Opieka okołoporodowa: potrzebujemy systemu kontroli wdrażania i realizacji standardów

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 28 czerwca 2018 05:55

Fundacja Rodzić po Ludzku po raz kolejny przyjrzała się pracy oddziałów położniczych w całej Polsce. Wnioski zawarte w raporcie wskazują na zbyt powolne wdrażanie przez oddziały Standardów Opieki Okołoporodowej, brak szacunku wobec rodzących, stosowanie przemocy słownej i fizycznej, sztuczne dokarmianie noworodków bez zgody rodziców a nawet lekceważenie prawa kobiet i noworodków do dwugodzinnego kontaktu "skóra do skóry" zaraz po narodzinach.

Fot. Fotolia

Najnowszy raport z monitoringu oddziałów położniczych pn. "Opieka okołoporodowa w Polsce w świetle doświadczeń kobiet" został zaprezentowany przez Fundację 27 czerwca na konferencji prasowej w Warszawie. Przedstawiono tam informacje nt. aktualnej sytuacji w opiece okołoporodowej w Polsce w oparciu o informacje zebrane od 8378 kobiet, które urodziły dzieci w 2017 roku lub w pierwszych dwóch miesiącach roku 2018.

Poród coraz bardziej przyjazny
Obecna na konferencji dr Barbara Baranowska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zaznaczyła, że większość kobiet pozytywnie oceniła opiekę okołoporodową w szpitalu. 36 proc. ankietowanych pań wystawiła ocenę bardzo dobrą a 38 proc. dobrą, co oznacza, że aż 74 proc. rodzących w szpitalu ma pozytywne doświadczenia porodowe.

- Opieka okołoporodowa w ciągu ostatnich 25 lat znacząco się poprawiła. Kiedy w 1993 r.  startowała akcja "Rodzić po ludzku" nikt nie zdawał sobie sprawy, jak wiele nadużyć i przemocy doświadczają kobiety w szpitalu. Rutynowe, czasem okrutne procedury, takie jak nacinanie krocza, odseparowanie matki od dziecka oraz od bliskich osób w trakcie i po porodzie, powodowało, że dla wielu kobiet było to jedno z najbardziej traumatycznych doświadczeń w życiu - podkreśliła dr Baranowska.

Z kolei Joanna Pietrusiewicz, prezes zarządu Fundacji Rodzić po Ludzku dodała, że nagłośnienie akcji i zaangażowanie Fundacji spowodowało, że nastąpiły widoczne zmiany.

- Coraz powszechniejszy staje się poród aktywny, rodzenie w pojedynczej sali, z bliską osobą, nie rozdziela się już matki z dzieckiem, a najbliżsi mogą odwiedzać kobietę po porodzie w szpitalu - podkreśliła.

Zaznaczyła też, że pozytywne wnioski płyną także z obecnego raportu. Wśród nich wymienić należy chociażby obecność bliskiej osoby przy porodzie bez konieczności wnoszenia opłat za towarzyszenie rodzącej, większą liczbę kobiet, którym szpital umożliwia picie i jedzenie w trakcie porodu, mniejszy odsetek kobiet z nacięciem krocza, większą aktywność kobiet w trakcie porodu, a także zwiększający się odsetek kobiet, które mają zagwarantowaną realizację prawa do dwugodzinnego kontaktu matki z dzieckiem "skóra do skóry" zaraz po narodzinach.

Jak przekonuje Pietrusiewicz w cywilizowanym świecie nie można jednak poprzestać na tych osiągnięciach, które udało się wdrożyć. Dziś kobiety oczekują więcej, jak chociażby uregulowania w opiece okołoporodowej kwestii znieczulenia zewnątrzoponowego dostępnego na życzenie, przyjmowania porodów w pozycji wertykalnej, profesjonalnego wsparcia w karmieniu piersią, możliwości decydowania rodziców o pierwszej kąpieli, badaniach i szczepieniach noworodka.

Nie wszystkie kobiety mają szczęście
Dr n. społ. Antonina Doroszewska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przypomniała z kolei, że pomimo obserwowanych pozytywnych zmian, z badań Fundacji wynika, że wiele kobiet nadal doświadcza złego traktowania, lekceważenia oraz obraźliwych zachowań ze strony personelu medycznego.

- Jeśli do przemocy słownej i fizycznej zaliczymy zachowania personelu takie jak: szantażowanie, wyśmiewanie, grożenie, krzyczenie, obrażanie, wypowiadanie niestosownych w odczuciu kobiet komentarzy, szturchanie, rozkładanie na siłę nóg przy parciu, przywiązywanie nóg do łóżka porodowego, to 16,9 proc. badanych doświadczyło w trakcie swojego porodu lub po porodzie jednej (lub więcej) z form przemocy - zaznaczyła dr Doroszewska.

Ekspertka dodała też, że odsetek ten jest znacznie większy, jeśli weźmiemy pod uwagę także takie sytuacje jak np.: obecność studentów położnictwa przy badaniu bez zgody rodzącej, niedbanie przez personel o zachowanie prywatności i intymności, nieodpowiadanie na pytania, używanie niezrozumiałego języka i zwracanie się w sposób świadczący o braku szacunku. Wówczas wskaźnik nadużyć wobec rodzących wzrasta do 54,3 proc.

- Badanie pokazało również, że zagwarantowane prawem pytanie o zgodę na zabiegi nie jest rutynową praktyką - podkreśliła dr Doroszewska.

Zaznaczyła też, że z przeprowadzonego badania wynika m.in., że 40,9 proc. kobiet nie zostało zapytanych o zgodę na założenie wenflonu, niemal połowa na obecność studentów w sali porodowej, 27,1 proc. na wywołanie porodu, a 29,1 proc. na podanie kroplówki z oksytocyną. Kolejne 13 proc. kobiet zadeklarowało, że chciało otrzymać znieczulenie zewnątrzoponowe, ale w szpitalu, w którym rodziły, nie było takiej możliwości.

Ponadto aż 12,8 proc. kobiet podczas pobytu w szpitalu czuło się zmuszonych do czegoś przez personel, np. do karmienia mlekiem modyfikowanym albo też do karmienia piersią wbrew ich woli, do zaszczepienia dziecka, do wykąpania noworodka, do porodu drogami natury. Część była zmuszana do pozycji leżącej w czasie porodu, do przyspieszenia przebiegu porodu, założenia wenflonu, cewnika, wykonania lewatywy, przebicia pęcherza płodowego czy masażu szyjki macicy.

Fundacja przypomniała też, że jednym z ważniejszych celów wprowadzenia Standardów Opieki Okołoporodowej było obniżenie tzw. medykalizacji porodu.

- Niestety, jak wynika z przeprowadzonych przez nas badań prawie wszystkie kobiety (90,9 proc.), miały w szpitalu założone wkłucie do żyły obwodowej. Wśród kobiet, które rodziły drogami natury 43,4 proc. miało wywoływany poród, 60,6 proc. miało podaną kroplówkę z oksytocyną, a ponad połowa (55,4 proc.) nacięte krocze. Wprawdzie odsetek ten zmniejszył się znacznie w ciągu ostatnich 12 lat (w 2006 r. aż 80 proc. kobiet miało nacinane krocza), to nadal co druga kobieta w sali porodowej doświadcza tego zabiegu - zaznaczyła dr Doroszewska.

Dr Baranowska przypomniała natomiast, że tylko 38,5 proc. kobiet mogło skorzystać z tzw. "złotego standardu" w opiece okołoporodowej, jakim jest zapewnienie kontaktu z dzieckiem "skóra do skóry" przez minimum dwie godziny po porodzie.

- Kolejnym niedociągnięciem, nad którym należy pracować jest niewystarczające wsparcie personelu w karmieniu piersią. Jedynie mniej niż połowa ankietowanych (45,6 proc.) uznała, że otrzymała odpowiednie wsparcie w tym zakresie. Co trzecia badana zaznaczyła natomiast, że nie było możliwości skorzystania z usług doradcy laktacyjnego na oddziale (32,6 proc.). Ponadto, aż 60 proc. dzieci w trakcie pobytu w szpitalu było dokarmianych mlekiem modyfikowanym w wielu przypadkach bez wiedzy i zgody matki - przyznała dr Baranowska.

Martwe prawo
Prezes Pietrusiewicz zwróciła uwagę na fakt, iż Polska posiada jedno z nowocześniejszych w krajach UE uregulowań w zakresie opieki okołoporodowej. Mowa tu o wprowadzonych rozporządzaniem ministra zdrowia Standardach Opieki Okołoporodowej, które obowiązują od 2012 roku.

- Dokument ten miał nie tylko standaryzować postępowanie personelu we wszystkich placówkach, ograniczać stopień medykalizacji porodów, ale także zwiększyć satysfakcję z doświadczenia porodowego. Standardy te oparte są na zaleceniach WHO i uwzględniają wyniki najnowszych badań naukowych, gwarantują kobietom dostęp do jednakowego poziomu usług w ramach powszechnego ubezpieczenia i uznają prawa pacjenta jako ważną składową opieki. Zgodnie z nimi kobieta ma prawo m.in. do edukacji przedporodowej, opieki położnej środowiskowej, korzystania z niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu, picia w trakcie porodu, wyboru dogodnej pozycji do parcia, kontaktu "skóra do skóry" z dzieckiem po porodzie - zaznaczyła Pietrusiewicz.

W jej ocenie pomimo tego, że rozporządzenie jest standardem medycznym o charakterze normatywnym i stanowi część systemu powszechnie obowiązującego prawa, przez większość placówek położniczych nie jest traktowane jako obowiązujące.

- Z przeprowadzonych w ostatnich latach monitoringów wynika, że w większości szpitali nie podejmuje się nawet prób jego wdrożenia. Decydenci w ochronie zdrowia (MZ, NFZ) nie stworzyli żadnego systemu kontroli wdrażania standardów i rozliczania osób odpowiedzialnych (dyrektorów szpitali, ordynatorów) za ich realizację w placówkach - zaznaczyła.

Dlatego też Fundacja Rodzić po Ludzku zdecydowała po raz kolejny skierować do Ministerstwa Zdrowia opracowane na podstawie powstałego raportu rekomendacje. Wśród nich znalazły się m.in: monitorowanie realizacji Standardów Opieki Okołoporodowej w szpitalach i wyciąganie konsekwencji wobec placówek naruszających zapisy SOO, wsparcie dla badań i działań zapobiegających brakowi szacunku i nadużyciom w opiece okołoporodowej, inicjowanie i wspieranie programów mających na celu poprawę jakości opieki okołoporodowej, z silnym naciskiem na poszanowanie godności kobiet jako ważnego elementu jakości tej opieki, wdrożenie procedur ograniczających medykalizację porodu w Polsce oraz uświadamianie społeczeństwa, a także osób wykonujących zawody medyczne, co do negatywnych konsekwencji złego traktowania kobiet podczas porodu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum