• PARTNER SERWISUpartner serwisu
  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Cukrzyca od kuchni. Jak mądrze walczyć z nieuleczalną chorobą?

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia04 kwietnia 2022 18:40

W Holandii, kiedy pacjent zachoruje na cukrzycę, jedzie do niego zespół pielęgniarek, które zaglądają mu w garnki, szafki w kuchni, każą mu gotować przy nich. Te wizyty są regularne. Bo edukacja wymaga czasu i utrwalania.

Cukrzyca od kuchni. Jak mądrze walczyć z nieuleczalną chorobą?
Do walki z cukrzycą trzeba podchodzić holistycznie - mówią Beata Stepanow i Leszek Czupryniak Fot. LJ
  • My, lekarze działamy na końcu, dajemy leki, które przynoszą szybki efekt. Ale praprzyczyna leży gdzie indziej. Nadzieja jest w edukacji i w poczuciu chęci pozytywnej zmiany w życiu - mówi prof. Leszek Czupryniak
  • Dr Beata Stepanow: Czy ktoś uczy rodzinę, jak ma rozmawiać w domu z osobą przewlekle chorą? Badania wskazują, że cukrzyca jest powodem kłótni w domach
  • Tymczasem ważne jest wsparcie chorego przewlekle przez rodzinę i bliskich

Pacjent na "dzień dobry" jest straszony, np. powikłaniami po cukrzycy

- Nie ma drugiej takiej choroby, gdzie wymagane jest zaangażowanie pacjenta we wszystkie aspekty życia. Jest to wyzwanie, bo jesteśmy w stanie zmobilizować się na krótko do różnych rzeczy. Widzimy na początku choroby, że pacjenci obiecują, czego to oni nie zrobią. I rzeczywiście wprowadzają radykalne zmiany w przeciągu pierwszego miesiąca, dwóch. Ale to jest jak z przysłowiowymi postanowieniami noworocznymi – są krótkotrwałe, rozpuszczalne w alkoholu. To samo się dzieje z postanowieniami w nowo rozpoznanej cukrzycy - ocenił prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM.

Dlaczego tak się dzieje? Profesor Czupryniak wskazuje na co najmniej dwie rzeczy: - Po pierwsze, mamy silny mechanizm wyparcia – nie chcemy siedzieć i zamartwiać się, że mamy chorobę nieuleczalną. Po drugie, ten mechanizm jest wspierany przez personel medyczny, który straszy pacjenta. Do tego dochodzi odpowiedzialność za swoje zdrowie, czego my nie jesteśmy w ogóle uczeni.

Tymczasem zmiana powinna się zacząć od zmiany "w głowie". - To podejście psychologiczne, czego my lekarze nie robimy, nie umiemy, trochę nie chcemy, nie mamy czasu. W dodatku, kiedy pacjent przychodzi do pielęgniarki diabetologicznej to wiadomo, że jest nastawiony na słuchanie, edukację, na odbiór. Jak przychodzi do lekarza, to po receptę na leki - dodał.

Tymczasem, jeżeli pacjent ma być "ośrodkiem decyzyjnym", to nie może się bać, a na "dzień dobry" jest straszony, np. powikłaniami po cukrzycy. Po drugie musi mieć wiedzę praktyczną. Dlatego w ocenie eksperta, tego typu poradniki są kluczowe, ale jest materiał do pracy z kimś jeszcze. Żeby pacjenci zrozumieli, że zdrowie jest ich odpowiedzialnością.

Profesor mówił o nowym poradniku "12 wskazówek jak dłużej żyć z cukrzycą", który jest elementem kampanii edukacyjnej https://dluzszezyciezcukrzyca.pl, do pobrania na stronie.

W czasie spotkania oceniono, że w zespole terapeutycznym, poza pielęgniarką diabetologiczną, powinien być jeszcze psycholog, np. od uzależnień, bowiem nadmierne jedzenie ma charakter uzależnienia i dietetyk lub żywieniowiec, ale taki z realnym podejściem. Bo często jest tak, że pacjent dostaje dietę, ale po tygodniu lub dwóch wraca do tego, co lubi jeść.

- Dzisiaj mamy inną filozofię: raczej to co pacjent lubi jeść, a my do tego stosujemy leczenie, zniechęcając do robienia kardynalnych błędów. Na przykład jedzenia słodkich rzeczy. Ale wobec tego słodkiego jesteśmy bezradni. Czasem mówię pacjentowi: "niech Pan zje słodkie, ale proszę nie mierzyć wtedy cukru, bo będzie wysoki, zdenerwuje się Pan, a jak się człowiek zdenerwuje, cukier jest jeszcze wyższy. A mnie nie interesuje cukier po zjedzeniu słodkiego" - stwierdził prof. Czupryniak.

Cukrzyca jest powodem kłótni w domach

O swoich sposobach na pacjentów opowiedziała też dr Beata Stepanow, ekspert nauk o zdrowiu, prezes Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej i pielęgniarka diabetologiczna: - Taka sytuacja. Przychodzi pacjent, poznaję jego nawyki żywieniowe i okazuje się, że od ponad 30 lat je kiełbasę o 22.00 i pyta się, czy nadal może. Odpowiadam: oczywiście, że tak. Dlaczego? Bo on sam za chwilę przestanie ją jeść o tej godzinie, jeśli będzie wiedział, dlaczego nie powinien tak robić. Moim zadaniem jest pokazać mu, w jaki sposób może to zrobić i dlaczego warto ją zjeść o 18.00.

- Druga sytuacja: pacjentka pyta mnie, czy może jeść czekoladę wieczorem i okazuje się, że chodzi o całą tabliczkę. Odpowiadam, że tak. Jej mąż też dopytuje czy rzeczywiście żona może ją zjeść. Oczywiście – odpowiadam. Zaraz Państwu przeliczę, ile trzeba godzin seksu, żeby to spalić. Na to mąż do żony: Od jutra jesz maksymalnie dwie kostki.

Kolejnym zagadnieniem jest wsparcie chorego przewlekle przez rodzinę i bliskich. W poradniku są przedstawione narzędzia edukacyjne dla bliskich, jak się komunikować.

- Bo czy ktoś uczy rodzinę, jak ma rozmawiać w domu z osobą przewlekle chorą? Badania wskazują, że cukrzyca jest powodem kłótni w domach. Bo jak żona się dowie, że mąż ma cukrzycę i je o 22.00 kiełbasę, to co robi: pilnuje, krzyczy, ocenia. Wszystko, tylko nie motywuje do zmiany zachowania - podkreśliła dr Stepanow.

Dodała, że poradnik podchodzi holistycznie i podpowiada, że nie można się skupiać tylko na samym jedzeniu, aktywności fizycznej, ale na kwestiach relacyjnych, seksualnych. Są tam podane konkretne narzędzia do wykorzystania. Jest też wskazanie, jak budować relacje, komunikować się i wpierać osobę przewlekle chorą.

- Rodziny deklarują, że wesprą, ale nie wiedzą, jak; robią to intuicyjnie. Bardzo często do lekarza przychodzi mąż przyprowadzony przez żonę. Żona przyprowadza go, bo czuje, że ma powinność małżeńską zadbać o niego, a jednocześnie serdecznie go nienawidzi, bo jest chory. Zaś on jest kompletnie odporny na to, co ona mówi. I nie raz lekarz jest świadkiem scenek rodzinnych, kiedy żona mówi w gabinecie do męża: „Mówiłam ci, żebyś nie jadł tej kiełbasy o 22.00, leków nie bierzesz". Ja wtedy mówię: "jak pani powrzeszczy na męża, to on nie zje? Wyjdzie z domu, żeby ją zjeść". Choruje się w samotności. Tylko ten pacjent wie, co go boli, co mu jest. Mamy model zachować społecznych, którego nie umiemy zmienić - opowiadał kolejne przykłady z praktyki lekarskiej prof. Czupryniak.

Wspierać mądrze

Ale są też pacjenci, którzy otrzymują odpowiednie wsparcie, jak chory, który w ciągu roku zrzucił 25 kilogramów. - Sukcesem było to, że była z nim żona, która na niego nie krzyczała, tylko zarządziła wszystkim w mądry sposób. Zmieniła sposób gotowania, zamknęła auto w garażu, wstawiła sprzęt do ćwiczeń do pokoju. Cukrzyca jest chorobą rodzinną i wymaga przeorganizowania całego otoczenia. My tego nie umiemy, a to jest fundament leczenia cukrzycy. My, lekarze działamy na końcu, dajemy leki, które przynoszą szybki efekt. Ale praprzyczyna leży gdzie indziej. Nadzieja jest w edukacji i w poczuciu chęci pozytywnej zmiany w życiu - dodał prof. Czupryniak.

Jak dodała dr Stepanow, jako pielęgniarka diabetologiczna czasem wychodzi poza gabinet. - Na pewnym etapie pacjenci zapraszają mnie do swoich domów. Gdy wchodzę do takiego domu, lodówka ma być pusta i wspólnie zastanawiamy się, co od tej lodówki włożyć. Obserwuję też rodzinę, relacje. Kiedy na przykład pojawia się wnuk, to on jest moim wsparciem i motywuje dziadka do aktywności, bo namawiam go na wyprowadzanie dziadka na spacery albo na przejażdżki rowerem.

Innym sposobem jest wprowadzenie zwyczaju, by osoba chora choć raz w miesiącu przygotowała z bliską osobą swój ulubiony posiłek. - W trakcie ktoś może robić zdjęcia, opisy dań, wymyślać nazwy dla potraw. Potem na święta pod choinkę pojawia się rodzinna książka kucharska z osobą chorą na cukrzycę w roli głównej. Jest to pamiątką wspólnego działania całej rodziny. Chodzi o zaangażowanie, by zrobić coś razem. Taki prezent wywołuje wzruszenie, które nie będzie po kolejnym sweterku. To motywuje. Pacjent staje się człowiekiem kochanym, wspieranym przez bliskich. Zaczyna mu zależeć, by o siebie zadbać - mówiła dr Stepanow.

Wyjście poza gabinet lekarski czy pielęgniarski nie jest niczym nowym w innych państwach. Na Zachodzie wizyty pielęgniarskie w domu pacjenta są praktykowane.

- W Holandii, kiedy pacjent zachoruje na cukrzycę, jedzie do niego zespół pielęgniarek, które zaglądają mu w garnki, szafki w kuchni, każą mu gotować przy nich. Te wizyty są regularne. Bo edukacja wymaga czasu i utrwalania. To stały proces, który w zasadzie się nie kończy. Nasz system ochrony zdrowia kompletnie tego typu działań nie przewiduje. Fundamentem zaś jest wejść w taką rodzinę i zobaczyć gdzie jest patologia, w relacjach, w żywieniu - mówił prof. Czupryniak.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum