CHOROBY PŁUC

Terapie, profilaktyka, badania. Najnowsze doniesienia medyczne

  • PARTNER SERWISUpartner serwisu

Polacy nadal umierają na gruźlicę. WHO pomoże w leczeniu jej wielolekoopornej postaci

PIOTR WRÓBEL • Źródło: RYNEK ZDROWIA

Polacy nadal umierają na gruźlicę. WHO pomoże w leczeniu jej wielolekoopornej postaci
Nadal dochodzi do zgonów z powodu gruźlicy. Fot. Shutterstock

W 2020 roku na gruźlicę zmarły w Polsce 474 osoby. - Zgon z powodu gruźlicy płuc przy prawidłowym leczeniu, podjętym nim doszło do dużych zmian w płucach, u osoby bez innych chorób wpływających na przebieg i leczenie gruźlicy, jest mało prawdopodobny. Szanse na dalsze życie są duże. Oczywiście, jeśli gruźlica reaguje na leki - tłumaczy dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc (IGiChP).

Dodano: 22 sierpnia 2022, 19:04 Aktualizacja: 29 sierpnia 2022, 09:55
  • W 2020 roku na gruźlicę zmarły w Polsce 474 osoby, rok wcześniej 456
  • Do zgonu pomimo włączonego leczenia dojść może m.in. u chorych na niektóre postaci gruźlicy płuc i gruźlicy pozapłucnej
  • Bardzo trudna do leczenia jest wielolekoporna postać gruźlicy
  • Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić jej leczenie w oparciu o program pilotażowy z zastosowaniem drogich leków nowej generacji przekazanych przez WHO
  • Pacjenci po odprątkowaniu będą mogli kontynuować leczenie ambulatoryjnie, dokumentując przyjęcie leków obrazem wideo

Gruźlica płuc. Dlaczego Polacy nadal na nią umierają?

Jak mówi nam Bożena Śmietana-Skiba, lekarz kierujący oddziałem gruźlicy i chorób płuc w Wojewódzkim Szpitalu Chorób Płuc im. dr. Alojzego Pawelca w Wodzisławiu Śląskim, na zgon narażeni są szczególnie pacjenci przyjmowani do oddziału z powodu rozległej gruźlicy, w ciężkim stanie ogólnym, wyniszczeni, z innymi chorobami współistniejącymi jak cukrzyca, niewydolność krążenia, choroba nerek.

- Tak daleko idące zaniedbanie stanu zdrowia najczęściej dotyczy nieubezpieczonych, często są to osoby uzależnione od alkoholu, bezdomne, bezrobotne. Wielu z tych pacjentów jest przywożonych z izb przyjęć szpitali ogólnych, gdzie trafiają z powodu innej choroby, a przy wykonywaniu diagnostyki pojawia się podejrzenie gruźlicy - wyjaśnia specjalistka.

Niestety gruźlica może prowadzić do śmierci. W 2020 roku na gruźlicę zmarły w Polsce 474 osoby, rok wcześniej 456. Do zgonu  pomimo włączonego leczenia dojść może u chorych na niektóre postaci gruźlicy płuc i gruźlicy pozapłucnej. Są też pacjenci, których nie udaje się uratować, gdyż trafili na leczenie zbyt późno, z przewlekłą postacią gruźlicy.

Jak tłumaczy dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła z Zakładu Epidemiologii i Organizacji Walki z Gruźlicą Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, w gruźlicy jamistej może dojść do gwałtownego, masywnego krwotoku, który szybko prowadzi do śmierci chorego. Niektórzy pacjenci, nawet pomimo włączenia leczenia, umierają na gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych; do zgonu dochodzi w ciągu dwóch tygodni od wystąpienia objawów zaawansowanej choroby.

Rozsiana, tzw. prosówkowa postać gruźlicy (rozsiew w płucach, często z rozsiewem wielonarządowym), szczególnie u osób z zaburzeniami odporności, może zabić w ciągu 1-2 tygodni, doprowadzając do zespołu ostrej niewydolności oddechowej. Groźna jest też postać ostrej, postępującej gruźlicy, nazywana kiedyś galopującymi suchotami, czyli serowate zapalenie płuc. Ta nierozpoznana w porę postać gruźlicy może spowodować zgon w czasie 1-3 miesięcy z powodu zniszczenia płuc, krwotoku czy wstrząsu septycznego.

 Kiedy gruźlica nie reaguje na leki

- Zgon z powodu gruźlicy płuc przy prawidłowym leczeniu, podjętym nim doszło do dużych zmian w płucach, u osoby bez innych chorób wpływających na przebieg i leczenie gruźlicy, jest w większości przypadków mało prawdopodobny. Szanse na dalsze życie są duże. Oczywiście, jeśli gruźlica reaguje na leki - tłumaczy dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła.

Niestety w gruźlicy wielolekoopornej (multidrug resistant tuberculosis- MDR-TB) nie działają najsilniejsze powszechnie stosowane leki przeciwprątkowe tzn. izoniazyd i ryfampicyna. Są też już postacie gruźlicy wielolekoopornej o rozszerzonej oporności, wywołane przez prątki oporne oprócz izoniazydu i ryfampicyny na inne ważne leki o działaniu przeciwprątkowym tzn. na fluorochinolony jak moksyfloksacyna i lewofloksacyna (antybiotyki o szerokim spektrum działania), bedakilinę (nowy lek przeciwprątkowy umożliwiający wyleczenie MDR-TB zestawem leków podawanych wyłącznie doustnie) lub na linezolid (chemioterapeutyk przeciwbakteryjny zaliczany do nowej grupy antybiotyków).

Jak podaje przygotowany przez IGiChP biuletyn „Gruźlica i choroby układu oddechowego w Polsce w 2021 roku”, w 2021 r. w kraju na gruźlicę zapadło 9,7 osób na 100 tys. mieszkańców. Analizując dane warto jednak mieć na uwadze, że np. w porównaniu do 2012 r. - kiedy to współczynnik zapadalności wynosił 19,6 - zapadalność na gruźlicę w roku 2021 była dwukrotnie mniejsza.

Wśród chorych na gruźlicę (wszystkie postaci) zarejestrowanych w 2021 roku w Polsce - w sumie 3 704 przypadki - było 132 cudzoziemców (3,6 proc. wszystkich zachorowań). Rozpoznanie gruźlicy wielolekoopornej postawiono u 51 pacjentów, w tym u 25 cudzoziemców.

W tym roku, do połowy sierpnia 2022 r. zarejestrowano w Polsce 35 nowych przypadków gruźlicy wielolekoopornej. 14 przypadków dotyczy Ukraińców (w tym 6 uchodźców). Reszta przypadków obejmuje Polaków i obywateli innych krajów.

W związku z napływem uchodźców z Ukrainy powróciła dyskusja na temat zagrożenia gruźlicą wielolekooporną. Zapadalność na gruźlicę w Ukrainie według danych Europejskiego Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) z 2020 roku wynosiła ok. 44,6 osób na 100 tys. mieszkańców i był to jeden z najwyższych wskaźników europejskich. To 19,5 tys. chorych w całym kraju, z tego aż 32,6 proc. z gruźlicą oporną na ryfampicynę lub wielolekooporną.

Drogie leki będą dostępne dla wszystkich chorych

Pojawienie się uchodźców spowodowało, że Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt programu pilotażowego, który zakłada pełną dostępność w Polsce do leków umożliwiających optymalne leczenie gruźlicy wielolekoopornej, zgodnie z aktualnymi zaleceniami międzynarodowych gremiów eksperckich, prowadzone ambulatoryjnie po uzyskaniu odprątkowania chorego.

Leki zalecane w leczeniu gruźlicy wielolekoopornej są kosztowne. Były dotąd finansowane przez szpitale lub sprowadzane w ramach importu docelowego, co ograniczało ich stosowanie a ponadto praktycznie uniemożliwiało leczenie poza szpitalem. Kryzys uchodźczy wywołany wojną w Ukrainie spowodował, że takie leki zostały przekazane Polsce przez Światową Organizacje Zdrowia (WHO) i organizację Lekarze bez Granic w formie darowizny.

- Bedą dostępne dla wszystkich chorych na gruźlicę wielolekooporną potrzebujących leczenia - zaznacza dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła.

Jak tłumaczy, na Ukrainie gruźlica wielolekooporna leczona jest głównie w warunkach ambulatoryjnych. Projekt programu pilotażowego powstał przede wszystkim po to, aby objąć opieką przybyłych do Polski Ukraińców leczonych na gruźlicę wielolekooporną, by nie powstrzymywali się od zgłoszenia do placówki medycznej z obawy, że zostaną przez wiele miesięcy hospitalizowani.

Projekt programu pilotażowego zawiera nie stosowane dotąd w warunkach polskich rozwiązanie: wprowadzenie leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych i zdalny nadzór przyjmowania leków. Pacjent będzie mógł opuścić szpital, gdy zaprzestanie prątkować, czyli zagrażać innym.

- Zgodnie z zasadami WHO gruźlicę wielolekooporną należy leczyć przez 18 miesięcy w trybie nadzorowanym, co przede wszystkim oznacza, że trzeba pilnować, żeby pacjent rzeczywiście przyjął lek - zwraca uwagę Krzysztof Grzesik, dyrektor Małopolskiego Szpitala Chorób Płuc i Rehabilitacji im. Edmunda Wojtyły w Jaroszowcu.

Nadzór nad przyjmowaniem leków? Jako dowód film wideo

- Obecnie pacjent wychodzi ze szpitala pod warunkiem, że lekarze mają absolutną pewność, iż jest świadomy konieczności dalszego przyjmowania leków pod nadzorem lekarza rodzinnego. Niestety zwłaszcza w środowiskach bezdomnych czy osób uzależnionych od alkoholu trudno oczekiwać takiej odpowiedzialnej współpracy - mówi z obawą dyr. Krzysztof Grzesik.

Także Bożena Śmietana-Skiba potwierdza: - Jest grupa pacjentów, którzy uważają, iż czują na tyle dobrze, że nie muszą przyjmować leków po zakończeniu leczenia szpitalnego i przerywają leczenie. O tym dowiadujemy się, gdy powracają do nas po kilku miesiącach z tak zaawansowanymi zmianami w płucach, że nie jesteśmy w stanie ich uratować.

Jak przyznaje dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła, pobyt w szpitalu zapewnia ciągły nadzór nad przyjmowaniem leku i objawami niepożądanymi, które mogą być częste, a niektóre, w przypadku np. bedakiliny czy linezolidu, poważne. Chory hospitalizowany ma też możliwość jednoczesnego leczenia chorób towarzyszących gruźlicy, uzależnień.

Według założeń programu pilotażowego nadzór nad przyjmowaniem leków po szybszym niż dotąd opuszczeniu szpitala ma być prowadzony przez pielęgniarki. WHO udostępni aplikację, która pozwoli na wideorejestrację połykania leku przez pacjenta, wraz z podaniem czasu jego przyjęcia. Taki nadzór realizowano w Ukrainie.

Optymalne schematy lekowe powinny zawierać najważniejsze obecnie leki stosowane w gruźlicy wielolekoopornej tzn. bedakilinę, linezolid i fluorochinolon, także klofazyminę i cykloserynę.

Lepsza skuteczność, ale to nie panaceum

Jak podkreśla dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła leki nowej generacji znacznie poprawiają wyniki leczenia pacjentów z gruźlicą wielolekooporną, ale nie są panaceum. Możliwość wyleczenia istnieje u ponad połowy chorych chorych na gruźlicę wielolekooporną. W krajach Unii Europejskiej sukces leczenia MDR-TB uzyskiwano, uśredniając, w 52,4 proc. przypadków podjęcia optymalnego schematu leczenia.

Jedno z badań (przeprowadzone w Armenii) podaje 55,3 proc. skuteczności leczenia przy zastosowaniu nowych schematów i porównuje ją do 24,6 proc. skuteczności uzyskiwanej gdy stosowano leki starszej generacji. - To wyraźna poprawa skuteczności, ale leczenie jest nadal trudne. Nowe leki dają objawy niepożądane, wymagają nadzoru przyjmowania, regularnego wykonywania kontrolnych badań dodatkowych - zaznacza ekspertka z IGiChP.

Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc opracuje wspólnie z WHO polskie zalecenia dotyczące prowadzenia nowoczesnej diagnostyki i leczenia gruźlicy wielolekoopornej. - Te wytyczne w języku angielskim są oczywiście dostępne, wymagają jednak właściwego przetłumaczenia i czasami dostosowania do polskich warunków - przekazała dr hab. Maria Korzeniewska-Koseła.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    POLECAMY W PORTALU