• SERWIS CHOROBY ZAKAŹNE

  • Start

To najgroźniejsze choroby świata. Medycyna wciąż nie zna na nie lekarstwa

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: RR/Rynek Zdrowia30 stycznia 2022 18:40

Najgroźniejsze choroby świata? Na opracowanej przez WHO Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-11 uwzględniono aż 55 tys. kodów oznaczających jednostki chorobowe i problemy zdrowotne. Jest z czego wybierać. Przyjmijmy, że najgroźniejsze są te choroby, na które nie ma skutecznego lekarstwa, choć niekoniecznie umiera na nie najwięcej ludzi.

To najgroźniejsze choroby świata. Medycyna wciąż nie zna na nie lekarstwa
Najgroźniejsze choroby świata. Medycyna nie zna na nie lekarstwa Fot. Shutterstock
  • Najgroźniejsze choroby świata? Najgroźniejsze są te, na które nie ma skutecznego lekarstwa, choć niekoniecznie umiera na nie najwięcej ludzi
  • Na czarnej liście najgroźniejszych chorób wysoką pozycję powinny zająć choroby zakaźnie: nie potrafimy ich wyleczyć, ale szczęśliwie mamy szczepionki
  • Nie każda z groźnych dla ludzkości chorób jest śmiertelna. Nie ma jednak skutecznych lekarstw, mimo że w medycynie i farmacji zauważalny jest wyjątkowo szybki postęp

To najgroźniejsze choroby świata. Medycyna nie zna na nie lekarstwa

Na czarnej liście najgroźniejszych chorób świata wysoką pozycję powinny zająć choroby pochodzenia wirusowego, których nie potrafimy wyleczyć.

Niektóre z nich są śmiertelne. Na Covid -19 zmarło dotąd na świecie 5,47 mln ludzi, w Polce prawie 100 tys. Leki na Covid-19 (Monupiravir Ronapreve i Regkirona) pojawiły się bardzo niedawno - Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła je w listopadzie zeszłego roku. Jednak nie są to specyfiki o najwyższej skuteczności. Np. Molnupiravir charakteryzuje się powyżej 50 proc. skutecznością. Stosowany jest, podobnie jak pozostałe, we wczesnym stadium zakażenia SARS-CoV-2 i znacząco obniża ryzyko hospitalizacji oraz ciężkiego przebiegu choroby. 

Nie jest więc to specyfik dający stuprocentową gwarancję powrotu do zdrowia lub gwarantujący, że na Covid-19 nie zachorujemy. Dlatego zakażenie SARS-CoV-2 umieszczamy na czarnej liście.

Wirusy nikną, żeby za jakiś czas znów zaatakować. Przykład? Ebola

Nie tylko koronawirus, ale w ogóle wszelkie wirusy nie pozwalają zapomnieć o sobie. Pojawiają się, nikną, żeby za jakiś czas znów zaatakować.

Podczas gdy cały świat walczy z pandemią Covid-19, m.in. w Gwinei i Demokratycznej Republice Kongo potwierdzono kilka przypadków eboli. Wirus wywołujący gorączkę krwotoczną zidentyfikowano w 1976 roku.

Ebola pojawia się co jakiś czas na terenie Afryki. Np. pierwszy od 25 lat przypadek wirusa gorączki krwotocznej potwierdzono w sierpniu zeszłego roku na Wybrzeżu Kości Słoniowej (Afryka Zachodnia).

Choroba objawia się gorączką, zwiotczeniem mięśni, rozległymi krwotokami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Atakuje gwałtownie. Śmierć jest następstwem utraty dużej ilości krwi. Śmiertelność - według WHO - wynosi od 25 do nawet 90 procent. W latach 2013-2016 z powodu eboli zmarło ponad 11 tys. osób w Gwinei, Liberii i Sierra Leone. Była to największa epidemia tego wirusa odnotowana w Afryce Zachodniej.

Nie ma skutecznego leku zwalczającej ten śmiercionośny patogen. Na szczęście jest szczepionka. Skorzystano z niej np. w Gwinei w lutym 2021 r.

Prace nad szczepionką trwały ponad 20 lat. 11 listopada 2019 r. zarejestrowano pierwszą na świecie szczepionkę przeciwko gorączce ebola - Ervebo. Pozwolenie na dopuszczenie do obrotu w Europie wydała Komisja Europejska.

Wirus marburg powoduje gorączkę krwotoczną

Z tej samej rodziny co ebola pochodzi wirus marburg, powodujący gorączkę krwotoczną. Pierwszy raz został zidentyfikowany w 1967 roku, kiedy to wybuchły epidemie w Marburgu i Frankfurcie w Niemczech oraz w Belgradzie w Serbii.

Kilka miesięcy temu uaktywnił się w Afryce Zachodniej, doprowadzając do śmierci pacjenta z gwinejskiego miasta Gueckedou. WHO podniosła alarm, gdyż patogen ma duży potencjał rozprzestrzeniana się.

Malaria stara jak świat

Z malarią zmagały się już starożytne cywilizacje. Naukowcy ustalili, że przyczyną śmierci faraona Tutanchamona były prawdopodobnie malaria i choroba kości. Jak utrzymują badacze, „jest to najstarszy genetyczny dowód na występowanie malarii, znaleziony w zmumifikowanych zwłokach”.

Ślady wywołujących malarię pasożytów Plasmodium falciparum znaleziono również w kilku innych mumiach, co w takim miejscu jak dolina Nilu nie jest niczym zaskakującym, o czym informował „Journal of The American Medical Association”.

Najczęstszymi symptomami malarii są:

  • gorączka poprzedzona dreszczami,
  • nadmierna potliwość,
  • bóle stawowo-mięśniowe;
  • rzadziej bóle głowy,
  • nudności,
  • wymioty,
  • a w pojedynczych przypadkach mogą to być również: biegunka, kaszel, żółtaczka powłok skórnych.

Poważnym powikłaniem malarii jest tzw. postać mózgowa, która prowadzi do zaburzeń świadomości, drgawek i śpiączki. W ciężkich przypadkach choroby dochodzi też do niewydolności nerek i niewydolności oddechowej.

Według szacunków WHO w 2019 r. malaria zabiła 386 tys. mieszkańców Afryki, w tym ponad 260 tys. afrykańskich dzieci poniżej piątego roku życia.

Szczepionka na malarię w październiku 2021

Nie mamy co prawda skutecznego leku przeciw malarii - takiego, który w stu procentach zabezpiecza przed zarażeniem. Mamy jednak szczepionkę.

6 października 2021 roku WHO zatwierdziła pierwszą szczepionkę przeciw malarii i zaleciła rozpoczęcie masowych szczepień dzieci od piątego miesiąca życia.

Badania nad jej wytworzeniem zaczęły się jeszcze w 1987 roku i pochłonęły ponad 750 mln dolarów.

Mosquirix (nazwa handlowa preparatu) nie pozwoli całkowicie zwalczyć tej choroby, ale badania kliniczne wskazują, że zmniejsza ryzyko zachorowania na objawową malarię o 39 proc., a na malarię o ciężkim przebiegu o 29 proc. Dla porównania, szczepionka przeciwko odrze jest skuteczna w 97 proc.

Jednak to i tak ogromny sukces. Między innymi dlatego, że malarię wywołuje pasożyt - organizm bardziej skomplikowany niż wirus. A Mosquirix to nie tylko pierwsza szczepionka przeciwko malarii, ale i przeciwko jakiemukolwiek pasożytowi – podkreśla w tekście o największych sukcesach medycyny krytykapolityczna.pl

Choroba Heinego-Medina. Leku nie ma, ale jest szczepionka

Choroba Heinego-Medina, zwana inaczej polio, to wirusowe zapalanie przednich rogów rdzenia kręgowego. Powoduje porażenie kończyn, a niekiedy również zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych; w niektórych przypadkach może być śmiertelna. Nie ma leku na polio. Są natomiast skuteczne szczepienia na tę chorobę.

Niedawno Ministerstwo Ochrony Zdrowia Ukrainy poinformowało o potwierdzonym przypadku paraliżu u półtorarocznego dziecka zakażonego wirusem polio. Ostatni taki przypadek wystąpił w 2015 roku.

Jak zauważył prof. Włodzimierz Gut, wirus polio może zostać przywieziony do Polski przez mieszkańców Ukrainy. Zdaniem eksperta możemy być jednak spokojni, ponieważ mamy obowiązkowy system szczepień.

Prof. Gut przypomniał, że pierwszą akcję masowych szczepień przeciw poliomyelitis zorganizował w Polsce w 1959 r. prof. Hilary Koprowski. W efekcie szczepień liczba zachorowań w naszym kraju spadła z 6 tys. przypadków w 1958 r. do ok. 30 przypadków w roku 1963 r., zaś liczba zgonów z 111 do 2.

Długa lista najgroźniejszych

Lista schorzeń, na które nie ma skutecznego lekarstwa, powinna być znacznie dłuższa.

Mogłyby się na niej znaleźć takie choroby, jak: astma oskrzelowa, reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), mukowiscydoza, czy choćby wścieklizna.

Nie każda z nich jest śmiertelna. Ale nie ma na nie lekarstwa, mimo że w medycynie i farmacji zauważalny jest wyjątkowo szybki postęp. Dzięki niemu można złagodzić objawy i skutki nieuleczalnych jeszcze chorób.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum