Naprotechnologia: diagnostyka, edukacja i liczenie na cud

Autor: TVN24/Rynek Zdrowia • • 25 lutego 2016 12:49

Tym, dla których ostatnią szansą jest in vitro - rząd finansowo już nie pomoże. Refundację tej metody ma zastąpić Narodowy Program Prokreacji. Niewiele jeszcze o nim wiadomo - poza tym, że ma promować edukację i diagnostykę, czyli tzw. naprotechnologię.

Naprotechnologia: diagnostyka, edukacja i liczenie na cud. Fot. Archiwum

Choć medycyna nie uznaje tej metody za leczenie niepłodności - to są pary, którym wnikliwa diagnostyka może pomóc (taką diagnostykę stosuje się też przed in vitro) - podaje TVN24.

Jak zapewnia Tadeusz Wasilewski, właściciel kliniki naprotechnologii w Białymstoku, jest w stanie pokazać każdej parze na czym polega jej problem.

Prof. Marian Szamatowicz - ginekolog, który pierwszy dokonał w Polsce skutecznego zabiegu in vitro -zaznacza, że naprotechnologia opiera się na tych samych zasadach diagnostycznych, co standardowa medycyna rozrodu, stosuje identyczne metody leczenia. Różnica jest na końcu, bo gdy żadne z podjętych działań nie doprowadzą do ciąży, medycyna rozrodu proponuje in vitro, a naprotechnologia - adopcję.

Pacjentki klinik naprotechnologii uważają, że to droga terapia. Koszt jednego spotkania z  instruktorem to 120 -180 zł. Takich spotkań musi być od sześciu do kilkanastu. Do tej sumy należy dodać koszt wielu wizyt w gabinecie ginekologa.

Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii nie poleca niepłodnym parom tej metody, bo nie ma dobrze udokumentowanych danych potwierdzających jej skuteczność. Co więcej, w opinii towarzystwa, niepotrzebne przedłużanie diagnostyki jest pozbawieniem wielu z nich w ogóle szansy na dziecko.

Więcej: www.tvn24.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum