• SERWIS CHOROBY ZAKAŹNE

  • Start

Pielęgniarka na oddziale covidowym. Dramatyczna relacja z frontu

Autor: oprac. KM • Źródło: Gazeta Pomorska18 grudnia 2021 11:00

- My, pielęgniarki (...) gdy nie wiemy co robić, czekamy na dyspozycje lekarza. Tym razem oni sami niewiele mieli do powiedzenia - stwierdziła na łamach Gazety Pomorskiej Aneta, pielęgniarka z jednego ze szpitali w Bydgoszczy. Opowiedziała o pracy na oddziale covidowym z zupełnie innej perspektywy, niż przedstawiają na co dzień media.

Pielęgniarka opowiedziała o pracy na oddziale covidowym Fot. Shutterstock
  • Na początku wszyscy byli przestraszeni - wspomina Aneta pierwsze dni pandemii
  • Kiedy jednak pojawiły się dodatki covidowe, skończyły się problemy z personelem - mówi kobieta
  • Ocenia, że wiele pielęgniarek pracowałoby tam bez dodatkowego wynagrodzenia, a ze względu na dwie dodatkowe godziny na wypoczynek

Gazeta Pomorska opublikowała rozmowę z pielęgniarką Anetą, która pracowała na oddziale covidowym w jednym z bydgoskich szpitali.

Pielęgniarki zdają się na lekarzy. Teraz to oni nie wiedzieli, co robić

Jak relacjonuje Aneta, ostatnie dwa miesiące ubiegłego roku - pod kątem fali pandemii koronawirusa - były "koszmarne". Dodaje, że "na początku wszyscy byli przestraszeni", bo nikt nie miał wiedzy na temat leczenia COVID-19, jak i samej choroby. Lekarze "niewiele mieli do powiedzenia", brakowało niezbędnego sprzętu oraz tlenu. Sytuacja poprawiła się dopiero w miarę otwierania kolejnych szpitali covidowych.

Również pod względem kadrowym problemy miały poprawić się, kiedy uruchomione zostały tzw. dodatki covidowe. - Gdy pojawiły się zachęty finansowe i podwójna pensja - problemy z personelem się skończyły - mówi Aneta.

Na oddziale covidowym ciężko się zarazić...

...pod warunkiem, że przestrzega się zasad reżimu sanitarnego. Z relacji pielęgniarki wynika, że na oddziale covidowym, gdzie pracowała, nikt z personelu nie zaraził się.

Inaczej miało być na innych oddziałach, które przyjmują w teorii przetestowanych, negatywnych pacjentów - ale okazują się zarażeni, bo test jeszcze nie miał szansy wykazać obecności patogenu.

- Po paru dniach widzimy, że ktoś na sali ma problemy z oddechem. Po badaniu okazuje się, że wszyscy w sali są już dodatni - przyznaje Aneta. Dodaje, że personel na oddziale niecovidowym wyposażony jest jedynie w zwykłe maseczki chirurgiczne.

Sama zaraziła się raz. - Gdy pracowałam na oddziale covidowym, czułam się bezpieczniejsza. Pracując na zwykłym oddziale, nigdy nie jestem pewna co przyniosę do domu - wspomina w Gazecie Pomorskiej pielęgniarka.

Plus pracy na oddziale covidowym: dwugodzinna przerwa

Kolejną dobrą, wskazaną przez Anetę stroną pracy na oddziale covidowym, jest dwugodzinna przerwa.

- Myślę, że wiele pielęgniarek poszłoby na covidowy bez dodatkowego wynagrodzenia. Te dwie godziny na wypoczynek są jednak bardzo ważne - mówi pielęgniarka Aneta.

Doświadczenie pracy na oddziale covidowym wspomina pozytywnie, między innymi ze względu na koleżanki, z którymi pracowała. 

- Trzeba przyzwyczaić się do 4 godzin pracy w "przebraniu" (...). Ważne jest to, z kim wchodzisz na zmianę, bo przez 4 godziny pielęgniarki muszą nadzorować dosłownie wszystko – od EKG po reanimację. Muszą być dla siebie wsparciem - dodaje.

"Modliłam się w duchu, dziękując Bogu za życie tego człowieka"

Jednak są też złe aspekty, z których najgorszy to zdecydowanie śmierć. Jak przyznaje Aneta, COVID-19 jest "okrutny i nieprzewidywalny": zabiera młodych i dotychczas zdrowych, a oszczędza starych.

- Gdy tylko była wolna chwila, siedziałam przy tych umierających i trzymałam ich za rękę. Bo ja też chciałabym, żeby w takiej chwili ktoś trzymał mnie za rękę (...). Gdy zamykałam zmarłemu oczy, modliłam się w duchu, dziękując Bogu za życie tego człowieka. Później przychodził lekarz i stwierdzał zgon - wspomina na łamach "GP" Aneta.

Tym, z czym ciężko było pogodzić się pielęgniarce, był sposób zabierania zmarłych.

- Najpierw dezynfekuje się zmarłego i worek, wkłada się ciało do worka, później do drugiego. W T-shircie i w pampersie. Od tego momentu nikt go już nie zobaczy - mówi pielęgniarka, przypominając sobie uczucie dławienia w gardle z powodu takiego widoku: jest "ostatnią osobą, która widzi jego twarz".

Zobacz też: Pielęgniarki spoza UE ze zgodą na wykonywanie zawodu. "Prawo do odmowy jest iluzoryczne"

Zostawili mu w ranie 4 cm łańcucha od piły. Interweniuje Rzecznik Praw Pacjenta

14 grudnia rozporządzenie o weryfikacji certyfikatów covidowych. Dzień później nowe obostrzenia

Podróże w pandemii. Gdzie potrzebny jest certyfikat covidowy, a gdzie dodatkowy test?

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum