NIK o opiece ginekologiczno-położniczej na wsi: barierą jest edukacja, a nie ilość kilometrów

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 20 lutego 2018 19:33

W ciągu najbliższych tygodni Najwyższa Izba Kontroli przedstawi wyniki kontroli dotyczącej dostępności na terenach wiejskich opieki ginekologiczno-położniczej finansowanej z pieniędzy publicznych - poinformował PAP prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

NIK o opiece ginekologiczno-położniczej na wsi: barierą jest edukacja, a nie ilość kilometrów. Fot. Archiwum

- Zakończyliśmy kontrolę dotyczącą dostępności świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych na terenach wiejskich. Przed ostatecznym przygotowaniem raportu końcowego spotkaliśmy się z ekspertami, m.in. krajowymi konsultantami zajmującymi się tą tematyką, przedstawicielami placówek wykonujących świadczenia medyczne, przedstawicielkami środowiska pacjentów oraz organizacji społecznych. Pozwoli to nam weryfikację i przeanalizowanie ostateczne wniosków i rekomendacji, którymi zakończymy raport - powiedział PAP Kwiatkowski po wtorkowym (20 lutego) spotkaniu.

- Raport przedstawimy w ciągu kilku najbliższych tygodni - poinformował.

- W sposób szczególny przyjrzeliśmy się pacjentkom mieszkającym na obszarach wiejskich, gdzie zachodziła obawa, że dostęp do opieki ginekologiczno-położniczej może być troszkę gorszy. Uchylę rąbka tajemnicy, mogę powiedzieć, że główna barierą jest bariera edukacji, a nie ilość kilometrów, które trzeba pokonać - dodał pytany o przeprowadzoną kontrolę.

Podczas spotkania z ekspertami Kwiatkowski przytoczył dane Głównego Urzędu Statystycznego z 30 czerwca 2016 r., z których wynika, że na terenach wiejskich mieszkało wówczas 7,6 mln kobiet, czyli 38,6 proc. spośród 19,8 mln wszystkich kobiet mieszkających w Polsce. W wieku rozrodczym - za ten wiek statystycznie uznawany jest wiek między 15. a 49. rokiem życia - w Polsce żyło wówczas 9,15 mln kobiet, z których 3,7 mln mieszkało na wsi, co stanowi 40,4 proc. kobiet w tym wieku. Jednocześnie w pierwszym półroczu 2016 r. w Polsce urodziło się 185 tys. dzieci, z których 75 tys. dzieci zamieszkało na wsi.

Liczba poradni ginekologiczno-położniczych z kontraktami zróżnicowana

Prezes NIK podał także, że na koniec 2015 r. w Polsce funkcjonowało 20412 przychodni, z tego 4679 na wsi, co stanowiło 22,9 proc. wszystkich przychodni; większość poradni wiejskich stanowiły gabinety lekarza rodzinnego i gabinety stomatologiczne, w tym również prywatne bez kontraktu z NFZ. Liczba poradni ginekologiczno-położniczych mających zawarty kontrakt z NFZ w poszczególnych województwach była zróżnicowana.

- Bardzo jaskrawym przykładem był powiat ziemski białostocki o powierzchni prawie 3 tys. kilometrów kwadratowych (jest to największy powiat ziemskim w Polsce), na terenie którego jest 15 gmin. Świadczenia ambulatoryjne ginekologiczno-położnicze w 2016 r. na tym terenie udzielane były tylko w czterech miejscach: w Łapach (dwa podmioty), w Czarnej Białostockiej i w Wasilkowie. W 2018 r. są już tylko trzy podmioty. To dane z NFZ. Pacjentki ze wschodniej granicy powiatu najbliższe miejsca udzielania świadczeń ginekologicznej mają w odległym o 50 km Białymstoku - powiedział Kwiatkowski. Dodał, że w 2016 r. mieszkanki powiatu białostockiego urodziły 1398 dzieci.

Uzasadniając przeprowadzenie kontroli zaznaczył, że "zasada równego dostępu do świadczeń zdrowotnych mieszkańców wsi jest szczególnie istotna i wrażliwa społecznie".

- Konstytucja zawiera zasadę równego dostępu obywateli do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, pomimo to kobiety zamieszkujące tereny wiejskie mogę mieć problemy z dostępem do ginekologiczno-położniczej opieki medycznej finansowanej ze środków publicznych. Nierówny dostęp do świadczeń może być barierą w sprawowaniu prawidłowej opieki podczas ciąży, we wczesnym wykrywaniu raka szyjki macicy i raka piersi, a także w dostępie do badań profilaktycznych, w tym określonych w standardach opieki okołoporodowej - mówił.

- Mając na uwadze powyższe, celem kontroli NIK było zweryfikowanie, czy kobietom zamieszkałym na terenach wiejskich zapewniono dostęp do ginekologicznej i położniczej opieki wykonywanej w warunkach ambulatoryjnych zgodnie z obowiązującymi standardami - wyjaśnił.

Kontrolę przeprowadzono w 8 z 16 województw: w wojewódzkich oddziałach NFZ (sprawdzano czy właściwie rozpoznały potrzeby dostępności do świadczeń ginekologiczno-położniczych przy określaniu tzw. obszarów kontraktowania uwzględniając potrzeby zlokalizowania poradni na terenach wiejskich), w poradniach wiejskich (skontrolowano trzy w każdym województwie).

- Są takie województwa, np. podkarpackie, gdzie liczba takich przychodni jest znacząca, a są takie - np. województwo podlaskie - gdzie zagęszczenie placówek udzielających świadczeń w tym zakresie, o którym mówimy jest znacząco mniejsze - zaznaczył Kwiatkowski.

Dyrektor delegatury NIK w Białymstoku Barbara Chilińska przypomniała zaś, że w 2016 r. delegatura białostocka robiła kontrolę dotyczącą opieki okołoporodowej na oddziałach położniczych.

- Podczas tamtej kontroli dało się zauważyć, że świadomość przyszłych młodych matek odnośnie tego, co je może spotkać w okresie ciąży, co je może spotkać w czasie porodu, była znikoma. Po drugie wyszło nam, że nie ma szkół rodzenia, że nie ma dużego zainteresowania nimi. Zrodził się wtedy pomysł, by przyjrzeć się, jaka jest dostępność do opieki ginekologiczno-położniczej szczególnie na terenach wiejskich - powiedziała.

Ważna odpowiednia edukacja pacjentek

Podczas spotkania konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Krzysztof Czajkowski przytoczył m.in. dane dotyczące liczby porodów w mieście i na wsi.

- Nieco więcej porodów jest na terenach wiejskich - podał. Zaznaczył, że jest to tendencja niezmienna od lat. Jak podał, dotyczy to także wskaźników płodności. - Jeżeli zastanawiamy się nad tym, czy są gorsze wyniki, jeżeli chodzi o opiekę nad pacjentkami w ciąży w porównaniu do średniej, czy między miastem a wsią, to to, co wyraźnie różni miasto i wieś to niższa na wsi liczba kobiet z wyższym wykształceniem i dwukrotnie wyższa liczba kobiet z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Prawdopodobnie na terenach wiejskich jest bardzo ważna odpowiednia edukacja pacjentek - powiedział.

- Robiliśmy kiedyś badania dotyczące przyjmowania kwasu foliowego. Z badań nam wyszło, że jeśli kobiety z wyższym wykształceniem mają wiedzę, to mają cały szereg własnych pomysłów na interpretację tej wiedzy. Kobiety ze średnim i niższym wykształceniem jeżeli mają wiedzę, to prawie w 100 proc. stosują się do zaleceń - dodał.

Prof. Czajkowski podał także, że kobiety rodzące na wsi są kobietami młodszymi, dotyczy to zarówno wieku, kiedy urodziły pierwsze dziecko, jak i kolejne. - Mogą mieć mniejsze doświadczenie życiowe i dlatego mogą wymagać edukacji - zaznaczył.

Dyrektor Instytutu Medycyny Wsi prof. Lech Panasiuk przytoczył zaś wyniki badań, które przeprowadził na Lubelszczyźnie IMW, z którego wynika, że 43 proc. kobiet mieszkających w mieście podało, że w ciągu ostatniego roku było u ginekologa, zaś wśród mieszkających na wsi taką odpowiedź podało 33 proc. Pozostałe kobiety mówiły, że ostatni raz u ginekologa były średnio 4 lata temu (mieszkanki miast) lub 5,5 lat temu (mieszkanki wsi). Z badania wyszło także, ze 7 proc. kobiet przyznało, ze nigdy w życiu nie było u ginekologa.

Prezes Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet Małgorzata Stelmach mówiła zaś, że bardzo ważne jest, by edukacja była celowana, "by mówić odpowiednim językiem do odpowiednich grup odbiorców".

Zwróciła też uwagę, że wizyta i badanie u ginekologa traktowane jest przez kobiety jako sprawa bardzo intymna i wystarczy jedno złe doświadczenie osobiste lub wśród bliskich i znajomych, by zniechęcić do kolejnej wizyty.

Danuta Starzyńska-Rosiecka

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum