• GINEKOLOGIA I POŁOŻNICTWO

  • Start

Budżet nie jest z gumy, czyli zamiast programu in vitro w Łódzkiem 3 mln zł na leczenie niepłodności w ICZMP

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 28 stycznia 2019 18:10

3 mln zł - z czego milion przekaże Urząd Marszałkowski w Łodzi, a dwa miliony Ministerstwo Zdrowia - na program leczenia niepłodności trafi w tym roku do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Jednocześnie samorząd woj. łódzkiego zrezygnuje z dofinansowania in vitro w regionie.

Budżet nie jest z gumy, czyli zamiast programu in vitro w Łódzkiem 3 mln zł na leczenie niepłodności w ICZMP
W ICZMP dotychczas przyjęto 402 pary, z czego w 38 przypadkach uzyskano ciążę. Fot. Shutterstock

- Zarząd woj. łódzkiego jest gotowy przeznaczyć 1 mln zł z budżetu regionu na leczenie niepłodności w Instytucie CZMP. Po wielu rozmowach w Ministerstwie Zdrowia udało mi się zapewnić dodatkowo 2 mln zł na ten cel - poinformował w poniedziałek marszałek woj. łódzkiego Grzegorz Schreiber na konferencji prasowej w Urzędzie Marszałkowskim.

Działania marszałka są związane z decyzją o niefinansowaniu wojewódzkiego programu in vitro, którą prawdopodobnie podejmie we wtorek (29 stycznia) sejmik woj. łódzkiego. W projekcie budżetu na 2019 r., przyjętym przez poprzedni samorząd regionu, przeznaczono na ten cel 2 mln zł. Po wyborach przewagę w Sejmiku zyskał PiS i wiadomo - m.in. po niedawnym głosowaniu w komisji zdrowia - że nie będzie chciał wprowadzić programu in vitro, który za 200 tys. zł był realizowany pilotażowo od lipca do końca 2018 r.

- Budżet nie jest z gumy. Uznaliśmy, że współpraca z rządem będzie w tym przypadku skuteczniejsza dla osób cierpiących na niepłodność. Kompleksowe badania, a następnie leczenie niepłodności powoduje, że 80 do 90 proc. par może zostać wyleczone. To jest klucz - my chcemy leczyć niepłodność. Oczywiście są pewne rozwiązania, które można zastosować później, ale my chcemy, aby to było później, a nie od razu - podkreślił Schreiber.

Według dyrektora ICZMP prof. Macieja Banacha obiecane pieniądze pozwolą, aby działająca w jego instytucie od listopada 2017 r., uruchomiona jako placówka referencyjna narodowego programu prokreacyjnego, Klinika Diagnostyki i Leczenia Niepłodności mogła funkcjonować "pełną parą".

- Program prokreacji to nowy produkt - wciąż jest poprawiany przez ekspertów, aby był jak najefektywniejszy. Inicjatywa pana marszałka pozwoli nam, by nie czekać już na pewne poprawki w programie, ale móc działać na pełnych obrotach - zaznaczył.

Program leczenia niepłodności realizowany w ICZMP opiera się na ścisłej współpracy i kompleksowym działaniu lekarzy różnych specjalizacji związanych z medycyną rozrodu: ginekologów, andrologów, genetyków, immunologów, endokrynologów. Dotychczas przyjęto 402 pary, z czego w 38 przypadkach uzyskano ciążę.

Mama 8-tygodniowego Antka Karolina Kostecka trafiła do ICZMP po pół roku starania się o dziecko. Jak wyjaśniła podczas konferencji, w jej przypadku przyczyną problemów z zajściem w ciążę był zespół policystycznych jajników. W ICZMP została zdiagnozowana, poddana m.in. zabiegowi udrożniania jajowodów oraz leczeniu farmakologicznemu. Badaniom został poddany także jej mąż. Po 9 miesiącach terapii lekarze stwierdzili u pacjentki ciążę.

- Jeszcze 2 lata NFZ wyceniał wizytę w poradni leczenia niepłodności na 27,50 zł, a 260 zł przeznaczał na pobyt diagnostyczny pacjentki w szpitalu. To finansowanie nie wystarczało na poprowadzenie prawidłowego procesu leczenia. Zżymaliśmy się, ponieważ chcieliśmy diagnozować według standardów obowiązujących w Europie - zaznaczył szef Kliniki Diagnostyki i Leczenia Niepłodności ICZMP prof. Krzysztof Szaflik.

Jak dodał, ograniczenia w finansowaniu są nadal, także w ramach programu prokreacyjnego Ministerstwa Zdrowia, ponieważ z dostępnych 40 procedur MZ płaci tylko za 11. Dlatego tak ważne są dodatkowe pieniądze na leczenie niepłodności.

Zdaniem Szaflika i Banacha, ICZMP wykorzystuje wszystkie dostępne techniki z dziedziny medycyny rozrodu, które pozwalają na zdiagnozowanie pary, wykrycie schorzeń negatywnie wpływających na płodność i ich leczenie. Są to wyłącznie metody o popartej naukowo skuteczności.

- Trzy cykle obserwacji i kompleksowa diagnostyka pozwolą nam stwierdzić, czy jesteśmy w stanie pomóc takiej parze, czy nie. Jeśli wykorzystamy wszystkie nasze możliwości - stymulację, diagnostykę, zabiegi małoinwazyjne, operacje laparoskopowe, histeroskopowe - jeśli te metody będą wykorzystane lub trafi do nas np. kobieta po operacji jajowodów, to wiadomo, że ona mimo naszego starania nie zajdzie w ciążę. To jest kandydatka idealna do in vitro, my o tym wiemy i o tym pacjentkę możemy poinformować - zaznaczył prof. Szaflik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum