CHOROBY PŁUC

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Rozsiany rak płuca może być chorobą przewlekłą. "Mamy pacjentów, których leczymy latami"

IWONA BĄCZEK • Źródło: RYNEK ZDROWIA

Rozsiany rak płuca może być chorobą przewlekłą. "Mamy pacjentów, których leczymy latami"
Pacjenci z rakiem płuca mogą żyć coraz dłużej dzięki nowoczesnym lekom Fot. Shutterstock

Czy polscy pacjenci z rakiem płuca mają wystarczający dostęp do nowych terapii? Pytanie jest trudne, ponieważ mamy do czynienia z nieustanną ewolucją. Pojawienie się kolejnych leków refundowanych nie będzie oznaczało, że osiągnęliśmy stan, który będzie obowiązywał przez kolejne kilka lat - mówi prof. Dariusz Kowalski.

Dodano: 08 sierpnia 2022, 13:44 Aktualizacja: 08 sierpnia 2022, 15:40
  • Jeszcze do niedawana nie można było przypuszczać, że o niedrobnokomórkowym raku płuca (NDRP) w stadium rozsiewu będziemy mówić w kategoriach choroby przewlekłej - mówi prof. Dariusz Kowalski
  • Obecnie jest to możliwe dzięki wprowadzeniu leków ukierunkowanych molekularnie oraz leków immunokompetentnych. Dzięki temu mamy pacjentów, których leczymy latami - wskazuje
  • W przypadku raka niepłaskonabłonkowego należy wykonać cały panel badań molekularnych, które umożliwią adekwatne, wysoko skuteczne leczenie. Brak tych badań oznacza, że chory może otrzymać leczenie tzw. suboptymalne - zaznacza
  • To samo dotyczy oznaczenia ekspresji PD-L1. Nie należy narażać chorych na niepotrzebne łączenie chemioterapii z immunoterapią, bo nie poprawia to wyników leczenia, a zwiększa ryzyko działań niepożądanych - dodaje

- Pytanie o dostępność nowoczesnych terapii dla pacjentów z rakiem płuca w Polsce nie jest proste, ponieważ w tym obszarze mamy do czynienia z nieustanną ewolucją. Dlatego - jeśli na liście leków refundowanych pojawią się kolejne leki - nie będzie to wcale oznaczało, że osiągnęliśmy pewien constans, który będzie obowiązywał przez kolejne kilka lat - wyjaśniał prof. Dariusz Kowalski z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca na vlogu www.oli-onko.pl

"Życie i rokowanie wielu chorych bardzo się zmieniło"

- Postęp w immunologii klinicznej i w biologii molekularnej jest tak duży, że z miesiąca na miesiąc pojawiają się nowe cząstki, dedykowane określonym populacjom chorych i dzięki którym udaje się uzyskać wręcz niebywałe wyniki terapeutyczne. Śmiało można powiedzieć, że to, o czym do niedawno tylko marzyliśmy, zostało prawie osiągnięte. Tyle, że w tzw. międzyczasie pojawiły się kolejne grupy chorych, które dotychczas nie były identyfikowalne w badaniach molekularnych, kilka nowych leków oraz nowe wskazania w zakresie nowotworów klatki piersiowej - wymieniał ekspert.

Jak wskazywał prof. Kowalski, życie i rokowania chorych, którzy skorzystali z innowacyjnego leczenia, diametralnie się zmieniło.

- Jeszcze do niedawana nie można było nawet przypuszczać, że o niedrobnokomórkowym raku płuca (NDRP) w stadium rozsiewu będziemy mówić w kategoriach choroby przewlekłej. Obecnie jest to możliwe dzięki wprowadzeniu leków ukierunkowanych molekularnie oraz leków immunokompetentnych. Dzięki temu mamy pacjentów, których leczymy już nie miesiącami, ale latami. W pewnych populacjach chorych, w których wykrywane są określone zaburzenia molekularne, m.in. w genach EGFR, ALK, czy ROS, możemy mówić o chorobie przewlekłej. Dotyczy to również chorych, u których stosujemy immunoterapię - wyjaśniał.

"Odpowiedni lek można dobrać nawet dla bardzo małej grupy pacjentów"

Przypomniał, że sekwencjonowanie nowej generacji - całego genomu komórki nowotworowej - umożliwia także identyfikację populacji chorych o niskich odsetkach występowania.

- Pacjenci z mutacją w genie EGFR stanowią ok. 10 proc., ale np. chorzy z fuzjami w genie RET - tylko ok. 3 proc. Obecnie każdej, nawet tak małej grupie, można dobrać odpowiedni lek, który będzie miał niesamowitą siłę oddziaływania. Natomiast dla pacjentów, którym takiego leczenia nie można zaoferować, szansą może być immunoterapia - mówił prof. Kowalski.

- W Polsce jest ona dostępna dla pacjentów z NDRP, u których ekspresja PD-L1 występuje na co najmniej 50 proc. komórek nowotworowych. W takiej sytuacji immunoterapia może być stosowana jako pojedyncze leczenie - podaje się jeden lek immunokompetentny. Jeśli ten odsetek wynosi poniżej 50 proc., mamy możliwość połączenia dwóch schematów: immunoterapii i chemioterapii. Trzecia możliwość to zastosowanie  immunochemioterapii w drobnokomórkowym raku płuca (DRP) - zaznaczył.

- Pamiętajmy, że immunoterapia w Polsce może być stosowana w drugiej linii leczenia, po niepowodzeniu chemioterapii w linii pierwszej. Obecnie oczekujemy poszerzenia panelu dostępności do leków, jak chociażby atezolizumabu w pierwszej linii - wskazywał prof. Kowalski.

"Przy kwalifikacji chorego do leczenia należy dążyć do optymalnego rozpoznania"

- Czekamy także na możliwość zastosowania tzw. podwójnej blokady immunologicznej. W grupie chorych, u których odsetek PD-L1 wynosi poniżej 50 proc., chcielibyśmy ograniczyć zastosowanie toksycznej chemioterapii jedynie do dwóch cykli i dołączyć do niwolumabu kolejny lek immunokompetentny - ipilimumab. Leki te mają odmienne mechanizmy działania, co powoduje większe odblokowanie układu odpornościowego i odpowiedzi organizmu Mam nadzieję, że kolejna modyfikacja programu lekowego umożliwi nam takie postępowanie - mówił ekspert.

Jak zauważył, pozostaje jeszcze kwestia chorych, w przypadku których oznaczenie ekspresji PD-L1 nie jest do końca jednoznaczne.

- Przy kwalifikacji chorego do leczenia musimy dążyć do optymalnego rozpoznania: ustalenia, czy mamy do czynienia z nowotworem złośliwym i określenia jego typu. W przypadku raka niepłaskonabłonkowego należy wykonać cały panel badań molekularnych, które umożliwią adekwatne, wysoko skuteczne leczenie. Brak tych badań oznacza, że chory może otrzymać leczenie tzw. suboptymalne - przypomniał prof. Kowalski.

- To samo dotyczy oznaczenia ekspresji PD-L1. Nie należy narażać chorych na niepotrzebne łączenie chemioterapii z immunoterapią, bo nie poprawia to wyników leczenia, a zwiększa ryzyko działań niepożądanych. Dlatego trzeba mieć do dyspozycji takie ilości tkanki nowotworowej, aby móc wykonać wszystkie zaplanowane badania - podkreślił.




 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU