Opieka nad kobietą w ciąży: nowe standardy mają wiele zmienić

Autor: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 03 marca 2016 05:50

Pozostało kilka miesięcy do wejścia w życie rozporządzenia Ministra Zdrowia ws. opieki nad kobietą w ciąży niefizjologicznej. Przepisy te dotyczą opieki w sytuacji najczęstszych powikłań oraz niepowodzenia położniczego - mówią wprost jak leczyć i są szczegółowe. Czy zmienią obraz polskich „porodówek”?

Co 10. kobieta twierdzi, że przeżyła traumę podczas porodu. Bardzo często nie chce rodzić drugiego dziecka. Fot. Shutterstock

Sesja Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress, Katowice 18-20 lutego 2016 r.) poświęcona perinatologii, ginekologii i położnictwu, która odbyła się na kilka miesięcy przed wejściem w życie dwóch znaczących dla tych dziedzin rozporządzeń ministra zdrowia, była pełna istotnych danych, opinii i dyskusji.

Prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa, poinformował, że śmiertelność okołoporodowa w 2014 r. w Polsce po raz pierwszy spadła poniżej średniej europejskiej i wyniosła 5,7 promila.

Za dużo cesarek
- Liczba urodzeń martwych świadczy o niedoskonałej opiece ambulatoryjnej, a pamiętajmy, że starzeje się pacjentka, która rodzi. Rodzące kobiety po 40. roku życia stanowią już ponad 2 proc. i ta grupa będzie rosła - powiedział konsultant krajowy.

Podkreślił, że wśród wyzwań w opiece perinatalnej ważne miejsce zajmuje ograniczenie liczby cięć cesarskich - ich odsetek w ogólnej liczbie porodów w Polsce to już ponad 37 proc.

Prof. Krzysztof Sodowski, ginekolog-położnik ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, moderujący sesję, zgodził się, że polityka perinatologiczna jest coraz lepsza, ale... - Co 10. kobieta twierdzi, że przeżyła traumę podczas porodu! Bardzo często nie chce rodzić drugiego dziecka. To trzeba poprawić - podkreślał prof. Sodowski.

Również on alarmował w sprawie zbyt wysokiej liczby cesarskich cięć. Jak podał, w USA wyliczono, że wzrost cięć cesarskich o 5 proc. spowoduje m.in. wystąpienie 14-32 zgonów matek z powodu cięcia cesarskiego i 33 tys. przyjęć na oddziały intensywnej opieki neonatologicznej.

Cel: pełna opieka
Dr hab. Wojciech Rokita, świętokrzyski konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa, zwrócił uwagę, że wykonanie wszystkich badań w zakresie opieki ambulatoryjnej nad ciężarną, które zaleca standard, kosztuje 1215,50 zł. Natomiast NFZ płaci w kontrakcie za całą opiekę maksymalnie 1080 zł.

Wojciech Zawalski, dyrektor Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ, zgodził się, że wiele procedur, które finansuje NFZ, ma wyceny sprzed kilku lat.

- Skoro mamy niedoszacowane porody, pytanie skąd się biorą dziesiątki szpitali prywatnych, które budują sale porodowe? Po przekroczeniu określonej liczby porodów, ta kwota okazuje się w zupełności wystarczającą - podał Zawalski.

Podkreślił, że zarządzenie prezesa NFZ zawierające program opieki koordynowanej nad kobietą w ciąży, to próba połączenia opieki nad ciężarną, porodem i noworodkiem. Dedykowany jest kobietom w ciąży fizjologicznej, przebiegającej prawidłowo. Dyr. Zawalski przypomniał, że 75 proc. porodów w Polsce to porody fizjologiczne.

- Program ma zagwarantować, że kobieta dostanie pełną opiekę w określonych terminach, które przewiduje wydany przez MZ standard opieki nad ciążą fizjologiczną, bezpłatnie i tam, gdzie będzie chciała. Będzie miała prawo wyboru, czy ciążę fizjologiczną poprowadzi jej lekarz czy położna - zaznaczył Wojciech Zawalski.

- To jest program, który pozwoli się uczyć i analizować. NFZ nie chce go narzucić. Chcemy przeprowadzić konkursy dla chętnych. Ośrodki, które uznają, że to nie dla nich, będą realizowały opiekę na dotychczasowych zasadach. Tymczasem zainteresowanie jest bardzo duże - mówił Zawalski.

Program badań prenatalnych
Prof. Krzysztof Szaflik, konsultant wojewódzki w dziedzinie perinatologii w woj. łódzkim, docenił program badań prenatalnych funkcjonujący już od 10 lat.

- Został doskonale przyjęty przez ciężarne. Jest to kapitalne narzędzie. Bardzo wcześnie możemy zidentyfikować nieprawidłowości, żeby w odpowiedniej grupie patologii - a jest ich ponad 20 - działać jeszcze wewnątrzmacicznie - podkreślił.

Uważa, że te badania powinny objąć na poziomie 12. tygodnia każdą ciężarną. - Głównym wskazaniem do wykonania badań prenatalnych według NFZ był 35. rok życia. To dyskusyjne, bo są doniesienia, które przenosiłyby tę granicę na wiek 30-31 lat. Dostęp do tych badań dla wszystkich ciężarnych byłby najsprawiedliwszy - dodał.

Dyrektor Departamentu Matki i Dziecka w Ministerstwie Zdrowia Dagmara Korbasińska zaznaczyła, że w Polsce coraz więcej ciężarnych to kobiety po 35. roku życia. Grupa ta jest rozszerzona o kobiety, które mają dodatkowe wskazania medyczne.

- Takim wskazaniem jest niekorzystne zakończenie wcześniejszej ciąży. Coraz więcej kobiet wie, że doszło u nich do poronienia. Są wszelkie wskazania, żeby zrównać dostęp do tych badań, nie różnicując stanu - powiedziała dyrektor.

Jednak się nie bilansuje
Prof. Anita Olejek, śląski konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii i położnictwa, podniosła, że w szpitalu publicznym dyrekcja ze względu na niebilansowanie się opieki okołoporodowej położniczej jest zmuszana do ograniczania zatrudnienia personelu średniego.

- Model opieki okołoporodowej jedna położna-jedna rodząca, szczególnie w szpitalach o I i II stopniu, poprawiłby bezpieczeństwo rodzącej na sali porodowej oraz skutkowałby zmniejszeniem nacisków na lekarzy położników, żeby ciążę kończyć cesarskim cięciem - przekonywała prof. Olejek.

Krzysztof Nowosielski, dyrektor medyczny Śląskiego Instytutu Matki i Dziecka w Chorzowie, wskazał, że każda ciężarna boi się ciąży i porodu.

- Co możemy zrobić, żeby ten lęk zmniejszyć? Rozmawiać. Zaś zlecając jej badania, nie powinniśmy się martwić, czy jej wizyta się zbilansuje. Powinniśmy je zlecić zgodnie z rozporządzeniem. Jeśli nie, ponosimy odpowiedzialność, a pacjentka denerwuje się, porównując się z innymi ciężarnymi - mówił Nowosielski.

Punkt widzenia anestezjologa
Prof. Hanna Misiołek, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SUM, przypomniała, że od lipca 2015 r. NFZ wprowadził refundację porodów znieczulanych zewnątrzoponowo i podpajęczynówkowo. Natomiast w listopadzie 2015 r. minister zdrowia wydał rozporządzenie ws. standardów postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego. Vacatio legis mija w sierpniu.

- Dlaczego, skoro mamy regulację prawną i doskonałą wiedzę, jak ulżyć w cierpieniu w porodzie, nie jest to powszechne? Brakuje specjalistów. W rozporządzeniu MZ nie przychylono się do naszych sugestii i jeden anestezjolog musi zajmować się tylko porodami. Nie może być angażowany do cięć cesarskich, nawet jeśli sale cięć i porodów są w bliskiej odległości - podnosiła prof. Misiołek.

Dyrektor Zawalski odnosząc się do wypowiedzi prof. Misiołek, wskazał, że nie jest tak, że NFZ zaczął płacić za znieczulenie, tylko po analizie wzrostu kosztów wprowadził produkt, który od lipca pozwala dzięki doszacowaniu zatrudnić anestezjologa.

Co z monitorowaniem płodu w czasie porodu?
Prof. Jerzy Sikora z Katedry Zdrowia Kobiety SUM zwrócił uwagę, że niepokojące jest, że nie istnieje temat monitorowania płodu w czasie porodu.

- Jedyną metodą, jaką dysponujemy, jest kardiotokografia. Potrzebne są ćwiczenia i kursy, żeby lekarze zorientowali się, jaka jest wartość tej metody.

Dyr. Korbasińska wskazała, że Ministerstwo Zdrowia pracując nad rozporządzeniem ws. opieki powikłanej, skupiło się na opiece ambulatoryjnej.

- Jej jakość przekłada się na to, co się dzieje na sali porodowej. Standard określa jednoznacznie, w których momentach nie można dalej prowadzić opieki na niższym poziomie i należy skierować pacjentkę do opieki specjalistycznej - powiedziała.

- Wiele elementów w tym rozporządzeniu pomaga usystematyzować pewne działania i dać pewność lekarzom, że w momencie, kiedy pojawia się u nich pacjentka, 90 proc. tych działań, które powinny być wykonane, zostało wykonane. To jest rola tych standardów. Vacatio legis jest po to, żeby dobrze się do tego przygotować - zaznaczyła.

Przepisy rewolucyjne i szczegółowe
Mec. Oskar Luty z kancelarii DFL Legal wskazał, że prawnicy patrzą na rozporządzenie ws. powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych przede wszystkim pod kątem kwestii odpowiedzialności lekarzy i sporów z pacjentami.

 Czytaj też. Nowe standardy w położnictwie: rewolucja w odpowiedzialności prawnej lekarzy

- Poprzednie rozporządzenia wytyczały jedynie pewne ramy organizacyjno-instytucjonalne. Mówiły o częstotliwości opieki, osobach obowiązanych, minimalnych badaniach diagnostycznych. Rozporządzenie o niepowodzeniach idzie dalej - mówi, jak leczyć i jest bardzo szczegółowe - podkreśla prawnik.

Szerszy zapis dyskusji opublikujemy w marcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 3/2016).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum