• GINEKOLOGIA I POŁOŻNICTWO

  • Start

Mimo protestów szpital zamyka oddział. Kolejne placówki przegrywają z niżem demograficznym

Autor: Monika Chruścińska- Dragan • Źródło: Rynek Zdrowia, Gazeta Wyborcza22 stycznia 2023 17:00

Niż demograficzny daje się we znaki oddziałom ginekologii i położnictwa. W Poznaniu dyrekcja Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei rozpoczęła likwidację pododdziału patologii ciąży. Trudna sytuacja w położnictwie była też tematem dyskusji podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Mimo protestów szpital zamyka oddział. Kolejne placówki przegrywają z niżem demograficznym
W osiem lat w całej Polsce ubyło 60 oddziałów ginekologiczno-położniczych Fot. Shutterstock
  • Choć rok temu w Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei na świat przyszło prawie dwa tysiące dzieci, to dyrekcja i tak zdecydowała się zamknąć pododdział patologii ciąży
  • Wykorzystywany był dotychczas w 40 procentach. Pacjentki, którym grozi utrata ciąży, będą leczone razem z pozostałymi na ginekologii
  • Uwolnione łóżka przejmie natomiast bardziej dochodowy oddział chirurgii, który prowadzi prywatna firma Sowmed
  • To nie odosobniony przypadek. Oddziały ginekologiczno-położnicze coraz częściej generują straty. W osiem lat w całej Polsce ubyło 60
  • Wiele wskazuje na to, że ich los podzielą kolejne. Zdaniem resortu zdrowia i części posłów, pożądanym kierunkiem zmian jest ograniczanie liczby oddziałów, które nie mają co najmniej 400 porodów rocznie
  • - Nie zapewniają wystarczającej jakości opieki - przekonywał podczas ostatniej Komisji Zdrowia Michał Dzięgielewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w MZ

Oddziały ginekologii przegrywają z niżem. Szpital w Poznaniu zamknął patologię ciąży

Trudna sytuacja w położnictwie - spadająca liczba porodów i braki kadrowe - skutkują, jeśli nie zamykaniem kolejnych oddziałów, to cięciem liczby łóżek.

Na to ostatnie rozwiązanie zdecydowali się zarządzający Szpitalem Miejskim im. Franciszka Raszei w Poznaniu. Placówka, pomimo protestów załogi, rozpoczęła likwidację pododdziału patologii ciąży. Dyrektorka decyzję tłumaczy trudną sytuacją w położnictwie.

- Spada liczba porodów, a także liczba hospitalizacji na pododdziale patologii ciąży. To przekłada się na niski wskaźnik wykorzystania łóżek, który wynosi ostatnio raptem 40 procent - argumentuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Elżbieta Wrzesińska-Żak, dyrektorka szpitala. 

Jak wyjaśnia dalej, uwolnione łóżka zajmą pacjenci z tzw. stopą cukrzycową, która jest częstym powikłaniem po tej chorobie.

- Opiekujemy się ciężko chorymi z zespołem stopy cukrzycowej, którym grozi amputacja. Tymczasem na patologii ciąży łóżka stały puste. Pododdział nie wykonał w ubiegłym roku kontraktu - wyjaśnia Wrzesińska-Żak. 

Sprawa wzbudziła kontrowersję, bo oddział chirurgiczny prowadzi prywatna firma Sowmed, z którą współpracuje m.in. mąż dyrektorki (obecnie również pracuje na kontrakcie w szpitalu), a ginekolodzy przypominają, że tutejsza porodówka cieszy się uznaniem pacjentek. W minionym roku odnotowała nawet wzrost porodów, z 1948 do 1996.

W osiem lat ubyło 60 oddziałów. Potrzebne nowe standardy i przegląd mapy potrzeb  

Przypadek poznańskiego szpitala nie jest odosobniony. W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się o tym, że oddziały ginekologiczno-położnicze generują straty. Spada liczba porodów, a porodówki przyjmujące po kilka porodów w tygodniu, nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa rodzącym kobietom i ich dzieciom. 

Jak wyliczyło Ministerstwo Zdrowia, w osiem lat w całej Polsce ubyło 60 oddziałów położniczych. O ile w 2015 roku szpitale utrzymywały 424 porodówki, tak w 2022 było ich już tylko 364.  

Wiele wskazuje na to, że liczba ta w dalszym ciągu będzie maleć. Zdaniem resortu zdrowia i części posłów, pożądanym kierunkiem zmian jest ograniczanie liczby oddziałów, które odbierają poniżej 400 porodów rocznie.

- Nie zapewniają wystarczającej jakości opieki - przekonywał podczas ostatniej Komisji Zdrowia Michał Dzięgielewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w MZ. 

W podobnym tonie wypowiadał się poseł PiS Czesław Hoc. Jak zaznaczył, o rozmieszczeniu oddziałów ginekologiczno-położniczych powinna decydować mapa potrzeb zdrowotnych.

- Nie jest tajemnicą, że są regiony, gdzie w promieniu 50-60 km są 3-4 szpitale, które mają oddziały położnicze i w okresie letnim są obłożone tylko w 20-30 procentach. Należałoby zweryfikować rozporządzeniem lub ustawowo ilość porodów, która powinna być kontraktowana z Narodowym Funduszem Zdrowia - zaproponował.

Obecny na posiedzeniu komisji Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia i pełnomocnik zarządu ds. legislacyjnych w Związku Miast Polskich, zwrócił natomiast uwagę, że konieczny jest przegląd map potrzeb zdrowotnych, które są już nieaktualne, oraz wypracowanie jasnych standardów, które określałyby jakie oddziały i gdzie zlokalizowane powinny funkcjonować.

- Wydaje mi się, że dążenie do tego, abyśmy mieli w Polsce 300-350 dobrze wyposażonych, z dobrą kadrą oddziałów ginekologiczno-położniczych, zagwarantuje lepszą jakość i większe bezpieczeństwo - mówił. 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum