Porodówki w Polsce. Ponad połowa nie gwarantuje prawa do godności

Autorzy: PAP; oprac. KG • Źródło: PAP17 sierpnia 2021 08:20

Z dokumentu Ministerstwa Zdrowia wynika, że 75 proc. szpitali nie ma wystarczającej liczby personelu, w ponad 70 proc. brakuje odpowiedniego sprzętu, a 55 proc. nie gwarantuje pacjentkom prawa do godności w czasie porodu - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Porodówki w Polsce w zapaści. Ministerstwa Zdrowia ujawniło raport na ten temat Fot. Shutterstock
  • W Polsce nie ma dziś placówki, która w pełni realizowałaby standardy organizacyjne opieki okołoporodowej
  • W opinii prof. Krzysztofa Czajkowskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii i położnictwa problem tkwi już w złej strukturze sieci oddziałów położniczych w kraju
  • Porodówki, które mają mniej niż 200 porodów rocznie mają kłopoty, gdy pojawiają się powikłania, gdyż personel nie ma odpowiedniego doświadczenia
  • Zdaniem Fundacji Rodzić po Ludzku w ostatnich 25 lat zaszło wiele dobrych zmian, ale kobiety wciąż muszą negocjować korzystanie ze standardów okołoporodowych

Dziennik podaje, że z rządowego programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce na lata 2021-2023 wynika, że w Polsce nie ma dziś placówki, która w pełni realizowałaby standardy organizacyjne opieki okołoporodowej.

Mniej niż 200 porodów rocznie równa się brak doświadczenia? 

Konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa, prof. Krzysztof Czajkowski wskazuje, że problem zaczyna się już od złej struktury sieci porodówek w Polsce. Przypomina, że kilka lat temu powstała mapa oddziałów położniczych. Wynikało z niej, że są miejsca z mniej niż 200 porodami rocznie. Efekt jest taki, że w przypadku powikłań, czy niestandardowego porodu, pojawiają się kłopoty, bo personel nie ma odpowiedniego doświadczenia.

Takie placówki muszą dokładać do utrzymania odpowiedniej liczby personelu czy wyposażenia, dlatego nie opłaca im się ulepszać standardów, bo po prostu ich na to nie stać.

Pytane przez gazetę szpitale przyznają, że potężnym, nierozwiązanym problemem są braki kadrowe. Za mało jest głównie anestezjologów, ale nie tylko. Problemy lokalowe bywają kolejną przeszkodą trudną do pokonania.

Standardy okołoporodowe wciąż do negocjacji

- Dekadę temu powstał dokument opisujący standardy okołoporodowe, zadziwiające jest zatem, że nadal nie są one traktowane jako podstawowe prawo - mówi prezeska Fundacji "Rodzić po Ludzku" Joanna Pietrusiewicz.

Według niej, "wiele z zapisów wciąż musi być negocjowane przez pacjentki".

- Najczęstszym problemem zgłaszanym do nas przez kobiety jest brak empatii podczas rozmów z personelem medycznym. Szwankuje komunikacja. Kobiety są wyśmiewane, traktowane bez szacunku, muszą znosić niewybredne komentarze - relacjonuje Pietrusiewicz.

Są też zmiany na plus - porody rodzinne to już norma

W opinii prezeski fundacji, "brak personelu i trudności w tym zakresie nie mogą jednak być przyczyną braku podstawowej empatii".

- To, na co wskazują kobiety, pokazuje także, że personel medyczny jest nieprzygotowany i nie zna przepisów, więc nie przestrzega rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej - podkreśla.

Pietrusiewicz przyznaje, że w ciągu 25 lat, od kiedy zaczęły się rozmowy na ten temat, zaszły także zmiany na plus.

- Porody rodzinne stanowią obecnie normę. Nie trzeba za nie płacić. Na większości oddziałów są sale jednoosobowe, więc nie trzeba rodzić ''w tłumie'' - zaznacza w "DGP" szefowa Fundacji "Rodzić po Ludzku". 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum