Olimpijczyk Bartłomiej Bonk: będziemy sądzić się do skutku

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 19 maja 2014 10:25

Julia Bonk przez 15 miesięcy swojego życia wymagała nieustannej opieki, kosztownego leczenia i rehabilitacji. Po jej śmierci rodzice są w sporze z szpitalem, trwa też prokuratorskie śledztwo.

Jak przypomina Gazeta Wyborcza, przed porodem Barbara Bonk, żona olimpijczyka, wielokrotnie prosiła lekarzy ze Szpitala Ginekologiczno-Położniczego w Opolu o cesarskie cięcie. Ordynator oddziału patologii ciąży zdecydował jednak, że dzieci mają się urodzić siłami natury. Julia Bonk urodziła się z poważnym niedotlenieniem mózgu.

Bartłomiej Bonk wraz z żoną złożył (w imieniu córki) pozew przeciw opolskiemu szpitalowi. Rodzice domagali się m.in. 2 mln zł zadośćuczynienia dla Julii za stres i cierpienia, których doznała i których dozna w przyszłości.

W odpowiedzi na pozew prawnik szpitala napisał: "W pierwszej kolejności należy zadać pytanie, czy w obliczu tak dużego niedotlenienia, jakiego doznała powódka [Julia Bonk], w ogóle jest możliwe odczuwanie jakiegokolwiek cierpienia fizycznego czy psychicznego. Podnieść bowiem należy, iż w chwili obecnej mózg powódki nie pracuje (...). Skoro nie pracuje, to nie ma pewności, czy powódka cokolwiek odczuwa, a jeśli odczuwa, to jakiego rodzaju są to odczucia".

Po śmierci Julii Bonk w lutym 2014 r. rodzice zgodnie z prawem przejęli jej sprawę i i teraz oni są stroną w sporze ze szpitalem. Proces trwa. Wkrótce mają zostać przesłuchani biegli.

Opolska prokuratura jest już bliska ukończenia równoległego śledztwa w tej samej sprawie. Ma już opinię biegłych o stanie dziewczynki po urodzeniu.

Więcej: www.gazeta.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum