśnił, że odgórnego zakazu porodów rodzinnych nigdy nie było.

Do kwestii tej odnieśli się też ponownie (30 kwietnia) konsultanci krajowi, którzy wyjaśnili, że biorąc pod uwagę aktualną sytuację epidemiologiczną i rosnącą liczbą odnotowywanych w Polsce przypadków COVID-19, mając na uwadze zdrowie kobiet rodzących oraz personelu medycznego, nadal nie zalecają łagodzenia ograniczeń dotyczących opieki w zakresie położnictwa i ginekologii, w tym porodów rodzinnych.

Profesorowie zaznaczyli jednak, że ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej przy porodzie podejmuje dyrektor podmiotu leczniczego.

Inicjatorzy akcji "Rodzimy Razem" to osiem młodych osób (Joanna Tereszczuk, Ewa Bysiak, Nastazja Szwacka, Karolina Korsan - Kumińska, Aleksandra Dawidziak - Pakuła, Daniel Pakuła, Natalia Niedziela i Natalia Juska), które, jak same mówią o sobie, nie pełnią ważnych funkcji państwowych, są "zwykłymi" obywatelami, którzy postanowili zrobić coś niezwykłego.

- Nasza akcja jest odpowiedzią na krzywdzący zakaz porodów rodzinnych w Polsce. Inicjatywa "Rodzimy Razem" ma na celu zmianę procedur dotyczących opieki okołoporodowej w dobie koronawirusa, a konkretnie przywrócenie obecności osoby bliskiej przy porodzie - zaznaczają.

Zasypali szpitale mailami: chcemy być razem, to nasze prawo
Tłumaczą jak przebiegała akcja: - Nasze działania opierały się na wysyłaniu wiadomości z użyciem poczty elektronicznej do dyrektorów oraz personelu oddziałów ginekologiczno - położniczych wszystkich szpitali w Polsce, wojewodów, prezydentów miast wojewódzkich, posłów, posłanek, celebrytów, różnorodnych organizacji. Nasze wiadomości trafiły również do konsultantów krajowych oraz Ministerstwa Zdrowia, czyli osób w głównej mierze odpowiedzialnych za dostęp do porodów rodzinnych.

Napisali list otwarty do ministra zdrowia oraz konsultantów krajowych w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz perinatologii, który był szeroko udostępniany na platformie Facebook. W późniejszym czasie założyli również grupę na portalu Facebook zrzeszająca osoby zabiegające  o powrót porodów rodzinnych, a następnie funpage, który zyskał już popularność.

W liście otwartym do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego pisali krytycznie: "#niejestembohaterka. (…) To Pan, Panie Ministrze powinien dać radę. To Pan, powinien zapewnić nam, kobietom odpowiednią opiekę okołoporodową i prawo do wsparcia, kiedy najbardziej tego potrzebujemy."

Przekonywali, że doceniają rolę położnych i lekarzy, ale jednak "to osoba towarzysząca w znacznej mierze wspomaga nasze zdrowie psychiczne, pomaga się uspokoić, umiejętnie nas wspiera, co wpływa na przebieg samego porodu". Inicjatorzy akcji podkreślali też "istotę pierwszego kontaktu ojca z nowonarodzonym dzieckiem w kontekście rozwoju procesu ojcostwa".

Tłumaczyli, że rozumieją jak ogromne znaczenie ma w dobie koronawirusa bezpieczeństwo matki i dziecka, "stąd dążymy do powrotu porodów rodzinnych z zachowaniem środków ochrony".

 W ocenie inicjatorek akcji, działania które rozpoczęły już zmieniły sytuację. Dzięki nim już w części szpitali w Polsce porody zostały przywrócone. Na stronie "Rodzimy razem", każdego dnia przybywa placówek, których dyrektorzy zdecydowali się wznowić porody rodzinne. Lista wydłuża się z dnia na dzień; 15 maja o godz. 11.59 było ich już 78.

- Zarówno wiadomości mailowe, jak i list otwarty, grupa Facebook, czy fanpage przyniósł rozgłos i spowodował, iż osoby odpowiedzialne za te decyzję musiały pochylić się nad tą sprawą - przekonują, podkreślając rolę mediów społecznościowych.

5 maja działania młodych rodziców zaowocowały kolejnymi zaleceniami ww. konsultantów odnośnie porodów rodzinnych. Wprawdzie nadal nie zalecili oni porodów rodzinnych, jednak, określili warunki, jakie powinny być spełnione, aby takie porody mogły się odbyć. Wśród nich była ankieta epidemiologiczna,  konieczność noszenia przez osobę towarzyszącą maski i rękawiczek oraz ewentualnie stroju umożliwiającego ochronę epidemiologiczną a  także posiadanie aktualnego wyniku testu PCR w kierunku COViD-19, z okresu nie dłuższego niż 5 dni przed porodem.

Porody rodzinne niby możliwe, ale...
Konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Czajkowski mówił jednocześnie w czwartek, 7 maja na antenie TVN 24, że rozumie kobiety i ich potrzeby wynikające z macierzyństwa, ale i tak uważa, że poluzowanie i przyzwolenie na porody rodzinne jest za wcześnie.

Te zalecenia nie tylko nie usatysfakcjonowały młodych rodziców, nie dawali za wygraną. W wyniku wprowadzonych przez konsultantów sugestii wiele szpitali, które umożliwiły już porody rodzinne, zaczęły bowiem wymagać od osób towarzyszących okazania aktualnego, negatywnego wyniku testu PCR.

Jedna z mam, Marta Krzywicka napisała (8 maja godz. 15.47): "Dziewczyny czy w Waszych szpitalach też jest obowiązkowe wykonanie testu na covid, ktory ważny jest 3 dni? Inaczej nie wpuszczą waszych partnerów? U mnie w Gliwicach i Zabrzu tak. Paranoja (...), przecież to nierealne robić test co 3 dni a cena jednego to ponad 500 zł.

Wkrótce zareagowała też należąca do grupy Misia Ka (9 maja godz. 10.35). "Dziewczyny, jak pewnie się zorientowałyście, zabawa zaczyna się absolutnie od zera.  Szpitale jeden po drugim ogłaszają, że aby tata był przy porodzie musi mieć ważny test. Wszystkie wiemy, że to nierealne. Musimy zacząć odnowa pisać …." - zaapelowała do członków grupy.

Zapytane przez redakcję rynekzdrowia.pl Ministerstwo Zdrowia o kwestię porodów rodzinnych i obowiązkowych testów PCR dla ojców,  w odpowiedzi skierowanej do redakcji w dniu 13 maja napisało, że w Polsce nie ma odgórnego zakazu porodów rodzinnych w związku z epidemią COVID-19.

"Natomiast na możliwość ograniczenia praw pacjentom do korzystania z obecności osoby bliskiej przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych w przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów zezwalają kierownikom podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych przepisy ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Jednocześnie, w przypadku dopuszczenia osoby towarzyszącej do porodu, mając na uwadze trwającą epidemię COVID-19, swoje zalecenia w zakresie porodów z udziałem osoby bliskiej wydali konsultanci krajowi w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii" - przekazało MZ.

Jarosław Rybarczyk, główny specjalista w Biurze Komunikacji MZ wyjaśnił też, że aktualnie badania w kierunku koronawirusa finansowane ze środków NFZ dostępne są dla personelu medycznego oraz pacjentów i osób spełniających kryteria podejrzenia przypadku określone przez Głównego Inspektora Sanitarnego. Te same zasady dotyczą również rodzących.

Złagodzone zalecenia
Jednak presja akcji "Rodzimy Razem" spowodowała, że w czwartek, 14 maja pojawiły się kolejne zalecenia konsultantów krajowych.

Wprawdzie obaj konsultanci nadal nie zalecają łagodzenia ograniczeń dotyczących porodów rodzinnych, jednak, jak piszą: "uwzględniając wielką wagę i oczekiwania społeczne - związane z możliwością odbywania porodów rodzinnych - w opinii konsultantów ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej przy porodzie może podjąć kierownik podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego". 

Największą zmianą, która pojawiła się w zaleceniach jest rezygnacja z wymogu wykonania przez osoby towarzyszące przy porodzie testu PCR, wskazującego na brak zakażenia koronawirusem.

W mocy pozostały zalecenia dotyczące: wypełnienia przez osobę towarzyszącą ankiety epidemiologicznej, noszenia maski i rękawiczek podczas pobytu w szpitalu, konieczności odbywania porodu rodzinnego w osobnej sali, opuszczenia szpitala przez osobę towarzyszącą w dwie godziny po porodzie. Niemożliwe jest też uczestnictwo w porodzie przez osobą przebywającą w izolacji lub kwarantannie. Nadal nie ma też odgórnych decyzji uwalniających porody rodzinne. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum