• PARTNER SERWISUpartner serwisu

IPF: polskie wytyczne dotyczące tej choroby powinny być podstawą do tworzenia programów terapeutycznych

Autor: Marzena Sygut • Źródło: Rynek Zdrowia02 lipca 2021 19:06

- Polskie wytyczne dotyczące IPF powinny stanowić podstawę do tworzenia programów terapeutycznych. Są zdecydowanie bardziej precyzyjne i konkretne niż wytyczne międzynarodowe – mówiła dr Katarzyna Lewandowska podczas kongresu HCC.

Dr Katarzyna Lewandowska; Fot. PTWP
  • Dr Katarzyna Lewandowska: polskie wytyczne dotyczące IPF powstały, ponieważ istniała potrzeba usystematyzowania wiedzy na temat rozpoznawania i leczenia IPF
  • Dokument, o którym mowa został opublikowany w ubiegłym roku. Dzieli się na trzy obszary: diagnostykę, leczenie farmakologiczne i niefarmakologiczne
  • Polskie wytyczne, w głównych aspektach są zgodne z wytycznymi międzynarodowymi, jednak są bardziej dostosowane do polskich realiów i są też nieco bardziej precyzyjne
  • Celem powstania polskich wytycznych było danie do ręki decydentom narzędzia, dzięki któremu mogą w sposób rzetelny zastosować aktualną wiedzę do tworzenia m.in. programów lekowych

 

Dr Katarzyna Lewandowska z I Kliniki Chorób Płuc, Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, zastępca prezesa Towarzystwa Wspierania Chorych na Idiopatyczne Włóknienie Płuc wyjaśniała podczas sesji „ Idiopatyczne włóknienie płuc – wyzwania w diagnostyce i leczeniu” na tegorocznym HCC, że pomysłodawcą napisania polskich wytycznych dotyczących idiopatycznego włóknienia płuc (IPF) jest prof. Wojciech Piotrowski z UM w Łodzi. Dokument powstał pod auspicjami Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc (PTChP).

- Wytyczne powstały, ponieważ lekarze od lat zgłaszali, że istnieje potrzeba usystematyzowania wiedzy na temat rozpoznawania i leczenia IPF – mówiła. 

Ekspertka wyjaśniła, że IPF nie jest chorobą łatwą do zdiagnozowania, gdyż nie ma żadnego pojedynczego parametru, który pozwalałby na postawienie rozpoznania. Diagnostyka jest kompleksowa, wymaga wnikliwego wywiadu i badań dodatkowych. Opiera się w dużej mierze na wykluczeniu znanych przyczyn włóknienia płuc. 

Wytyczne wskazują na rozpoznanie i leczenie

Dokument, o którym mowa został opublikowany w ubiegłym roku. Dzieli się na trzy obszary: diagnostykę, leczenie farmakologiczne i niefarmakologiczne.

- W obszarze diagnostyki podkreśla się konieczność stworzenia zespołów wielospecjalistycznych, które będą dyskutować na temat możliwego rozpoznania u pacjenta z podejrzeniem IPF. W tym zespole powinien się znaleźć: pulmonolog, radiolog, reumatolog, patolog. Ważne jest, aby eksperci uwzględniali potrzeby ze strony chorego np. to, czy chory kwalifikuje się do biopsji chirurgicznej – zaznaczyła dr Lewandowska.

Dodała: Bardzo ważnym elementem krajowych wytycznych jest zrównanie kriobiopsji wykonywanej przez bronchoskop z biopsją chirurgiczną. Wytyczne polskie jednoznacznie wskazują, że jeżeli materiał pobrany w trakcie kriobiopsji jest wystarczający dla patologa do oceny, to taka ocena powinna być równoznaczna z ocenę materiału pobranego w czasie biopsji chirurgicznej.

Ekspertka podkreśliła, że w modelu leczenia farmakologicznego autorzy ustosunkowują się do podawania leków antyfibrotycznych chorym na IPF. Leki te są zalecane do stosowania u wszystkich chorych, niezależnie od stopnia zaawansowania choroby. Równie ważnym aspektem jest wskazanie terapii, które absolutnie nie powinny być stosowane, np. tzw. terapia trójlekowa, które już od dawna jest uważane za terapię nieskuteczną, jak też leki do leczenia nadciśnienie płucnego.

- W module leczenia niefarmakologicznego porusza się z kolei kwestie dotyczące różnych, innych problemów pacjentów chorych na IPF, które powinny być rozwiązywane w miarę możliwości. Chodzi tu o: tlenoterapię u chorych z niewydolnością oddychania, rehabilitację oddechową, leczenie paliatywne, czy też kwestie dotyczące przeszczepienia płuc – tłumaczyła.

Polskie wytyczne uwzględniają krajowe realia

Dr Lewandowska zaznaczyła, że polskie wytyczne, w głównych aspektach są zgodne z wytycznymi międzynarodowymi, jednak są bardziej dostosowane do polskich realiów i są też nieco bardziej precyzyjne. - Ostatnia wersja wytycznych międzynarodowych, dotyczących diagnostyki, powstała w 2018 roku, a jeśli chodzi o leczenie - w 2011 roku, z modyfikacjami w roku 2015. Polskie są więc oparte na większym materiale naukowym, bo te kilka lat przyniosło zdecydowanie więcej odpowiedzi dotyczących leczenia czy diagnostyki – wyjaśniła.

Opisywała: Nasze wytyczne są zdecydowanie bardziej precyzyjne, konkretne, odpowiadają w sposób jednoznaczny, na niektóre pytania, na które międzynarodowe wytyczne odpowiedzi nie dały. Celem powstania polskich wytycznych było danie do ręki decydentom narzędzia, dzięki któremu mogą w sposób rzetelny zastosować aktualną wiedzę do tworzenia m.in. programów lekowych.

- Wytyczne powstały zgodnie z metodologią Grey, która zapewnia wysoką jakość wytycznych, zgodnie z zaleceniami AOTMiT. Pod koniec ubiegłego roku ukazała się chińska praca naukowa oceniająca kilkanaście wytycznych: m.in międzynarodowe i wytyczne krajowe, takie jak: szwajcarskie, japońskie, hiszpańskie czy polskie. Nasze wytyczne uzyskały bardzo dobrą ocenę. Bardzo wysoko została oceniona niezależność polskich wytycznych i ich użyteczność w codziennej praktyce klinicznej. Moim zdaniem te wytyczne powinny stanowić podstawę do tworzenia programów terapeutycznych – podkreślała.

PTChP apeluje do ministra zdrowia o zmianę zapisów programu terapeutycznego

Dr Lewandowska mówiła też, że Polskie Towarzystwo Chorób Płuc wraz z konsultantem krajowym w dziedzinie chorób płuc wystąpiło do AOTMiT oraz do MZ o zmianę zapisów programu terapeutycznego leczenia IPF, szczególnie w zakresie zapisanych tam progów dotyczących parametrów czynnościowych płuc, które dopuszczają chorych do leczenia.

- W obecnym programie terapeutycznym chorzy z najbardziej zaawansowaną chorobą nie mogą być włączeni do programu. Druga kwestia to umieszczona w zapisie programu reguła mówiąca o tym, że jeżeli w określonym czasie spadnie pojemność życiowa płuc o określony procent, to pacjent musi być z programu wyłączony. Wytyczne wskazują, że ani pierwsze, ani drugie kryterium nie znajduje uzasadnienia – wyjaśniła.

Podobnego zdania jest Marek Opas, prezes Towarzystwa Wspierania Chorych na IPF. Jak podkreślił, jeśli chodzi o pacjentów objętych programem lekowym to największym problemem dla nich są kryteria wyłączenia z tego programu.

- Kryteria te są opisane takim wskaźnikiem - FVC, czyli największa objętość, jaką może wydmuchać chory podczas maksymalnego, szybkiego wydechu. Jeżeli ta objętość, w ciągu sześciu miesięcy zmniejszy się o 10 proc. wtedy jesteśmy wyłączani z programu lekowego. Ponieważ każdy chory o tym wie, to dla każdego przyjście na badanie kontrolne jest wielkim stresem – mówił.

Dodał: Towarzystwo wnioskuje o to, żeby o tym, czy chory zostanie wyłączony z programu lekowego nie decydował przepis, tylko lekarz prowadzący. Dlatego, że jeśli choremu obniży się ten wskaźnik o 10 proc. to zostanie on pozbawiony leczenia, a bez leczenia choroba będzie szybciej postępować. Tymczasem w czasie pandemii, jak ktoś z pacjentów zachoruje na COVID-19, to ten spadek pojemności płuc nastąpi i chory zostanie natychmiast pozbawiony leczenia lekami, które opóźniają włóknienie płuc – wyjaśnił prezes Opas. 

Zwrócił też uwagę, na limity w ośrodkach specjalistycznych dotyczące dostępu leczenia. - To oznacza, że nie każdy chory dostaje leczenie, ale ten dla którego zrobi się miejsce. To też należałoby zmienić, żeby był szerszy dostęp do programów lekowych – mówił.

Trzeba skrócić czas do diagnozy, dziś może on sięgać nawet pięć lat

Prezes Opas opisał też, jak wygląda ścieżka pacjenta w dojściu do diagnozy. Wyjaśniał, że statystycznie trwa ona od 3 do 12 miesięcy, ale w praktyce może trwać nawet pięć lat.

- Bardzo dużo zależy od lekarza pierwszego kontaktu oraz od samych pacjentów. IPF to choroba osób starszych, czyli powyżej 55 roku życia. Stąd, jeśli na początku choroby odczuwamy oznaki szybkiego męczenia się podczas wysiłku, uważamy że to wynika ze starzenia się organizmu. Dopiero wtedy, gdy wejście na pierwsze piętro wymaga nadludzkiego wysiłku, stwierdzamy, że trzeba udać się do lekarza, a wtedy może być już za późno – mówił.

Podkreślił też, że pacjenci powinniśmy, jak najszybciej udawać się do lekarza pierwszego kontaktu, a ten z kolei powinien pacjenta skierować, jak najszybciej do specjalisty.

- Miałem szczęcie, u mnie dochodzenie do diagnozy wyniosło 3 - 4 miesiące, ale mam znajomego, który na diagnozę czekał pięć lat. Cały czas tę osobę leczono na serce. Wydaje mi się, że największy wpływ na szybką diagnozę ma lekarz pierwszego kontaktu, który w odpowiedni sposób pokierują daną osobę do lekarza specjalisty. IPF nie jest bardzo znana, bo to jest choroba sieroca. Jest często mylona z POChP czy sarkoidozą, wykrycie jej sprawia pewne trudności. Skierowanie do pulmonologa daje dużą szansę na to, że tę diagnozę uda się otrzymać w okresie 3-6 miesięcy - tłumaczył Opas.

W debacie uczestniczyli (kolejność alfabetyczna):

  • Dr Katarzyna Lewandowska I Klinika Chorób Płuc, Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, zastępca prezesa, Towarzystwo Wspierania Chorych na Idiopatyczne Włóknienie Płuc.
  • Marek Opas, prezes Towarzystwo Wspierania Chorych na Idiopatyczne Włóknienie Płuc.

Retransmisja sesji (pełny zapis): https://www.hccongress.pl/2021/

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum