• SERWIS CHOROBY ZAKAŹNE

  • Start

Od 16 maja po ponad dwóch latach pierwszy raz bez stanu epidemii. Co się zmieni?

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia12 maja 2022 21:00

Od 16 maja po raz pierwszy od ponad dwóch lat będziemy żyli w kraju bez ogłoszonego stanu epidemii. - Przejście do stanu zagrożenia epidemicznego nie zmienia już wiele w sensie praktycznym dla szpitali i pacjentów, bo zasadnicze zmiany nastąpiły ponad miesiąc temu - mówi nam dr hab. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii SUM.

Od 16 maja po ponad dwóch latach pierwszy raz bez stanu epidemii. Co się zmieni?
COVID-19. Po ponad dwóch latach stan epidemii zostanie zniesiony. Fot. Shutterstock
  • Stan epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2 został wprowadzony rozporządzeniem ministra zdrowia od 20 marca 2020 r. 
  • Zostanie odwołany 16 maja 2022 roku
  • Przejście od stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego nie zmienia już wiele w sensie praktycznym dla szpitali i pacjentów
  • Istotne zmiany dotyczące likwidacji obostrzeń weszły w życie wcześniej
  • Jak zauważa dr hab. Jerzy Jaroszewicz, zastąpienie stanu epidemii stanem zagrożenia epidemicznego ma przede wszystkim wydźwięk społeczny
  • Podkreśla, że przechodzimy teraz okres uspokojenia pandemii, ale to nie oznacza, że zwiększona liczba zakażeń nie powróci do nas jesienią

COVID-19. Teraz stan zagrożenia epidemicznego

W piątek (6 maja) minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że zniesiony zostanie stan epidemii, a obowiązywać zacznie stan zagrożenia epidemicznego. Stan epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2 został wprowadzony rozporządzeniem ministra zdrowia od 20 marca 2020 r. Zostanie odwołany 16 maja.

- Sytuacja, z którą będziemy mieli do czynienia, pozwala utrzymać pewną gotowość legislacyjną rozwiązań, a jednocześnie wysyłamy sygnał, że sytuacja i nasza ocena ryzyka są zdecydowanie lepsze. Prawdziwym testem będzie wrzesień, czas powrotów do szkół i pracy, zwiększonej transmisji - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski.

Jak tłumaczy dr Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH - Państwowego Instytutu Badawczego stan epidemii jest ustanawiany w celu prowadzenia działań mających na celu zwalczanie skutków epidemii, gdy dochodzi do dużego wzrostu liczby zakażeń i obciążenia systemu ochrony zdrowia. Stan epidemii wymagał tworzenia oddziałów covidowych umożliwiających dostęp do leczenia, wprowadzania szczepień ochronnych przeciw koronawirusowi. Wtedy też wprowadzane były obostrzenia dotyczące kwarantanny, obowiązku noszenia maseczek czy ograniczenia liczy osób przebywających w miejscach publicznych.

- Stan zagrożenia epidemicznego, a więc sytuacja z jaką będziemy mieć do czynienia od 16 maja, to natomiast sytuacja, w której spodziewamy się, że może dojść do ponownego wzrostu liczby zakażonych i obciążenia systemu ochrony zdrowia. Na tym etapie utrzymujemy dokładny monitoring poziomu zagrożenia epidemiologicznego. W pogotowiu są protokoły wdrożenia działań związanych ze stanem epidemicznym - wyjaśnia dr Grzegorz Juszczyk.

Od pandemii do endemii

- Zmierzamy do sytuacji endemicznej, czyli takiej, gdy wirus jest cały czas w naszym otoczeniu, ale ze względu na szczepienia i osoby, które przechorowały, endemia nie stanowi już zagrożenia dla życia społeczno-gospodarczego i hospitalizacji - podkreślał minister Adam Niedzielski.

Zdaniem dr hab. Jerzego Jaroszewicza, kierownika Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii  SUM, członka Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych przejście od stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego nie zmienia już wiele w sensie praktycznym dla szpitali i pacjentów.

Od 28 marca przestały obowiązywać maseczki w miejscach publicznych, z wyjątkiem placówek medycznych, zniesiona została izolacja domowa i kwarantanna domowa dla współdomowników osoby zakażonej wirusem SARS-CoV-2.

Od 1 kwietnia bezpłatne dla pacjentów testy na koronawirusa mogą być wykonywane jedynie przez samych świadczeniodawców, w ramach udzielanych porad.

- Zmiany już zaszły, i to około miesiąc temu. Zostały zlikwidowane oddziały covidowe i zniesiony dodatek covidowy dla personelu opiekującego się pacjentami z tym schorzeniem. Natomiast z punktu widzenia procedur przeciwdziałania zakażeniom stosowanych w szpitalu wobec pacjentów, pozostają one podobne. Szpital musi nadal traktować każdego pacjenta, jako osobę, która potencjalnie może być zakażona koronawirusem. Tym bardziej, że osoby bezobjawowe mogą przenieść zakażenia na innych chorych np. z grup ryzyka - mówi dr hab. Jerzy Jaroszewicz.

Dystans, dezynfekcja, maseczka

Procedury szpitalne dotyczące testowania pacjentów zostały w dużej mierze pozostawione szpitalom i to szpitale same je ustalają. Sygnał, który płynął ze strony Ministerstwa Zdrowa i GIS, był taki, że nie zaleca się szerokiego, przesiewowego testowania w szpitalach.

- Nie testujemy przesiewowo w kierunku COVID-19. O tym czy test zostanie przeprowadzony decyduje wywiad i stan zdrowia pacjenta lub zgłoszona możliwość zakażenia - potwierdza dr Marcin Kuta, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie.

Jak mówi, personel szpitala ma za sobą okres ponaddwuletnich doświadczeń związanych z pracą w warunkach epidemii COVID-19. Przejście od stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego nie ma większego znaczenia dla szpitala. - Pozostajemy cały czas w stanie wzmożonej czujności - podkreśla dyrektor. Oznaką zagrożenia koronawirusem pozostają maseczki, które w kontaktach z pacjentem noszą medycy. Do marca 2022 roku nosili je na salach operacyjnych, w gabinetach zabiegowych i przy pacjencie zainfekowanym.

Dystans, dezynfekcja, maseczka - tu zasady są niezmienne i dotyczą nie tylko personelu, pacjentów, ale też rodzin pacjentów, którzy przychodzą w odwiedziny. Szpitale z uwagi na stan zagrożenia epidemią pozostają przy ograniczeniach dotyczących odwiedzin.

- Od kilku dni obowiązuje u nas nowy regulamin odwiedzin. Są one możliwe w godzinach 14-18. Prosimy rodziny, by dzieci do 10 lat nie były wśród osób odwiedzających, żeby odwiedzała chorego jedna osoba, żeby czas wizyty nie był dłuższy niż 30, a najlepiej 15 minut. Szanujemy prawa pacjenta, ale nie wrócimy do sytuacji sprzed marca 2020 r. - zapowiada dyr. Marcin Kuta.

COVID-19. Co nas czeka jesienią?

Jak zauważa dr hab. Jerzy Jaroszewicz, zastąpienie stanu epidemii stanem zagrożenia epidemicznego ma przede wszystkim wydźwięk społeczny. To sygnał dla opinii publicznej, że sytuacja pod względem zagrożenia COVID-19 jest lepsza. Temu sygnałowi musi jednak towarzyszyć drugi: sytuacja jest lepsza, ale wymaga ścisłego monitorowania, bo niestety SARS-CoV-2 już niejednokrotnie nas zaskakiwał, zaś najskuteczniejszą formą ochrony są nadal szczepienia.

Podkreśla, że przechodzimy teraz okres uspokojenia pandemii, ale to nie oznacza, że zwiększona liczba zakażeń nie powróci do nas jesienią. Nadal hospitalizowani są pacjenci z COVID-19: - Są w nieco lepszym stanie niż w poprzednich miesiącach, ale zdarzają się pacjenci, którzy wymagają terapii wysokoprzepływowej czy respiratora. Pojawiają się też nieustannie ogniska zakażeń szpitalnych COVID-19.

- Jestem przekonany, że to nie koniec pandemii i jesienią niestety powróci sytuacja, gdy będziemy mieli od kilku, do może nawet kilkunastu tysięcy zakażeń dziennie - prognozuje dr hab. Jerzy Jaroszewicz.

- Wszystkie modele epidemiologiczne i oczekiwania specjalistów wobec jesieni są takie, że możemy spodziewać się wzrostu zakażeń. Kluczowa kwestia to to, czy te zakażenia wywoła nowy wariant i czy będą przebiegały na tyle niepokojąco, że pojawi się zapotrzebowanie na dodatkową opiekę medyczną - podkreślał dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH - Państwowego Instytutu Badawczego Grzegorz Juszczyk.

Jak zaznacza dr hab. Jerzy Jaroszewicz można sądzić, że mamy obecnie odporność populacyjną m.in. w wyniku przechorowania COVID-19. Wiemy też jednak, że taka odporność dość szybko zanika. Dodaje: - Jeżeli nie będziemy intensyfikować akcji szczepień - a tego nie robimy - to obawiam się, że odporność populacyjna zaniknie w najbliższych miesiącach i dojdzie ponownie do znacznego wzrostu zachorowań.

Covidowy alert nadal trwa

Zwraca też uwagę, że zaniechano powszechnie dostępnych testów. - Procedurę powszechnej dostępności testów pozostawiłbym do wakacji. Gdy zdecydowano o odejściu od szerokiego testowania, nadal utrzymywała się stosunkowo duża liczba dziennych zakażeń. W tej chwili nie znamy prawdziwej liczby zakażeń - stąd bardzo ważny monitoring przypadków COVID-19, by dysponować  wiedzą czy trend spadku zakażeń się utrzymuje. Bez wykonywania wystarczającej liczby testów dziennie na to pytanie pełnej odpowiedzi nie ma - zauważa.

Jak dodaje, mniejsza liczba testów znacząco utrudnia też podane leków przeciwcovidowych, które bardzo wyraźnie zmniejszają prawdopodobieństwo hospitalizacji - nawet do 90 proc. - To duży moim zdaniem przełom w leczeniu COVID-19. Jednak skuteczne zastosowanie tych leków wymaga ich podania w ciągu 5 dni od pierwszych objawów. Obawiam, się, że brak szerokiej diagnostyki zamyka ścieżkę do podania leków, które zapobiegają hospitalizacjom - zaznacza ekspert.

- W dalszym ciągu, przy najmniejszym podejrzeniu COVID-19 zalecałbym stosowanie testów PCR, a poza tym przestrzeganie zasad dystansu społecznego, dezynfekcji i noszenie maseczek oraz zaszczepienie się - podsumowuje dr hab. Jerzy Jaroszewicz.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum