• GINEKOLOGIA I POŁOŻNICTWO

  • Start

Liczba cesarskich cięć jest w Polsce dramatycznie wysoka. Czy odwrócimy ten trend?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 13 lutego 2019 17:56

Pod względem cięć cesarskich wyprzedzamy niemal cała Europę. Polki nie są jednak bardziej obciążone problemami zdrowotnymi, które wyjaśniały by ten trend. Wręcz przeciwnie - rodzą w najbardziej optymalnym okresie życia. Odsetek porodów po 35 roku życia stanowi w kraju ok. 15 proc., wobec ponad 36 proc. we Włoszech czy 37 w Hiszpanii.

Liczba cesarskich cięć jest w Polsce dramatycznie wysoka. Czy odwrócimy ten trend?
FOT. Fotolia

Z najnowszego raportu Euro-Peristat, który zawiera kompleksowe dane dotyczące opieki okołoporodowej, jasno widać jak w ciągu ostatnich dwóch dekad lawinowo wzrosła liczba wykonywanych w kraju cięć cesarskich. Od 2000 roku odsetek ten wzrósł z 19,6 proc. do 42,2 proc. w 2014 r.

- Najnowsze dane wskazują, że odsetek ten obecnie sięga 43,9 proc. - mówi dr Tomasza Maciejewski, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Jak wynika z raportu, odsetek urodzeń przez cesarskie cięcie w Polsce jest dużo wyższy od średniej europejskiej, która wynosi ok. 27 proc. i ponad dwukrotnie wyższy niż w państwach przodujących w opiece okołoporodowej, takich jak: Finlandia (16, 4 proc.), Norwegia (16, 5 proc.) i Islandia (16,1 proc.). Polska w zestawieniach statystycznych urodzin przez cesarskie cięcie znajduje się na ostatnich miejscach wraz z Bułgarią (43 proc.), Rumunią (45,9 proc.), Węgrami (39 proc.) i Cyprem (56,9 proc.).

Najwięcej cesarskich cięć wykonuje się w województwach łódzkim, świętokrzyskim i podkarpackim. W 2017 r. w łódzkim ponad 51 proc. porodów zakończyło się cesarką, w świętokrzyskim 51 proc. Na Podkarpaciu było ich jeszcze więcej, bo 52 proc. 

Nieco mniej cesarskich cięć przeprowadzono w województwie podlaskim, gdzie do takich procedur doszło w ok. 49 proc. przypadków. Na Dolnym Śląsku w ten sposób zakończono 47 proc. ciąż. Najmniej cięć cesarskich wykonuje się na Pomorzu - tu odsetek ten wynosi 32 proc.

Cięcie profilaktyczne

Za operacyjnym porodem muszą przemawiać względy medyczne, ale - w ocenie lekarzy - w Polsce rosnącym problemem są tzw. "cesarki na życzenie". Dr Tomasz Maciejewski przyznał, że tendencja wzrostowa porodów zakończonych w ten sposób nie oznacza, że mamy w kraju epidemie ciąż patologicznych; raczej jest to efekt presji ze strony rodzących na personel medyczny.

- Lekarze wolą profilaktyczne cięcie niż oskarżenie o narażenie życia pacjentki lub jej dziecka. W razie ewentualnych komplikacji przy porodzie mogą zostać oskarżeni o błąd w sztuce. Nikt zaś nie idzie do sądu z pozwem przeciwko lekarzowi za to, że przeprowadził cięcie cesarskie - podkreślał.

Fakty są takie, że ginekolodzy-położnicy są jednymi z najczęściej oskarżanymi specjalistami. Znaczący odsetek spraw i postępowań toczących się na przestrzeni ostatnich lat w dużej mierze dotyczy właśnie świadczeń z zakresu położnictwa i ginekologii.

Prowadzone postępowania dotyczą głównie zbyt późno wykonanego cięcia cesarskiego, niewykonania cięcia cesarskiego, złej opieki nad kobietą ciężarną i rodzącą, nieprecyzyjnych opisów badań usg i uszkodzenia okołoporodowego noworodków. Coraz częściej zapadają też wyroki za zbyt późne lub w ogóle nie wykonane cięcia.

- I tu trzeba jasno powiedzieć, że poruszamy się też w delikatnym obszarze, gdzie lekarz musi również uwzględnić wolę pacjenta. Niestety wola Polek jest taka, że chcą "cesarek". Ta duża liczba, o której tu mówimy, to jest efekt tego, że przez długi czas to rodzące mogły zdecydować w jaki sposób ich dziecko ma przyjść na świat. Przed kilkoma laty weszły zalecenie, które mówiło, że pacjentka po cięciu cesarskim musi wyrazić zgodę na urodzenie kolejnego dziecka w sposób naturalny i pacjentki z tego prawa skwapliwie korzystały. Mamy tego żniwo - mówił prof. Krzysztof Czajkowski, krajowy konsultant ds. położnictwa i ginekologii.

Jak dodał, Polki często decydują się na cesarskie cięcie, ponieważ boją się bólu związanego z porodem. Tym bardziej, że dostęp do znieczulenia wciąż jest u nas problemem.

- Z moich obserwacji wynika, że na szczęście ten trend powoli wyhamowuje i mam nadzieję, że wkrótce przestanie odgrywać znaczącą rolę. To dzięki zmianom, jakie weszły od nowego roku. Mamy zmianę, która ogranicza możliwość wyboru cesarski. Oczywiście potrzeba czasu na to by świadomość tych zmian stała się faktem. Trzeba też wzmocnić świadomość kobiety z zagrożenia jakie w końcu wiążą się z zabiegiem inwazyjnym, jakim jest cesarskie cięcie - podkreślał profesor.

Cięcie cesarskie jest operacją i jak każda inna operacja w obrębie jamy brzusznej może wywołać powikłania: uszkodzenia jelit, pęcherza moczowego czy nadmiarowa utrata krwi, problem z gojeniem się dużej rany, zwiększone ryzyko choroby zatorowo-zakrzepowej czy dolegliwości bólowe, które mogą utrudniać opiekę nad noworodkiem w pierwszych tygodniach życia.

- Cesarskie cięcie to też większe ryzyko zmian w postaci choroby zrostowej w obrębie jamy brzusznej. Dane wskazują, że 30% kobiet po przebytym cięciu może mieć problem z ponownym zajściem w ciążę. Coraz częściej występuje również endometrioza powłok, która wymaga kolejnych operacji, zaburzenia statyki ciała, problemy z kręgosłupem czy różnego typu zespoły bólowe - dodał dr Maciejewski.

Kiedy cesarka?

- Wśród wskazań do cesarskiego cięcia wymieniane są czynniki potencjalnie zagrażające życiu i zdrowiu matki i płodu, takie jak : nieprawidłowe ułożenie główki, nieprawidłowe położenie płodu przy trwającej czynności skurczowej, poród przedwczesny płodu, dla którego poród drogami rodnymi stanowi poważne ryzyko. Tylko w przypadku wskazań medycznych powinno się wykonywać ten zabieg - podkreślała prof. Katarzyna Szamotulska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Biostatystyki Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

- Bardzo nam brakuje danych pokazujących z jakich powodów wykonuje się tę procedurę. Wskazaniami do cięcia są przypadki ciąży wielopłodowej czy złego ułożenia płodu, przypadki nagłej przedwczesnej akcji porodowej. Jednak znaczący odsetek wykonywanych cięć w Polsce nie ma związku z tymi czynnikami ryzyka - komentowała.

Dodała: - Okazuje się, że te najwyższe odsetki cięć cesarskich są charakterystyczne właśnie dla tych krajów, gdzie - jak u nas - nie analizowany jest problem. Ograniczony zakres danych i rozpoznanie problemu ciąży i porodu w Polsce utrudnia też prowadzenie racjonalnej polityki zdrowotnej w tym obszarze.

Specjaliści zwracają uwagę, że urodzenia przez cesarskie cięcie nie są optymalnym rozwiązaniem także z punktu widzenia zdrowia i rozwoju dziecka. Profesor Ewa Helwich, krajowy konsultant ds. neonatologii, podkreślała, że noworodki urodzone drogą cesarskiego cięcia mają opóźnione m.in. wchłanianie płynu znajdującego się w pęcherzykach płucnych płodu.

- Kiedy dziecko rodzi się siłami natury, ten płyn wydostaje się szybciej z pęcherzyków płucnych. W sytuacji, kiedy dziecko jest wyjmowane z brzucha mamy, takiego przygotowania do samodzielnego oddychania nie ma. To powoduje, że zagrożenie niewydolnością oddechowa po urodzeniu jest znacznie większe - wyjaśniła prof. Helwich.

Wskazała, że przy takim przyjściu na świat bardzo brakuje kontaktu "skóra do skóry" pomiędzy matką a dzieckiem, co pozwala na wykształcenie prawidłowej flory bakteryjnej. - Wiemy, że po „cesarce” mamy mają problemy z laktacją, co przekłada się na duży problem w kraju z karmieniem piersią.

Obniża się umieralność niemowląt

To, co może nas cieszyć, to fakt poprawiającej się sytuacji niemowląt i noworodków. - Dane wskazują, że w Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, obserwuje się dalszy obniżanie umieralności niemowląt, noworodków i martwych urodzeń. Porównanie lat 2010 i 2014 pokazuje spadek umieralności noworodków (z 3,1 do 2,4 na 1000 urodzeń) i niemowląt (z 5 na 4,2 na 1000 urodzeń) oraz martwych urodzeń (z 3 do 2,5 na 1000 urodzeń) - mówiła profesor Szamotulska. Zaznaczyła  jednak, że tempo spadku jest niezadowalające, ponieważ w większości krajów europejskich te wskaźniki są niższe.

Zdaniem prof. Ewy Helwich, obecnie najważniejszym zadaniem neonatologii jest poprawa jakości przeżycia noworodków skrajnie niedojrzałych i z małą masą urodzeniową, poniżej 2,5 kg.

Eksperci wskazywali również na niektóre problemy w ocenie jakości opieki okołoporodowej, jak np. brak rejestru problemów perinatalnych noworodków urodzonych przedwcześnie czy brak badań populacyjnych nad rozwojem wcześniaków powtarzanych w regularnych odstępach czasu.

O problemie rosnącej liczby wykonywanych cieć cesarskich i stanie niemowląt i noworodków w Polsce mówili 13 lutego specjaliści w Warszawie na konferencji prezentującej najnowszy raport Euro-Peristat.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum