Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia | 30-10-2019 06:00

E-zdrowie w budowie. Niepełna gotowość przed kolejną godziną zero?

Nie starajmy się budować większej cyfrowej rzeczywistości w ochronie zdrowia niż realnie jej potrzebujemy. Ważne, czy dane narzędzie albo usługa przyczyni się do poprawy jakości działania systemu, zadowolenia pacjenta i efektywności pracy lekarza, którego nie możemy "przeładowywać informacyjnie" - postulowali eksperci na XV Forum Rynku Zdrowia (21-22 października).

Co znajdzie się w rządowej strategii dot. e-zdrowia? Fot. PTWP

Wiceminister Janusz Cieszyński przypominał podczas sesji "E-zdrowie", że jesteśmy po czterech istotnych ustawach, które zostały przyjęte przez parlament od stycznia 2018 r., dotyczących e-recepty, Internetowego Konta Pacjenta, e-skierowania i list oczekujących oraz "parasolowej" ustawy o e-zdrowiu.

- Warto powiedzieć o zbliżających się terminach: pierwszy to 8 stycznia, czyli e-recepta. Jak zapowiadaliśmy i zaplanowano, chcemy, żeby wtedy e-recepta była wystawiana w każdym gabinecie lekarskim. Kolejne etapy już za rok, czyli e-skierowanie i e-dokumentacja medyczna.

W kilku praktycznych sytuacjach wciąż będzie możliwe wystawienie recepty papierowej, natomiast ministerstwo będzie oczekiwać od każdego, kto ma kontrakt z NFZ, żeby był zarejestrowany w systemie P1.

Będzie strategia dla e-zdrowia
- Jeśli chodzi o plany legislacyjne na kolejną kadencję, to przede wszystkim chcielibyśmy przyjąć strategię dla e-zdrowia jako dokument rządowy, żeby w bardziej otwarty sposób programować przyszłość po zakończeniu projektu P1 i szykować się na kolejne duże projekty - zapowiedział wiceminister zdrowia.

Jak taki poważny plan długoterminowego rozwoju e-zdrowia w Polsce odbierają uczestnicy rynku? - Musimy się wreszcie wyzwolić z pułapki projektu P1 i konieczności sfinansowania go wreszcie do końca, nieoddawania tych pieniędzy (unijnych - red.). Bardzo się cieszę, że wszyscy dojrzeli już do tego, żeby się na chwilkę zatrzymać, narysować architekturę biznesową, wskazującą, jak informacja będzie przekazywana i kiedy dojdziemy do jakiegoś celu. Tego nam cały czas brakuje - ocenił Krzysztof Groyecki, wiceprezes zarządu Asseco Poland SA.

Zmiany w koszyku, centralna rejestracja...
Co znajdzie się w rządowej strategii dotyczącej e-zdrowia? Jak przekonywał wiceminister, jednym z projektów powinno być wprowadzenie centralnej rejestracji na świadczenia co najmniej w ramach NFZ. Jego zdaniem na pewno powinniśmy zaoferować to pacjentom, ponieważ wszystkie badania wskazują, że czekają oni na dwie podstawowe rzeczy: dostęp do wyników i dokumentacji oraz możliwość umówienia wizyty.

- Na pewno chcemy też zwiększyć liczbę produktów telemedycznych w koszyku NFZ. Telemedycyna jest sporą szansą i ma duży potencjał wzrostu. Pierwszym krokiem będzie wdrożenie teleporady w POZ - tu już jesteśmy po konsultacjach rozporządzenia koszykowego, które to umożliwia - informował Janusz Cieszyński.

Kolejny projekt związany jest z kwestią ograniczenia biurokracji. - Skierowaliśmy też do konsultacji projekt rozporządzenia o dokumentacji medycznej, który tak naprawdę ma wprowadzić konkretne zachęty, żeby przechodzić na dokumentację elektroniczną. Przede wszystkim przez to, że jeżeli jakaś informacja jest już w systemie, to nie musimy jej powielać, tak jak to dzisiaj robimy przy dokumentacji papierowej, tylko opieramy się na jednym rekordzie w systemie - wyjaśniał wiceminister.

Następna kwestia to sprawozdawczość do Funduszu, ministerstwa i wszelkich instytucji. - Chciałbym, żebyśmy wypracowali regulacje wprowadzającą zastrzeżenie, że zmiany standardów raportowania, które NFZ wymaga od świadczeniodawców, nie mogą dziać się częściej niż co jakiś umowny okres, tak żeby świadczeniodawcy nie byli zaskakiwani i nie ponosili kosztów dostosowania swoich systemów. Ten projekt chcemy przedstawić w ciągu najbliższych miesięcy - zapowiedział Janusz Cieszyński.

Środowisko nie w pełni przygotowane
Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, polemizował z wiceministrem w kwestii wspomnianego projektu rozporządzenia o dokumentacji medycznej

- Odczytujemy ten dokument jako bynajmniej nie wspierający procesu cyfryzacji. Rzeczywiście, on będzie motywował do przejścia na dokumentację elektroniczną, ale na takiej zasadzie, że mocno wzrasta zakres obowiązków przy prowadzeniu dokumentacji papierowej. To nie jest ten rodzaj motywacji, którym moglibyśmy porwać ludzi. Co więcej z projektu zniknęła bardzo ważną rzecz dla małych podmiotów: wymóg dla programów informatycznych, aby zawierały funkcję zrzutu danych - wyliczał.

Jak przekonywał przedstawiciel NRL, musi się to w najbliższym czasie wyjaśnić, dlatego że lekarze chcą kupić programy, a otoczenie prawne jest jeszcze niejasne. Tymczasem jesteśmy ponad dwa miesiące przed godziną zero, kiedy gabinety lekarskie mają zacząć realizować obowiązek wystawiania e-recept.

- Nie mogę powiedzieć, żeby gotowość środowiska lekarskiego była bardzo powszechna do spełnienia tego obowiązku. Lekarz pracuje średnio w kilku miejscach, każda z tych jednostek teoretycznie może kupić zupełnie inny program do obsługi, którego trzeba będzie się nauczyć - wskazywał Andrzej Cisło.

Źle wystawione e-recepty
Natomiast apteki zostały zobowiązane prawnie do podłączenia się do platformy P1 i realizują e-recepty już od 1 stycznia 2019 r.

- Apteki dostosowały się w ciągu faktycznie pół roku, musiały zmodernizować swoje programy apteczne, kupić odpowiedni sprzęt, wiązało się to z dużymi wydatkami, wszyscy aptekarze zostali przeszkoleni z zasad realizacji e-recept i na dzisiaj farmaceuci są gotowi - przypominała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

- Natomiast mamy bardzo duże problemy z realizacją e-recepty, a wynikają one z błędów programów gabinetowych. Recepty są wystawiane często w sposób nieprawidłowy - w taki sam nieprawidłowy sposób w jaki były wystawiane w wersji papierowej -  nie ma danych pacjenta, albo są nieprawidłowe, nie ma numeru PESEL itp. – wskazała prezes NRA.

- Dlatego apelujemy do środowiska lekarskiego, żeby jednak zainwestowało we wdrożenie nowych systemów gabinetowych, które uporają się z tymi problemami - dodała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska.

Więcej automatyzacji?
- Na pewno powinniśmy unikać błędów jako lekarze, ale nie możemy też ponosić pełnej odpowiedzialności za niedoskonałości aplikacji gabinetowych i systemu P1, który nie sprawdza wystawianych recept, czy całkowicie wypełniają wszystkie potrzeby biurokratyczne - odpowiadał Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Co jest jeszcze do poprawy, albo jakie oczekiwania nie zostały zrealizowane? Jedno z nich to kwestia orzekania o poziomie refundacji.

- Mam nadzieję, że w następnym kroku uda się zrobić tak, aby to system elektroniczny mógł sprawdzić, czy lek jest refundowany i czy pacjent ma prawo do niego, a następnie automatycznie w drodze od lekarza do apteki został orzeczony poziom refundacji - postulował przedstawiciel Porozumienia Zielonogórskiego.

Następna sprawa to zapewnienie biurokratycznej obsługi uprawnień dodatkowych. - Stwórzmy wreszcie dobry jeden rejestr, który nie będzie zajmował ani lekarza, ani farmaceuta, żeby wyeliminować np. sprawdzanie czy pacjent jest inwalidą wojennym - wskazał Zieliński.

Model tworzenia systemu
Co z kolei niepokoi producentów i dostawców rozwiązań informatycznych? Krzysztof Groyecki mówił wprost: - Nie podoba nam się to, że CSIOZ konstruował swoje aplikacje w oparciu o własne zasoby, ponieważ zakładamy, że lepszym wariantem jest tworzenie przez CSIOZ standardów i certyfikowanie pewnych rozwiązań.

Wiceprezes Asseco Poland SA rozumie, że pewna niemożność z poprzednich lat spowodowała konieczność szukania szybkich rozwiązań. - Uważamy, że to był dobry okres, ale warto go już zakończyć i przejść do normalnego trybu kupowania oprogramowania na rynku z pełnym nadzorem, certyfikacją i z pełną kontrolą tego, co jest produkowane - ocenił.

- Jestem zwolennikiem zachowania jakiegoś rozsądnego balansu, w którym oczywiście korzystamy z zasobów zewnętrznych, bo nie jest naszą ambicją, żeby zatrudnić 2 tys. programistów dla CSIOZ - uspokajał wiceminister Cieszyński. - Jedynie jeśli z jakiegoś powodu okazałoby się, że to co rynek nam dostarczy, nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań, to musimy mieć kim tę lukę zapełnić.

Chcemy wymieniać dane, ale…
Bartosz Pampuch, wiceprezes Comarch Healthcare SA, wskazywał natomiast, że polscy pacjenci są bardzo świadomi i otwarci na udostępnianie swojej dokumentacji.

- Aż 82% z tych, którzy nie posiadają dostępu do takich danych, chce mieć stały wgląd do swoich wyników. Okazuje się, że w tej kwestii zdecydowanie przewyższamy średnią europejską (63%). Natomiast 69% osób posiadających dostęp do danych deklaruje, że chciałoby, aby miał go także ich lekarz - Bartosz Pampuch podawał wyniki badań.

Jego zdaniem to sygnał, że warto rozwijać np. aplikacje mobilne, gdyż na dziś to pacjent jest koordynatorem opieki zdrowotnej - jedyną osobą, która jest w stanie zgromadzić pełną dokumentację i zanieść w odpowiednie miejsce.

Mamy bowiem problem z wymianą danych między placówkami medycznymi. Jakie mogą być tego przyczyny? –-Odnosimy wrażenie, że chcemy za dużo danych wymienić między placówkami. To lekarze powinni zacząć od zdefiniowania minimalnej ilości danych, jaką powinniśmy im dostarczać - wskazał Rafał Włach, dyrektor handlowy CompuGroup Medical Polska.

Przypomniał, że lekarz ma realnie maksymalnie kilkadziesiąt sekund, aby przeczytać wyciąg z e-dokumentacji medycznej pacjenta.

- Celem informatyzacji placówek służby zdrowia nie jest bowiem gromadzenie olbrzymiej ilości danych. Jej celem jest taka prezentacja danych, żeby poprawić jakość procesu leczenia. Zawsze trzeba się zastanowić, czy dane działanie spowoduje poprawienie funkcjonowania systemu, zwiększy efektywność pracy lekarza, spowoduje, że pacjenci czekają mniej w kolejkach itd. - zaznaczył.

Podkreślił, że nie możemy przeładowywać informacyjnie lekarza jako osoby, która musi podejmować decyzje. - Dlatego z mojego punktu widzenia będzie bardzo dobrze, jeżeli w ramach platformy P1 będziemy mieli zindeksowane karty informacyjne i wyniki badań – będzie to naprawdę duży krok w kierunku poprawy działania samego systemu. Takim pierwszym krokiem jest wprowadzenie e-recepty - podsumował Rafał Włach.